Podcasty historyczne

Galeria zdjęć i map do bitwy pod Peleiu

Galeria zdjęć i map do bitwy pod Peleiu


Historia & Kultura

Wczesna historia Palau jest nadal w dużej mierze owiana tajemnicą. Nie wiadomo dlaczego, jak i kiedy ludzie przybyli na nasze piękne wyspy, ale badania wskazują, że dzisiejsi Palauanie są dalekimi krewnymi Malezyjczyków z Indonezji, Melanezyjczyków z Nowej Gwinei i Polinezyjczyków. Jeśli chodzi o datę ich przybycia, datowanie węglem artefaktów dla najstarszych znanych miejsc wiosek na Wyspach Skalnych i spektakularne tarasy Babeldaob umiejscawiają tu cywilizację już co najmniej 3500 p.n.e.

Pierwszy odnotowany kontakt zagraniczny miał miejsce w 1783 roku, kiedy statek Antelope, pod dowództwem angielskiego kapitana Henry'ego Wilsona, rozbił się na rafie w pobliżu Ulong, Skalnej Wyspy położonej między Koror i Peleliu. Z pomocą Wysokiego Wodza Korora, Ibedula, Wilson i jego ludzie zostali przez trzy miesiące, aby odbudować swój statek. Od tego czasu wielu zagranicznych odkrywców odwiedzało Palau, a wyspy były narażone na dalszy kontakt z Europejczykami.

Zagraniczne zarządzanie naszymi wyspami oficjalnie rozpoczęło się, gdy papież Leon XIII domagał się praw Hiszpanii do Wysp Karolinskich w 1885 roku. Dwa kościoły zostały założone i utrzymywane przez dwóch księży kapucynów i dwóch braci, co zaowocowało wprowadzeniem alfabetu rzymskiego i eliminacją między wioskami wojny. W 1899 r. Hiszpania sprzedała Karoliny Niemcom, które ustanowiły zorganizowany program handlu zasobami naturalnymi wysp.

Po klęsce Niemiec w I wojnie światowej wyspy zostały formalnie przekazane Japończykom na mocy traktatu wersalskiego z 1919 roku. Wpływ Japonii na kulturę Palaua był ogromny, ponieważ przeniósł gospodarkę i własność własności z klanu na jednostki. W 1922 Koror stał się centrum administracyjnym dla wszystkich japońskich posiadłości na południowym Pacyfiku. Miasto Koror było stylową metropolią z fabrykami, sklepami, łaźniami publicznymi, restauracjami i aptekami.

Po klęsce Japonii w II wojnie światowej, Karoliny, Mariany i Wyspy Marshalla stały się Terytoriami Powierniczymi Organizacji Narodów Zjednoczonych pod administracją Stanów Zjednoczonych, a Palau zostało uznane za jeden z sześciu okręgów wyspiarskich. W ramach swojego mandatu Stany Zjednoczone miały ulepszyć infrastrukturę i system edukacyjny Palau, aby stać się narodem samowystarczalnym. Stało się to 1 października 1994 roku, kiedy Palau uzyskało niepodległość po podpisaniu Porozumienia Wolnego Stowarzyszenia ze Stanami Zjednoczonymi.


Bitwa o Peleliu: Wyspiarz, Japończycy i Amerykanie Wspomnienia Wojny

Ekspansjonistyczne imperium japońskie zaanektowało zamieszkany archipelag Palau w 1914 roku. Baza lotnicza zbudowana na wyspie Peleliu stała się celem ataku Stanów Zjednoczonych podczas II wojny światowej. Bitwa o Peleliu: Wyspiarz, Japończycy i Amerykanie Wspomnienia Wojny oferuje etnograficzne studium tego, w jaki sposób Palau i Peleliu zostały przekształcone przez walczące wielkie mocarstwa, i dalej bada, w jaki sposób ich konflikt jest inaczej pamiętany przez trzy narody, które podzieliły to doświadczenie.

