Podcasty historyczne

Kamienista ziemia

Kamienista ziemia


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.


Kamienista Uliczka

Kamienista Uliczka był boiskiem piłkarskim w West Bromwich w Anglii. W latach 1885-1900 była to siedziba West Bromwich Albion.

West Bromwich Albion przeniósł się na Stoney Lane w 1885 roku ze swojego terenu Four Acres w 1885 roku. Na południowej linii bocznej zbudowano trybunę na 600 miejsc, z otwartymi drewnianymi trybunami po obu stronach trybuny. Bankowość została podniesiona na linii bocznej północnej. [1]

W 1888 roku West Bromwich Albion byli założycielami Football League, a pierwszy mecz ligowy rozegrano na Stoney Lane 29 września 1888 roku, kiedy West Brom pokonał Burnley 4:3 z 2100 kibicami. Rekordowa frekwencja ligowa na stadionie wynosząca 19 700 została ustanowiona 5 stycznia 1895 roku, kiedy West Brom przegrała 5:4 z Preston North End [1], podczas gdy ogólny rekord frekwencji wynoszący 20 977 został ustanowiony w marcu 1895 roku, za zwycięstwo Albionu 1:0 nad lokalnymi rywalami Wolverhampton Wanderers w trzeciej rundzie FA Cup. [2]

Pod koniec sezonu 1899-1900 klub przeniósł się do Hawthornów, zabierając ze sobą drewnianą trybunę. Finałowy mecz ligowy rozegrano na Stoney Lane 16 kwietnia 1900 roku, kiedy West Brom pokonał Nottingham Forest 8:0. Stoney Lane przez jakiś czas służyła jako teren treningowy, a później była znana jako Fairground z powodu odwiedzania jarmarków. W latach 80-tych został wykorzystany do budowy osiedla mieszkaniowego. [1] Obszar, który był przykryty boiskiem, to teraz droga o nazwie Albion Field Drive.

Stoney Lane Records - brytyjska wytwórnia jazzowa/światowa, której nazwa pochodzi od dawnego domu West Bromwich Albion. Wszystkie numery katalogowe wytwórni odnoszą się do znaczących lat lub wyróżnień dla West Brom. [3]


Zawartość

"Słuchać! Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jakieś ziarno padło na ścieżkę, a ptaki przyleciały i pożerały je. Inne nasiona padły na skalisty grunt, gdzie nie miały dużo gleby, i natychmiast wzeszły, ponieważ nie miały głębokości gleby. A gdy słońce wzeszło, przypaliło się, a ponieważ nie miało korzenia, uschło. Inne ziarno padło między ciernie, a ciernie wyrosły i zagłuszyły je, a ono nie wydało ziarna. A inne nasiona wpadły na żyzną glebę i wydały zboże, rosły i rosły, i dawały plon trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny”. A on powiedział: „Kto ma uszy do słuchania, niech słucha”.

Wyjaśnienie podane przez Jezusa.

A gdy był sam, ci, którzy go otaczali, wraz z Dwunastoma, pytali Go o przypowieści. I rzekł do nich: „Wam została dana tajemnica królestwa Bożego, ale dla tych, którzy są na zewnątrz, wszystko jest w przypowieści, aby

„‚mogą wprawdzie widzieć, ale nie postrzegają, i mogą rzeczywiście słyszeć, ale nie rozumieją, aby się nie nawrócili i nie otrzymali przebaczenia’”.

I rzekł do nich: „Czy nie rozumiecie tej przypowieści? Jak więc zrozumiesz wszystkie przypowieści? Siewca sieje słowo. A to są ci na ścieżce, gdzie sieje się słowo: gdy usłyszą, szatan natychmiast przychodzi i zabiera słowo, które jest w nich zasiane. A ci są posiani na skalistym gruncie: ci, którzy słysząc słowo, natychmiast je przyjmują z radością. I nie mają w sobie korzenia, lecz wytrwają przez pewien czas, a gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, natychmiast odpadają. A inne są zasiane wśród cierni. Są to ci, którzy słuchają słowa, ale troski świata i ułuda bogactwa i pożądanie innych rzeczy wkraczają i zaduszają słowo, a ono okazuje się bezowocne. Ale ci, którzy zostali posiani na dobrej glebie, to ci, którzy słuchają słowa, przyjmują je i przynoszą owoc trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny”.

W Ewangelii Marka i Mateusza ta przypowieść, wyjaśnienie celu przypowieści i wyjaśnienie samej przypowieści, stanowią część trzeciej mowy Jezusa, czyli „parabolicznej”, wygłoszonej z łodzi na Jeziorze Galilejskim. W każdej opowieści Jezus używał łodzi, by móc przemówić do ogromnego tłumu zgromadzonego na brzegu jeziora. Ewangelia Łukasza nie używa łodzi do wygłoszenia kazania, ale nadal Jezus przedstawia przypowieść dużemu tłumowi zebranemu z „każdego miasta” i podąża za przypowieścią z pytaniem o cel przypowieści i wyjaśnieniem przypowieści o sam siewca.

Podczas gdy przypowieść została opowiedziana tłumowi, wyjaśnienia zostały podane tylko uczniom.