Autor Stephen C. Murray wykorzystuje ustne historie starszych Peleliu, aby zrekonstruować przedwojenny styl życia na wyspie, oferując fascynujące wyjaśnienie roli ziemi i miejsca w kulturze wyspy. Dla Palauans historia jest pojmowana geograficznie, a nie chronologicznie. Ziemia i punkty orientacyjne są zarówno materią historii, jak i wyzwalaczami mnemonicznymi, które przywołują przeszłość. Murray przedstawia następnie szczegółowy opis inwazji USA w 1944 r. przeciwko okopanym siłom japońskim na Peleliu, siedemdziesięcioczterodniowej kampanii, która zrównała z ziemią wsie, farmy, cmentarze przodków, plaże i lasy, a wraz z nimi wiele kluczowych węzłów pamięci i tożsamości.

Murray bada również, w jaki sposób wspomnienia wyspiarzy o bitwie, która niszczy ich styl życia, różnią się radykalnie od sposobu, w jaki Japończycy i Amerykanie pamiętają zaangażowanie w ich historie, wspomnienia, fikcje, pomniki i wycieczki po Peleliu. Determinacja, by odzyskać szczątki 11 000 japońskich żołnierzy z jaskiń Peleliu, skłoniła na wyspę znane grupy obywatelskie z całego japońskiego spektrum politycznego. Współczesna Japonia nadal debatuje nad pacyfistami, prawicowymi apologetami i innymi interpretacjami jej agresji na Azję i Pacyfik. Te spory są eksportowane do Peleliu i subtelnie przedstawiają sposób, w jaki japońskie upamiętnienie przedstawia bitwę w kamieniu i rytuale. Amerykanie, zwycięzcy w bitwie, wracają na archipelag w znacznie mniejszej liczbie. Dla nich konflikt pozostaje kontrowersyjny, ale najczęściej zanurza się w narrację „dobrej wojny”.

Bitwa o Peleliu to studium pamięci publicznej i sposobów, w jakie trzy narody wdały się w konflikt, aby stworzyć wspólne zrozumienie wspólnej tragedii.


Odwiedzający wyspę Peleliu na Pacyfiku nie mogą twierdzić, że nie zostali ostrzeżeni. Znak w porcie mówi „Witamy w Peleliu – Krainie Czarów”, ale gdy łódź zbliża się do nabrzeża, pojawia się drugi znak. „Pamiętaj, że broń z II wojny światowej jest nadal niebezpieczna i może zranić lub zabić!”

Woda mieni się różnymi odcieniami turkusu, piasek na plażach jest drobny jak kurz, a kojąca bryza łagodzi tropikalne upały. Ale piękno jest zwodnicze. „Kraina Czarów”, należąca do wyspiarskiego państwa Palau, była miejscem jednej z najkrwawszych bitew na Pacyfiku podczas II wojny światowej. Na wyspie wciąż leżą zardzewiałe granaty i karabiny. W bujnej, zielonej roślinności czają się rozbite samoloty bojowe i czołgi. Nikt ich nie ruszał po ustaniu ostrzału. Duża część szczątków bitewnych pozostaje zabójcza.

„Amerykanie wylądowali na Orange Beach 15 września 1944 roku” – mówi Des Matsutaro. 36-letni przewodnik przyprowadził grupę turystów na nabrzeżu i zabrał ich na plażę. Jego firma Peleliu Adventures oferuje wycieczki po II wojnie światowej. Zapewnia odwiedzających, że są bezpieczni, jeśli będą blisko niego.

Złapany w ciężki ogień krzyżowy

Matsutaro wskazuje na ocean i pokazuje czarno-białe zdjęcie plaży pokrytej gęstym dymem i pojazdami amfibijnymi zbliżającymi się do brzegu. „Amerykanie zostali złapani w ciężki japoński ogień krzyżowy” – wyjaśnia. „Bitwa o Peleliu miała zająć tylko kilka dni, ale walki trwały prawie trzy miesiące”.

Ostatecznie wygrali Amerykanie. W bitwie o ten tropikalny skrawek ziemi zginęło łącznie 10700 japońskich żołnierzy i 2300 amerykańskich marines. Szacunki nieznacznie się różnią. Wyspa była strategicznym celem ze względu na pas startowy.

Grupa Matsutaro nie jest sama. Jest tu też kilku Japończyków. Starszy mężczyzna z aparatem słuchowym drżącymi rękami wsypuje piasek do plastikowej butelki. Kobieta w dużym kapeluszu przeciwsłonecznym kuca w cieniu palmy, wpatrując się w morze. Przyjeżdżają tu także amerykańscy weterani i ich potomkowie, by na przykład uczestniczyć w nabożeństwach żałobnych.

Wracając na główną drogę, Matsutaro wciska hamulce. „Wszyscy wychodzą” – mówi. Asfalt wyłożony jest krzakami. Przewodnik znika w szczelinie. Grupa podąża za nim do sterty rdzewiejącego metalu 5 metrów (16 stóp) od drogi. Widać pozostałości kokpitu wraz z podwoziem i czerwoną farbą na kadłubie. Stary samolot bojowy nie jest niebezpieczny, ale amunicja leżąca wokół niego jest.

Destabilizacja amunicji z biegiem czasu

„Teraz, po prawie 60 latach, mechanizmy bezpieczeństwa powoli rdzewieją”, ostrzega Steve Ballanger. Były żołnierz brytyjski prowadzi zespół usuwania amunicji o nazwie Cleared Ground Demining, który ciężko pracuje na Peleliu. Od końca 2009 roku zespół usunął około 6500 dział i innego uzbrojenia – łącznie 9 ton. Ballanger ostrzega turystów, aby nie włóczyli się po dżungli.

Oczyszczona ścieżka prowadzi 300 metrów przez Dolinę Śmierci do Bloody Nose Ridge, gdzie odnotowano najcięższe ofiary. Na wzgórzu członek zespołu Ballangera, Amerykanin David McQuillen, mówi: „Mój wujek zginął właśnie tutaj w ataku moździerzowym”. Powiedział, że postanowił dołączyć do zespołu ku pamięci swojego wuja.

Dla wyspiarzy II wojna światowa jest odległym, abstrakcyjnym wydarzeniem, które wydarzyło się trzy pokolenia temu. Nie ma tu prawie żadnych naocznych świadków. Dla McQuillena daje to jeszcze większe znaczenie szczątkom bitwy. „Kiedy jestem na Peleliu, czuję wojnę. Nie da się zrozumieć bitwy, jeśli nie byłeś w tej dżungli” – mówi.

Wyspiarze zostali ewakuowani przed bitwą i po powrocie nie rozpoznali swojej ojczyzny. Roślinność została doszczętnie spalona, ​​ich wioski zrównane z ziemią. „Marynarka wojenna USA rozprowadzała okulary przeciwsłoneczne, ponieważ nagie skały kredowe odbijały światło tak jasno”, mówi były Marine McQuillen.

Powracający wyspiarze, w większości rybacy, byli karmieni konserwami z tuńczyka i mięsem. Dużo czasu zajęło im wznowienie rolnictwa. Ponieważ walki usunęły wszystkie znaki i rozgraniczenia gruntów, nie było jasne, do kogo należał, a spory o własność ziemi trwają do dziś.

Początkowo wyspiarze sprzedawali relikwie wojenne na złom. Silniki i części samolotów zostały rozebrane, wymieszane z betonem i użyte do budowy ściany nabrzeża. A zanim zabranie artefaktów z wyspy stało się nielegalne, japońscy i amerykańscy turyści wyjeżdżali z wszelkiego rodzaju przedmiotami w bagażu. Niektórzy mieszkańcy dekorowali swoje domy starym sprzętem wojennym.

Dziś nie chodzi tylko o to, by wyspa była bezpieczna dla jej 500 mieszkańców i odwiedzających, czy też o pokazywanie zarośniętych czołgów jako atrakcji turystycznych. Władze chcą zachować Peleliu jako pomnik i skansen. I stopniowo młodsze pokolenia zaczynają wykazywać większe zainteresowanie historią wyspy, mówi McQuillen, który jest wolontariuszem w miejscowej szkole podstawowej.

Matsutaro bezpiecznie sprowadził swoją grupę wycieczkową z powrotem na nabrzeże. Nadszedł zespół Clear Ground Demining i machał ręką, gdy grupa odchodzi. Gdy palmy oddalają się w dal, a roje latających ryb przeskakują wzdłuż łodzi, wydaje się, że ta tropikalna wyspa naprawdę jest zaczarowana.