Jezus mówi, że naucza w przypowieściach, ponieważ wielu sprzeciwia się jego bezpośrednim naukom. Cytuje Izajasza 6:9-10, który głosił Izraelowi, wiedząc, że jego przesłanie pozostanie niezauważone i niezrozumiane, w wyniku czego grzechy Izraelitów nie zostaną przebaczone i zostaną za nich ukarani przez Boga. [2] Ta przypowieść wydaje się być niezbędna do zrozumienia wszystkich pozostałych przypowieści Jezusa, ponieważ wyjaśnia, że ​​to, co jest konieczne do zrozumienia Jezusa, to wiara w Niego i że Jezus nie oświeci tych, którzy nie chcą w Niego uwierzyć. [3]

Przypowieść zapisana u Marka pojawia się zaraz po opisie w poprzednim rozdziale rozwijającej się wrogości wobec Jezusa i jego służby. Faryzeusze zarzucali mu, że nie przestrzega ścisłego przestrzegania szabatu poprzez dokonywanie różnych uzdrowień. Niektóre szkoły myślenia uznawały takie działania za dopuszczalne tylko wtedy, gdy leczonej osobie groziła śmierć. [4] Niektórzy skrybowie jerozolimscy utrzymywali, że Jezus czerpał swą moc z demonicznych źródeł.

Następnie w Marku następuje przypowieść o rosnącym ziarnie i gorczycy. Razem wskazują, że nie chodzi o reakcję jednostki na jego przesłanie, ani nawet o pozorną niemożność zakorzenienia się, ale że „pomimo sprzeciwu wrogów Królestwa i pomimo moralnych i intelektualnych niedociągnięć domniemani przyjaciele Królestwa, Królestwo w końcu odniesie ogromny sukces”. [5] [6] Marek używa go, aby podkreślić wpływ, jaki poprzednie nauczanie Chrystusa wywarło na ludzi, a także wpływ, jaki przesłanie chrześcijańskie wywarło na świat w ciągu trzech dekad między posługą Chrystusa a spisaniem Ewangelii. [2]

Według Księgi Rodzaju 26:12–13, Izaak zasiał ziarno i „zbierał stokrotnie, a Pan go pobłogosławił. Mężczyzna zaczął się dobrze rozwijać i dalej się rozwijał, aż stał się bardzo zamożny”. Anglikański biskup Charles Ellicott uważał, że „stokrotny zwrot był, być może, nieco rzadkim wzrostem, ale opowieść o uprawie Izaaka w Księdze Rodzaju 26:12 pokazuje, że nie było to niespotykane i prawdopodobnie przyczyniło się do uczynienia go standardem większego niż zwykle obfite żniwa” [7], jednak teolog protestancki Heinrich Meyer twierdził, że „nie należy naciskać na takie szczegóły, ponieważ służą one jedynie ożywieniu i wypełnieniu obrazu”. [8]

Hieronim: „Przez tego siewcę jest przedstawiony Syn Boży, który sieje wśród ludu słowo Ojca”. [9]

Chryzostom: „Skąd więc wyszedł Ten, który jest wszędzie obecny i jak wyszedł? Nie na miejscu, ale przez Jego wcielenie, które przybliża się do nas w szacie ciała. Ponieważ my z powodu naszych grzechów nie mogliśmy wejść do Niego wyszedł więc do nas”. [9]

Rabanus Maurus: „Albo wyszedł, opuszczając Judeę, przeszedł przez Apostołów do pogan”. [9]

Hieronim: „Albo był wewnątrz, gdy był jeszcze w domu, i mówił sakramenty do swoich uczniów. Wyszedł więc z domu, aby zasiać ziarno wśród tłumów”. [9]

Chryzostom: „Kiedy słyszysz te słowa, siewca wyszedł siać, nie sądź, że to jest tautologia. Siewca wychodzi bowiem często w innych celach, takich jak skruszenie ziemi, zerwanie szkodliwych chwastów, wykorzenienie ciernie lub wykonują inne prace, ale ten człowiek wyszedł siać. Co wtedy stanie się z tego ziarna? trzy jego części giną, a jedna zostaje zachowana, ale nie wszystkie w ten sam sposób, ale z pewną różnicą, jak wynika z tego, że gdy siał, niektórzy upadli na pobocze. [9]

Hieronim: „Ta przypowieść Valentinus trzyma się, aby ustanowić swoją herezję, sprowadzając trzy różne natury: duchową, naturalną lub zwierzęcą i ziemską. Ale są tutaj cztery wymienione, jedna przy drodze, jedna kamienna, jedna ciernista, a czwarta ziemia żyzna. [9]

Chryzostom: „Później, jak to jest, zgodnie z rozumem, siać ziarno między cierniami, na kamienistym gruncie lub przy drodze? Rzeczywiście w materialnym nasieniu i glebie tego świata nie byłoby rozsądne, ponieważ niemożliwe jest, aby skała stała się ziemią, albo żeby droga nie była drogą, albo żeby ciernie nie były cierniami. Ale z umysłami i naukami jest inaczej, jest możliwe, aby skała stała się żyzną glebą, aby droga nie była więcej deptana, i aby ciernie zostały wykorzenione, aby większość nasienia zginęła nie z tego, który siewał, ale z gleby, która je otrzymała, to jest z umysłu. mądry lub głupi, ale przemawiał do wszystkich jednakowo. [9]