Ale śnieżnobiałe plaże i wspaniały zachód słońca nie mogą ukryć okropności przeszłości.


Baza danych II wojny światowej


ww2dbase Wyspy Palau były pod kontrolą Niemiec od 1899 roku do końca I wojny światowej. Po I wojnie światowej Japonia otrzymała mandat grupy wysp. Podczas gdy Douglas MacArthur z SOWESPAC awansował, biorąc Morotai, Chester Nimitz z CINCPOA wykonał swój ruch w swoim teatrze tego samego dnia, lądując III Korpus Piechoty Morskiej generała Geigera na Peleliu z Wysp Palau. W połowie września pogoda była gorąca i wilgotna, nawet z częstymi deszczami, temperatura utrzymywała się na poziomie 115 stopni Fahrenheita.

ww2dbase Bombardowanie Peleliu przed inwazją było stosunkowo bezużyteczne, pociski padające na wyspę nie mogły dotknąć dobrze wykopanych Japończyków. Oficer artylerii odnotował, że jego załoga wystrzeliła pięć salw 8-calowych pocisków w przybrzeżne stanowisko broni chronione twardym koralem tylko po to, by znaleźć Japończyków wypychających działo z powrotem, by odpowiedzieć ogniem w kierunku Amerykanów. Niemniej jednak oficer piechoty morskiej William Rupertus, który nadzorował operacje inwazyjne, nadal miał optymistyczny pogląd. „Będziemy mieli trochę ofiar, ale zapewniam was, że to będzie krótki, szybki numerek” – powiedział. Okazało się, że tak nie będzie.

ww2dbase US Marines wyruszyli na lądowniku LST z Pavuvu do Peleliu rankiem 4 września 1944. Podróż miała 2100 mil i odbyła się bez żadnych wydarzeń. Kiedy dotarli do Peleliu, plaże lądowania okazały się przerażającym widowiskiem. Ogromne gejzery wody unosiły się wokół amtraków przed nami, gdy zbliżali się do rafy. Plaża została teraz oznaczona na całej swojej długości przez ciągły płomień wsparty grubą ścianą dymu. Kiedy lądowniki dotarły na plażę, znalazły się na celowniku przytłaczającego ognia karabinów maszynowych i karabinów. Co jakiś czas zza linii nadlatywały pociski artyleryjskie, rozsyłając wszędzie odłamki i od czasu do czasu trafiając w amerykańskie pojazdy desantowe. W tej najbardziej nieprzyjaznej scenerii Amerykanie zabezpieczyli przyczółek, aby przyspieszyć swoje operacje.

ww2dbase Japończycy już zdali sobie sprawę ze strategii, którą podpułkownik Naoyuki Kuzume zatrudnił na wyspie Biak, która była najskuteczniejsza w zniechęcaniu do dalszych amerykańskich postępów na Oceanie Spokojnym. To była wojna na wyczerpanie. Po Biaku Peleliu było pierwszą bitwą, w której oficjalną doktryną była walka z głębin zawiłych jaskiń. Wojskom japońskim kazano kopać głęboko, wstrzymywać ogień podczas pierwszego lądowania i atakować tylko wtedy, gdy mogą kontratakować i infiltrować linie amerykańskie. Na Peleliu Japończycy wykonali tylko rozkazy, a amerykańscy oficerowie pomogli im, stając się aroganccy i nieostrożni po ostatnich zwycięstwach. Amerykanie jednak bardzo szybko nauczyli się, że nie mogą już oczyszczać jaskiń przez rzucanie materiałów wybuchowych lub używanie miotaczy ognia, ponieważ Japończycy udoskonalili również swoje techniki kopania jaskiń, tak że pochyłe wejścia do jaskiń odbijały uszkodzenia spowodowane taką bronią. W rezultacie 11 000 japońskich żołnierzy walczyło ze swoich labiryntowych jaskiń przez dwa i pół miesiąca, kontratakując, gdy tylko nadarzyła się okazja. Jednym z ważniejszych kontrataków amerykańskiej piechoty morskiej był kontratak prowadzony przez 13 lekkich czołgów i kompanię ludzi. Niezwykle dobrze skoordynowany atak piechoty czołgów przebił amerykańskie granice i przeleciał przez główne lotnisko Peleliu, niemal dzieląc tamtejsze siły amerykańskie na pół. W końcu zostali zatrzymani na ostatnim metrze przez dobrze wycelowane działa przeciwpancerne kalibru 37 mm i przybycie bombowca nurkującego. Nie zdobywszy lotniska, japoński moździerz i artyleria ukarały Amerykanów, którzy je trzymali. „Bycie ostrzelanym przez zmasowaną artylerię i moździerze jest absolutnie przerażające” – powiedział weteran Korpusu Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych Eugene Sledge, który walczył na Peleliu, „ale ostrzał na otwartej przestrzeni [na lotnisku] to terror potęgujący się nie do uwierzenia każdego, kto tego nie doświadczył."