Hieronim: „Zauważ, że jest to pierwsza przypowieść, która została podana wraz z jej interpretacją i musimy wystrzegać się, gdy Pan wykłada Swoje własne nauki, abyśmy nie ośmielali się rozumieć niczego mniej lub bardziej, ani w żaden inny sposób niż tak wyjaśnione przez Niego”. [9]

Rabanus Maurus: „Ale te rzeczy, które w milczeniu pozostawił naszemu zrozumieniu, powinny być wkrótce zauważone. Poboczem drogi jest umysł deptany i stwardniały przez nieustanny przepływ złych myśli skała, twardość samowolnego umysłu dobra gleba, łagodność posłusznego umysłu, słońce, żar szalejących prześladowań. Głębokość gleby jest uczciwością umysłu wyćwiczonego w niebiańskiej dyscyplinie. Ale wyjaśniając je w ten sposób, należy dodać, że nie zawsze są to same rzeczy w jednym i tym samym alegorycznym znaczeniu”. [9]

Hieronim: „I jesteśmy podekscytowani zrozumieniem Jego słów, przez następującą radę: Kto ma uszy do słuchania, niech słucha”. [9]

Św. Remigiusz: „Te uszy do słuchania są uszami umysłu, aby rozumieć i czynić to, co jest nakazane”. [9]


Bitwa o Stony Point

Bitwa pod Stony Point była jedną z bardziej dramatycznych bitew wojny o niepodległość. Większa część walki była brutalną walką wręcz na punkt bagnetowy. Chociaż sama bitwa odegrała niewielką rolę w wyniku wojny, pokazała światu waleczność i odwagę amerykańskich żołnierzy i służyła jako bardzo potrzebny wzrost morale młodej amerykańskiej armii.

Po zimie w Valley Forge i nierozstrzygniętej bitwie pod Monmouth w czerwcu 1778 r. armia brytyjska wycofała się do Nowego Jorku, który służył jako główna kwatera główna i baza operacyjna. Armia Kontynentalna generała George'a Washingtona utworzyła kwaterę zimową na obrzeżach Nowego Jorku w Middlebrook w stanie New Jersey. Wojna doprowadziła do powolnego impasu w tym teatrze, ponieważ dochodziło do małych potyczek, ale nie było dużych potyczek. Brytyjczycy zaczęli zwracać uwagę na południowe kolonie i zimą 1778-1779 wysłali wojska w celu zdobycia Savannah w stanie Georgia i rozpoczęcia operacji w Karolinie Północnej.

Portret Sir Henry'ego Clintona namalowany przez Andreę Soldi w latach 1760-1770.

Gdy impas wokół Nowego Jorku przeciągnął się do lata 1779 r., brytyjski generał Sir Henry Clinton szukał sposobu na wyciągnięcie głównej armii Waszyngtonu na otwartą przestrzeń, gdzie mógłby ją zniszczyć. Po zdobyciu amerykańskich miast Nowy Jork, Filadelfię i Savannah stało się jasne, że najlepszym sposobem na szybkie zakończenie wojny będzie zniszczenie armii Waszyngtonu. W maju 1779 r. Clinton popłynął z siłą 6000 brytyjskich żołnierzy 40 mil w górę rzeki Hudson, aby zdobyć główną przeprawę na King's Ferry. To ważne przejście na rzece Hudson było chronione przez małe amerykańskie forty w Verplanck’s Point po wschodniej stronie rzeki i Stony Point na zachodzie. Małe amerykańskie garnizony szybko opuściły forty, a duże siły brytyjskie z łatwością zdobyły ten obszar.

Waszyngton nie połknął przynęty. Zamiast tego jego armia ustawiła się bezpiecznie w pobliżu New Windsor w stanie Nowy Jork i czekała, aby zobaczyć, czy Clinton podejmie próbę ataku na pobliską amerykańską obronę w West Point.

Po tym, jak nie udało się zwabić Waszyngtonu, Clinton zdecydował się pożeglować większość swoich sił z powrotem w dół rzeki Hudson i wysłał ich na wybrzeże Connecticut, gdzie dokonali nalotu na amerykańskie wybrzeże. Clinton pozostawił w Stony Point mały kontyngent złożony z 600 żołnierzy, głównie z 17 Pułku Piechoty.

Ponieważ placówka w Stony Point była odizolowana i bezbronna, Waszyngton chciał ją odzyskać. Zlecił tę misję ognistemu amerykańskiemu generałowi Anthony'emu Wayne'owi z Pensylwanii. Dwa lata wcześniej, we wrześniu 1777 roku, ludzie Wayne'a zostali zaskoczeni nocnym atakiem brytyjskim, w wyniku którego ponad 200 amerykańskich żołnierzy zostało zabitych lub rannych przez brytyjskie bagnety. Wayne przeżył, ale chciał zemsty, a to byłaby jego szansa.

Waszyngton rozkazał Wayne'owi zająć Stony Point podczas szarży z bagnetem o północy. Wayne miał dowodzić siłą około 1200 lekkiej piechoty. Lekka piechota była starannie dobranymi mężczyznami z różnych pułków kontynentalnych, które tworzyły elitarny korpus jednych z najlepszych amerykańskich żołnierzy.

Waszyngton wydał instrukcje Wayne'owi, aby wysłać lekką piechotę przez trzy różne punkty „z wyładowanymi bagnetami i muszkietami”.

Stony Point to wysoka skalista skała, która wcina się w rzekę Hudson. Wznoszący się na prawie 150 stóp nad wodę teren, który Amerykanie musieli pokonać, był niezwykle stromy. Wąska szyja lądu łączyła punkt z lądem. Po obu stronach tej szyi znajdowały się pływowe bagna. Brytyjczycy ufortyfikowali i tak już naturalnie bronioną pozycję. Mieli kilka linii robót ziemnych i umieścili abatis (przeszkody powstałe przez umieszczenie splątanych i zaostrzonych gałęzi) przed wałem ziemnym.

Po południu 15 lipca 1779 roku siły Wayne'a przesunęły się na pozycję zaledwie milę od Stony Point. Atak miał nastąpić o północy. Do ataku miały być trzy kolumny. Główna kolumna, prowadzona osobiście przez Wayne'a, zaatakuje południową część bagien i wdrapie się na punkt. Druga kolumna przeszłaby przez północne bagna, a trzecia kolumna, mająca być dywersją, zaatakowałaby bezpośrednio przez szyję i strzeliła tak bardzo, jak to możliwe, aby odwrócić uwagę brytyjskich obrońców. Tajemnica byłaby niezwykle ważna, ponieważ chcieli jak najszybciej znaleźć się na szczycie brytyjskich dzieł i schwytać je z zaskoczenia. W tym celu wszystkim mężczyznom nakazano nie ładować muszkietów. Szli do bitwy z pustymi muszkietami i nabitymi bagnetami. Wayne polecił im „położyć całą swoją zależność od bagnetu”.

Na godzinę przed atakiem Wayne napisał list do przyjaciela, w którym stwierdził: „To nie dotrze do ciebie, dopóki pisarz nie zniknie”. Po poproszeniu przyjaciela o opiekę nad jego dziećmi napisał, że będzie jadł śniadanie „albo w triumfalnych liniach wroga, albo w innym świecie”. Wayne był zdeterminowany, by przejąć posterunek albo zginąć, próbując.

Generał Anthony „Szalony Anthony” Wayne

Tuż po północy 16 lipca 1779 roku trzy kolumny wyniosły się. Gdy kolumna Wayne'a zaczęła przecinać bagno, brnęli przez wodę, która sięgała im do piersi. Mężczyźni ruszyli w ciemność. Gdy tylko przeszli na drugą stronę, zaczęli wspinać się po stromych zboczach w kierunku pierwszej linii brytyjskiej obrony. Brytyjscy wartownicy, widząc ruch w ciemności, zaczęli strzelać do masy ludzi pędzących w ich kierunku. Jasne błyski muszkietów oświetlały ciemną noc, gdy świszczące kule muszkietów przecinały powietrze.

Gdy amerykańscy żołnierze zaczęli spadać, zdyscyplinowani mężczyźni zamknęli szeregi i dalej parli do przodu. W awangardzie oddziałów szturmujących znajdowali się Amerykanie uzbrojeni w siekiery, aby odrąbać abaty i przeszkody, aby umożliwić przepychanie się głównego korpusu. Tak jak północna i południowa kolumna starła się z brytyjskimi wartownikami, środkowa kolumna przesunęła się na szyję i zaczęła strzelać do Brytyjczyków.

Gdy śmiało awansował, brytyjska piłka do muszkietu trafiła Wayne'a w głowę. Upadł ranny na ziemię. Piłka na szczęście otarła się tylko o jego głowę i choć zakrwawiony i oszołomiony, zawołał: „Masz dalej, chłopcy. Zanieś mnie do fortu! Bo gdyby rana była śmiertelna, umrę na czele kolumny”.

Podpułkownik Henry Johnson, brytyjski dowódca, rzucił się na amerykański podstęp, rzucając wielu swoich ludzi na szyję, gdzie trzecia amerykańska kolumna tworzyła dywersję. Johnson szybko zdał sobie sprawę ze swojego kłopotliwego położenia, gdy usłyszał inne amerykańskie kolumny z tyłu.

Amerykańskie kolumny dostały się do wewnętrznych prac i przez kilka minut skalisty półwysep był wirem strzałów z muszkietów i pchnięć bagnetami. Podpułkownik Francois de Fleury był pierwszym człowiekiem, który zagłębił się w wewnętrzne roboty, ściągnął lecącą tam brytyjską flagę i wykrzyknął: „Fort należy do nas!” Po bardziej krwawych walkach wręcz stało się jasne, że dalszy opór Brytyjczyków był daremny, a Johnson i brytyjscy żołnierze poddali się. Kilka minut później zwycięskiego i zakrwawionego Wayne'a wprowadzono do brytyjskich zakładów, a wśród amerykańskich żołnierzy podniosły się okrzyki. Wayne szybko napisał list do Waszyngtonu: „Fort i garnizon z pułkownikiem Johnstonem należą do nas. Nasi oficerowie i ludzie zachowywali się jak ludzie, którzy są zdeterminowani, aby być wolnymi.

W bitwie zginęło 15 Amerykanów, a 83 zostało rannych. Brytyjczycy stracili 20 zabitych, 74 rannych i 472 jeńców. Ta akcja pokazała zaciekłość wojsk amerykańskich i zemściła się za masakrę w Paoli. Wayne wykazał się wielką odwagą w bitwie, a później otrzymał imię „Szalony” Anthony Wayne za swoją gorliwość w walce. Wayne i wojska amerykańskie również wykazali dużą powściągliwość, zapobiegając masakrze odwetowej, a zamiast tego udzielili litości i ćwierć poddani żołnierzom brytyjskim.