ww2dbase Gdy siła Japończyków zaczęła nieco słabnąć, wprowadzono w życie nową taktykę. Ich obrona Peleliu stała się ścisłą dyscypliną ogniową. Bywały chwile, kiedy było tak cicho, że przez chwilę wydawało się, że wojna się skończyła, ale gdy tylko zebrała się mała grupka mężczyzn lub ktoś nieostrożnie przeniósł głowę nad wierzchołek krateru, w którym przykucnęli, japońskie moździerze i karabiny ożyły. W rezultacie Japończycy byli w stanie spowodować maksymalne straty przy najmniejszej ilości ognia, co również zminimalizowało wskaźnik wykrycia przez Amerykanów.

ww2dbase Jednym z najtrudniejszych obszarów na Peleliu dla Amerykanów była góra Umurbrogol. Jednak żaden amerykański Marine nie nazwał go właściwą nazwą, używano nazwy „Bloody Nose Ridge”, czasami po prostu „Bloody Nose”. Twarda skała została pozbawiona drobnej roślinności przez bombardowanie morskie, a kiedy Amerykanie dotarli do grzbietu, zdali sobie sprawę, że bombardowanie stworzyło tak wiele fragmentów skalnych, że zwielokrotnili skuteczność japońskiego moździerza i artylerii, zwiększając ilość przelatujących tam odłamków. powietrze. Natarcie w górę Bloody Nose Ridge kosztowało trzy kompanie amerykańskiej 1. Dywizji Piechoty Morskiej 538 ofiar z łącznej liczby 612, gdy zostały one wzmocnione przez plutony 7. Dywizji Piechoty Morskiej. Okazało się, że nowo przybyłe zostały natychmiast przygwożdżone, tak jak były , natychmiast ponosząc ofiary.

ww2dbase Walka w Peleliu była najbardziej brutalna, obie strony walczyły w najbardziej brutalny sposób. Sledge skomentował, że marines walczą z najgłębszą nienawiścią do Japończyków w sercach. "Zaprzeczenie tej nienawiści lub zlekceważenie jej byłoby . kłamstwo, powiedział.

Kolektywne nastawienie, Marine i Japończycy, zaowocowało dzikimi, zaciekłymi walkami, w których nie było żadnych zakazów. Nie było to beznamiętne zabijanie widziane na innych frontach lub w innych wojnach. była to brutalna, prymitywna nienawiść, tak charakterystyczna dla horroru wojny na Pacyfiku, jak palmy i wyspy.

ww2dbase 28 września 1944 roku amerykańscy marines weszli na pokład amtraków i przebyli 500 do 700 metrów płytkiej wody na pobliską wyspę Ngesebus, gdzie stacjonowała japońska artyleria. Operacja lądowania w Ngesebus była wspierana wyłącznie przez samoloty Marine. Korsarz ze 114 eskadry morskich myśliwców rozładowywał swoje bomby i rakiety na pozycje japońskie, a następnie ostrzeliwał wszystko, co się poruszało. Tymczasem jeden pancernik wspierany przez krążowniki i niszczyciele zbombardował obszary w głębi lądu, aby jeszcze bardziej złagodzić obronę. Walka na grzbietach i jaskiniach wyspy była zacięta, ale marines byli w stanie ograniczyć straty do minimum. Gdy wyspa została zabezpieczona kilka dni później, Amerykanie ponieśli 15 zabitych i 33 rannych. Japończycy jednak ponieśli 470 ofiar w obliczu większej siły ognia.