Waszyngton odwiedził zdobytą pozycję 17 lipca 1779 r. Ustalił, że jego armia nie może utrzymać odizolowanej pozycji w Stony Point z możliwością powrotu marynarki brytyjskiej i nakazał zniszczenie fortyfikacji i pozostawienie ich z prowiantem i jeńcami. Brytyjczycy odbili to miejsce 19 lipca.

Sukces i odwaga Lekkiej Piechoty nie zostały stracone na Waszyngtonie. Dwa lata później zastosował niemal identyczną taktykę, by wszcząć wieczorną szarżę bagnetową na brytyjskie reduty pod Yorktown w Wirginii, w ostatniej wielkiej bitwie wojny o niepodległość.


Krótka historia kwakrów w Princeton

W 1664 roku angielscy żołnierze i osadnicy przejęli holenderskie kolonie, które później przekształciły się w Nowy Jork i New Jersey. Król Anglii Karol II nadał te kolonie Jakubowi, księciu Yorku, który następnie przekazał całe New Jersey lordowi Johnowi Berkeleyowi i Sir George'owi Carteretowi. Berkeley podzielił ziemię na prowincje East Jersey i West Jersey, z Berkeley na zachód i Carteret na wschód. W 1675 r. ziemia, która jest teraz większym Princeton, należała do Berkely i została opisana jako “wilderness” przez Williama Edmundsona, kwakierskiego misjonarza przechodzącego przez tę okolicę. Edmundson twierdził, że przez cały dzień podróżowania po tym obszarze nie widział „żadnego oswojonego stworzenia”. W tym samym roku Berkeley sprzedał West Jersey grupie kwakrów. W 1677 właściciele ci wydali ramy rządowe dla tego obszaru, nazywając ich dokument „Koncesje i umowy właścicieli, właścicieli i mieszkańców prowincji West New Jersey w Ameryce”. , wolność wyznania, wybierany samorząd lokalny, proces przed ławą przysięgłych i inne prawa, które odzwierciedlały wartości Quakerów i które później pojawiły się w Konstytucji Stanów Zjednoczonych.

W 1681 r. posiadłości Carteret i East Jersey zostały sprzedane na aukcji Williamowi Pennowi i jedenastu innym wybitnym kwakrom. Do tych dwunastu dołączyła dodatkowa dwunastka, z których ośmiu było również kwakrów. Pierwotny plan zakładał zjednoczenie całej East Jersey i West Jersey jako kolonii kwakrów. Ale Penn w końcu zdecydował się skupić swoją energię i uwagę na tym, co jest obecnie Pensylwanią, i w ciągu następnych dwudziestu lat (poprzez zakupy i czyny zbyt skomplikowane, aby je opisać tutaj) większość tego, co jest obecnie większością Princeton Township, znalazła się w posiadaniu sześciu rodzin kwakierów. : Richard Stockton (dziadek sygnatariusza Deklaracji Niepodległości), Benjamin Clarke, William Olden, Joseph Worth, John Horner i Benjamin Fitz Randolph. Kwakrzy utworzyli osadę Stony Brook w zagłębieniu zakola potoku, który biegnie wzdłuż dzisiejszej Quaker Road.

W 1709 roku Benjamin Clarke podarował 9,6 akrów, które są obecnie domem dla Princeton Monthly Meeting i Princeton Friends School na budowę domu spotkań Quaker i cmentarza. Chociaż przez kilka lat nie doszło do budowy, posiadłość niemal natychmiast została wykorzystana jako miejsce pochówku. Kwakrzy w tym czasie zaczęli organizować spotkania kultu w domach członków.

W 1712 r. w rejonie Stony Brook pojawił się pierwszy przemysł w postaci dwóch młynów śrutowych i młyna kotwiącego (lub przesiewającego). Te działały do ​​początku XX wieku. Również na terenie młyna znajdował się sklep wielobranżowy. Droga znana obecnie jako Quaker Road biegła od młyna i sklepu obok miejsca, w którym obecnie znajduje się dom spotkań, a następnie 13 mil na wschód do Crosswicks Meeting.

W 1724 r. na obecnym miejscu wzniesiono pierwszy dom spotkań, o konstrukcji szkieletowej. Stało się to centrum życia społeczności kwakrów. W tym roku obszar wzdłuż Nassau Street między Bayard Lane i Witherspoon Street został nazwany Princeton, a ten obszar na północ od Stony Brook został zasiedlony przez prezbiterianów. W 1756 r. dom spotkań został poważnie uszkodzony przez pożar (lub wiatr), aw 1761 r. odbudowano go z kamienia na pierwotnym fundamencie.

W latach 1754-6 Presbyterian College of New Jersey przeniósł się z Newark do Princeton. Kilku pierwotnych osadników kwakrów podarowało ziemię College of New Jersey, dziś znanemu jako Uniwersytet Princeton. W 1777, podczas rewolucji amerykańskiej, dom spotkań był używany jako szpital zarówno przez siły amerykańskie, jak i brytyjskie.

W 1781 r. Przyjaciele zbudowali Dom Nauczyciela u podstawy posiadłości, a zajęcia odbywały się w tym budynku przez prawie dwie dekady, witając dzieci niewolników i rdzennych Amerykanów, a także kwakrów.

W 1800 roku na dzisiejszym parkingu domu spotkań wzniesiono Szkołę. Zajęcia odbywały się tu przez kilkadziesiąt lat.

W 1878 r. kwakrzy, którzy byli dominującą grupą chrześcijańską w Princeton, stali się liczniejsi od prezbiterianów, większość działalności kwakrów koncentrowała się w West Jersey i Pensylwanii, a większość rozwoju lokalnego koncentrowała się wokół College. Frekwencja na spotkaniu zmniejszyła się do tego stopnia, że ​​spotkanie zostało ostatecznie “ustanowione”, a nieruchomość została przekazana w powiernictwo Crosswicks Meeting. Pozostali przyjaciele uczestniczyli w spotkaniach w Trenton lub Crosswicks. Z biegiem czasu nieruchomość Stony Brook była zaniedbana i popadała w ruinę. Pierwotna Szkoła została zburzona w 1900 lub 1901 roku.

W 1912 roku, w ramach planu ponownego otwarcia spotkania w Princeton, rozpoczęto prace remontowe na posiadłości Stony Brook. Latem 1914 roku w miesiącach letnich zaczęto organizować spotkania modlitewne. W 1941 r. Towarzystwo Przyjaciół zostało ponownie założone w Princeton, spotykając się w YWCA i na Uniwersytecie Princeton.

W 1949 r. Crosswicks Meeting oddał nieruchomość z powrotem do Princeton Monthly Meeting of Friends w Stony Brook.

W 1959 r. wybudowano Szkołę Pierwszego Dnia, a w 1965 r. dobudowano do niej niewielki dodatek. Ta konstrukcja po raz kolejny była dowodem żywej obecności Religijnego Towarzystwa Przyjaciół w rejonie Princeton.


Kiedy i dlaczego zaczął się zwyczaj odprawiania wezwań do ołtarza?

Taknasze pytanie jest związane z historią przebudzenia i przebudzenia. George Whitefield, którego historycy identyfikują jako głównego kaznodzieję Wielkiego Przebudzenia, odmówił spekulacji na temat tego, ilu jego słuchaczy zostało nawróconych. „Jest tak wielu słuchaczy na kamienistym gruncie, którzy z radością przyjmują słowo”, powiedział Whitefield, „że postanowiłem zawiesić mój osąd, dopóki nie poznam drzewa po jego owocach”. Przebudzenia były jedynym dziełem Ducha Świętego, a próba czasu potwierdziła lub obaliła te nawrócenia.

Jednak wraz z nadejściem dziewiętnastego wieku popularni amerykańscy kaznodzieje metodystyczni chcieli metody, która pomogłaby im określić, kto z ich słuchaczy został nawrócony. Kościoły anglikańskie umieszczały ołtarz przed stołem komunijnym, a duchowni często zachęcali parafian do przychodzenia do ołtarza, jeśli potrzebują modlitwy lub zachęty. Kaznodzieje metodystyczni odziedziczyli tę tradycję, ale zmienili jej cel, wzywając raczej tych „przekonanych”, aby podeszli do ołtarza. Na przykład w 1801 roku wędrowny kaznodzieja metodystów Peter Cartwright powiedział kobietom na spotkaniu obozowym, że jeśli obiecają „modlić się do Boga o religię”, mogą usiąść przy ołtarzu. Cartwright oskarżył ponadto rodziców, którzy zniechęcali swoje dzieci do „pójścia do ołtarza” o utrudnianie im zbawienia.

Wezwanie do ołtarza zyskało popularność w latach 30. XIX wieku wraz z kazaniem Charlesa G. Finneya. Finney odrzucił kalwińskie nauczanie, że natura ludzka jest nieodwracalnie zdeprawowana, wierzył, że tylko ludzka wola, a nie ich natura, wymaga nawrócenia. Jego „nowe środki” miały więc na celu jak najłatwiejsze odrodzenie. „Przebudzenie nie jest cudem” – napisał Finney. „Jest to czysto filozoficzny wynik właściwego użycia ukonstytuowanych środków”. Innymi słowy, .

Aby kontynuować czytanie, zasubskrybuj teraz. Abonenci mają pełny dostęp cyfrowy.


Kemping położony jest nad brzegiem jeziora Leech Lake na otwartym, trawiastym terenie, otoczony starodrzewem dębowym, wiązowym, klonowym i jesionowym. Niektóre drzewa mają ponad 200 lat. Leech Lake to trzecie co do wielkości jezioro w Minnesocie o powierzchni ponad 112 000 akrów, z prawie 200 milami linii brzegowej. Obozowicze często słyszą charakterystyczne wołanie nurów na wodzie.

Bardzo popularna miejscowość turystyczna Walker w Minnesocie znajduje się około 24 mil na zachód od kempingu, z różnorodnymi restauracjami, sklepami i festiwalami dostępnymi przez cały rok.


Zastrzeżenie

Rejestracja na tej stronie lub korzystanie z niej oznacza akceptację naszej Umowy użytkownika, Polityki prywatności i Oświadczenia o plikach cookie oraz Twoich praw do prywatności w Kalifornii (Umowa użytkownika zaktualizowana 1.01.2021. Polityka prywatności i Oświadczenie dotyczące plików cookie zaktualizowane 1.01.2021).

© 2021 Advance Local Media LLC. Wszelkie prawa zastrzeżone (O nas).
Materiałów na tej stronie nie wolno powielać, rozpowszechniać, przesyłać, buforować ani w inny sposób wykorzystywać, chyba że za uprzednią pisemną zgodą Advance Local.

Zasady społeczności mają zastosowanie do wszystkich treści, które przesyłasz lub w inny sposób przesyłasz do tej witryny.


Wspinaczka w Himalaje z żołnierzami, szpiegami, lamami i góralami

Kupując niezależnie recenzowaną książkę za pośrednictwem naszej strony, otrzymujemy prowizję partnerską.

HIMALAJE
Historia ludzkości
przez Eda Douglasa

Kiedy po raz pierwszy przyjechałem do Indii, zadałem jednemu z najbardziej erudycyjnych polityków w indyjskim rządzie pytanie, którego bałem się zadać komukolwiek innemu, ale wydawało mi się to fundamentalne dla zrozumienia regionu: Dlaczego w Indiach jest tak wielu ludzi? Geograficznie jest to jedna trzecia wielkości Stanów Zjednoczonych, ale jej populacja jest prawie pięć razy większa. Polityk, który miał za sobą długą karierę w Stanach Zjednoczonych jako dyrektor biznesowy i wydawał się być szczęśliwy, mogąc wyjaśnić wszystko nowemu korespondentowi, wstał od biurka i podszedł do dużej mapy ściennej. Dotknął pewnego obszaru, zacieniowanego na brązowo i biało.

„Odpowiedzią”, powiedział mi, „jest Himalaje”.

Wyjaśnił, że najwyższe pasmo górskie świata, dom Mount Everestu i niezliczonych mitów i kontrmitów, stworzyło tak ogromną sieć rzeczną, że pozostawiła po sobie oszałamiająco żyzną glebę na ogromnym obszarze Azji. To nie przypadek, powiedział, że po obu stronach tych gór leżą dwa najludniejsze narody świata, Indie i Chiny. Jeśli uwzględnisz Pakistan, Bangladesz i Nepal, które również w dużej mierze zależą od rzek pochodzących z Himalajów, mówimy o prawie połowie ludzkości związanej z tymi górami.

Pasmo górskie, część jeszcze większego regionu górskiego, rozciągającego się na ponad 2000 mil od Kirgistanu na zachodzie do Myanmaru na wschodzie, ukształtowało Azję bardziej niż jakikolwiek inny kontynent. Siły, które napędzały religię, handel, naukę i interakcje międzyludzkie, przepływały przez te góry i ich podnóża przez tysiące lat. Nawet dzisiaj, niektóre z najsurowszych punktów zapalnych w Azji, które mogą wysyłać armie pędzące do granicy i myśliwce ryczące po niebie, leżą wysoko w Himalajach. Profesjonaliści nigdy nie stawiają „s” na końcu słowa, to po prostu Himalaya, co w sanskrycie oznacza „siedzibę śniegu”.

W „Himalaya: A Human History” dziennikarz Ed Douglas rozplątuje historię gór, od momentu ich powstania, około 50 milionów lat temu, do dzisiejszego szaleństwa wspinaczkowego na Everest. Jego książka jest owocem ogromnej ilości badań, które koncentrują się na podboju gór oraz połączonych królestw i państw, które rywalizowały o kontrolę. Jego obserwacje są ostre, aw wielu fragmentach jego pisarstwo świeci.

„Kiedy opuszczasz niechlujne, przygraniczne miasto Saga”, pisze Douglas, „Tybet wysycha jak łuska. Podróżując na tych samych szerokościach geograficznych, co Algieria, mijasz wydmy w zasięgu wzroku białych szczytów. Światło o świcie jest wystawne, nadając niższym wzgórzom barwę miodu i karmelu, ale trudno wyobrazić sobie cokolwiek żyjącego w takiej surowości. Wtedy dostrzegasz dzikie osły, khjang po tybetańsku, przycinając skąpą białą trawę, wyrywającą się z kamienistej ziemi. Powietrze jest rozrzedzone na wysokości 15 000 stóp, wszystko wydaje się bliższe, ale ogromna skala krajobrazu cię ogranicza. Łatwo zrozumieć, dlaczego filozofia kładąca nacisk na iluzoryczną naturę indywidualnej świadomości, tak jak robi to buddyzm, może tu prosperować. ”

Co ciekawe, mówi Douglas, Himalaje zawsze „pełniły dwie przeciwstawne sobie role: jako miejsce duchowego odosobnienia i oddzielenia od świata, ale także jako miejsce spotkań, gdzie spotykały się radykalnie różne kultury i wymieniały się nimi w ugruntowanej sieci szlaki wysokogórskie.” W tym klimacie narodziły się niezliczone legendy, a dużą częścią misji Douglasa jest odsiewanie rzeczywistości od mitu. Na przykład na długo przed tym, jak James Hilton opatentował koncepcję Shangri-La w swojej powieści „Zaginiony horyzont” z 1933 roku, Tybetańczycy mówili o czymś podobnym, utopijnym królestwie znanym jako Szambala. Co zabawne, niektórzy uczeni tybetańscy powiedzieli, że Szambala jest w Europie.

Mimo że nasz wizerunek Tybetu jest miejscem zamkniętym, zapieczętowanym, jest to błędne: przez setki lat był to kosmopolityczny ośrodek handlowy i potęga kulturalna. In the 1600s, an Armenian merchant started poking around, looking for musk, an incredibly lucrative perfume ingredient that came from glandular secretions of Tibetan musk deer. The British followed soon after, as part of the East India Company, and by 1856 they had measured the tallest mountain on the landscape. It was named after a British surveyor, George Everest, pronounced “Eve-rest.” Around the same time, the East India Company, never known for its altruism, sent tea thieves to China posing as hapless merchants. They sneaked out thousands of tea plants to grow on the other side of the Himalaya. Thus began India’s gargantuan tea industry.

The Himalaya today are as full of intrigue and contested as they have ever been. Just this past June, the deadliest violence in decades between China and India, both nuclear armed, broke out along a barren stretch of their Himalayan border, which has never been formally marked. Dozens of soldiers were killed, many pushed down rocky gorges. It’s virtually impossible to draw a line through these peaks, and the nations have competing versions of where the boundary lies. Both are determined not to give up an inch.

Douglas, an experienced mountaineer who has spent years in and out of Nepal, covering a Maoist insurgency and writing more than a half-dozen other mountain books, clearly has an affection for this part of the world. But this book in itself is a bit of a mountain to climb, nearly 600 densely packed pages — its own Everest. At times, the story disappears, like a road tapering off, into a jungle of facts. Douglas is a madman for facts. You want to know the name of the most famous person born in the same town as the Italian scholar Giuseppe Tucci? Or how snowfall on the Tibetan plateau affects Canadian winters? Or which part of yak fur is best for making tent ropes? Have no fear. Douglas has got it.

The narrative is most exciting when it’s focused on mountain climbers. These guys, more than the anthropologists, the spies, the nation builders, the spiritual seekers or the cunning lamas who populate these pages, seem to exude true wisdom. Maybe it’s a self-selecting group: Only if you have such wisdom and presence of mind can you scale walls of ice, reach the roof of the world where the oxygen level is about one-third that at sea level, lose fingers and toes to frostbite and come back alive.

Douglas draws the climbers like astronauts, specimens of brawn and brain, and the alpine competitions between nations, especially in the interregnum between the world wars, feel almost like a preview of the Cold War space race. Nationalistic governments ferociously backed their teams in the name of science and bragging rights, working their diplomatic contacts just to get permission to climb the world’s tallest peaks in Nepal, India and Tibet, and then lavishly celebrated their wins. During one German-Austrian expedition, climbers fueled themselves with Panzerschokolade, “tank chocolate,” an amphetamine used by German tank crews in World War II.

The climbers clearly revere the mountains, and you can sense how alive they felt in that landscape where they were nothing but a string of dark, slow-moving specks crossing the brilliant white snow.

“There are few treasures of more lasting worth than the experience of a way of life that is in itself wholly satisfying,” wrote Eric Shipton, one of the most respected mountaineers of the 1930s. “Such, after all, are the only possessions of which no fate, no cosmic catastrophe can deprive us nothing can alter the fact if for one moment in eternity we have really lived.”


Parks, Recreation and Historic Preservation

For Africans and people of African descent enslaved in North America gaining freedom through self-emancipation came with a very high price: their lives. From the 17 th through the 19 th century, the specific challenges they faced escaping depended upon where in the country they were. By the late 18 th century, with the ending of legal enslavement in Canada and many of the newly created northern states, more people stepped up to help. Black, White, and Native people were involved despite Federal laws making such help illegal. These networks became known as the Underground Railroad.

Research on the history of the Underground Railroad is on-going. The secret network was designed to remain hidden and it has taken rigorous investigation to correct the misinformation that surrounds it. Many of the early accounts and views were clouded by sentiment and inaccuracies.

The life stories of a few famous participants have eclipsed the work of many. Recent scholarship has broadened our knowledge of who participated, the location of hiding places, and some of the paths taken by those seeking freedom. Criteria for the accurate identification of persons has been created, leading to the removal of some alleged locations from the list of "stops" on the railroad. Research has corrected the erroneous belief that quilts were used to signal safe houses. A clearer and more accurate picture of how the system worked continues to develop view.

New York's boarders with other free states and Canada meant that many people came through on their journey. The large enslaved population prior to 1827 became the foundation for many Black settlements and congregations willing to provide sanctuary and help freedom seekers begin new lives. The waterways of New York were also vital, allowing people to sail to places where they could live free or to shorten their overland journeys. Today you can visit churches and safe houses throughout the state to see where people hid in plain sight or stopped to regroup before continuing north.

Here at NYS Historic Preservation we are working with public and private museums, individuals and institutions to bring the latest information forward. It is our hope to be a continuous conduit of scholarship for this important history of our state and nation.

Resources

Federal Law

The Fugitive Slave Acts were a pair of federal laws that allowed for the capture and return of runaway enslaved people within the territory of the United States.


Obejrzyj wideo: Jak pozbyć się pnia po ściętym drzewie? Fenomenalny sposób! (Może 2022).


Uwagi:

  1. Maut

    Ur !!!! Wygraliśmy :)

  2. Ayaan

    dobrzy koledzy!

  3. Amari

    Specjalnie zarejestrowałem się, aby wziąć udział w dyskusji.



Napisać wiadomość