ww2dbase 3 października marines zaatakowali Five Sisters, grupę koralowych wzgórz z pięcioma wysokimi szczytami. Marines posuwali się naprzód, ale ostrzał japońskich snajperów był tak intensywny, że liczba ofiar wśród Amerykanów była niezwykle wysoka. Bardzo szybko Japończycy zdali sobie sprawę, że zastrzelenie noszów byłoby korzystne, ponieważ zmusiłoby to Amerykanów do odłożenia co najmniej dwóch mężczyzn jako nosicieli noszy, aby sprowadzić powalonego z powrotem. Ponownie Japończycy ćwiczyli niezwykle dobrą dyscyplinę ogniową, strzelając tylko wtedy, gdy mogli zadać maksymalne straty. "Kiedy strzelali, zwykle ktoś został trafiony." Jednak w nocy to była inna walka. Japońscy infiltratorzy wytrwale testowali linię frontu, wślizgując się po cichu do okopów, a czasem podrzynając gardła niczego niepodejrzewającym marines. Aby przeciwstawić się tej nocnej taktyce, Amerykanie sami ćwiczyli dobrą dyscyplinę. Nikomu nie wolno było poruszać się po zmroku, aby zminimalizować przyjazny ogień, wykopano dwuosobowe okopy, aby jeden mógł spać, podczas gdy drugi czuwał. Mimo to japońscy żołnierze nadal stanowili poważne zagrożenie, po cichu niszcząc amerykańskie morale nocnymi atakami.

ww2dbase 12 października Amerykanie ogłosili zakończenie fazy szturmowej Peleliu. Spotkało się to z protestem ludzi z pierwszej linii. „Ktoś z CP dywizji musi tu podejść i powiedzieć im, przeklętym Nipsom, że „faza szturmu się skończyła” – mruknął jeden człowiek, jak przypomniał Sledge. Miały przed sobą kolejne tygodnie walk, zanim ostatni japoński zespół oporu został pokonany. W rzeczywistości kilku Japończyków walczyło jeszcze długo po zakończeniu wojny, poddając się dopiero 11 lat później.

ww2dbase Kiedy 15 października 1944 roku żołnierze 2. Batalionu 321. Pułku Piechoty 81. Dywizji Armii USA przybyli na pomoc, zostali serdecznie przyjęci przez wyczerpanych marines. Chociaż do tego czasu marines zredukowali już japoński opór do obszaru o głębokości od 400 do 500 jardów na górze Umurbrogol, żołnierze 81. Dywizji stanęli przed wrogiem tak twardym, jak żołnierze piechoty morskiej w pierwszym dniu lądowania. Japoński duch walki był tak zaciekły, że generał dywizji piechoty morskiej Roy S. Geiger wielokrotnie zauważał, że Peleliu było najcięższą bitwą całej wojny na Pacyfiku. Większość weteranów bitwy, nawet nieliczni starsi mężczyźni, którzy widzieli walkę w okrutnych okopach I wojny światowej, zgodzili się.

ww2dbase Inwazja na wyspę Angaur miała miejsce dwa dni po wylądowaniu Palau, 17 września. Na szczęście dla 81. dywizji armii amerykańskiej, której zadaniem było przejęcie kontroli nad wyspą, tylko 237 ludzi zginęło, zanim przyczółek został w pełni zabezpieczony, zupełnie inna sytuacja niż operacja na Peleliu. Nawet gdy amerykańscy najeźdźcy oczyszczali góry z pozostałych wojsk japońskich, budowano lotnisko, które miało później wspomóc kampanię Leyte.

ww2dbase Kiedy bitwa pod Peleliu dobiegła końca, Amerykanie ponieśli ponad 10 000 ofiar, z czego 2336 zginęło. Amerykańska 1. Dywizja Piechoty Morskiej poniosła największe straty w liczbie 6526 ludzi, z 1252 zabitymi. Chociaż 81. Dywizja Armii przybyła dopiero miesiąc po lądowaniu, Japończycy nadal spowodowali wśród nich 3278 ofiar, z czego 542 zabitych. Szacuje się, że Japończycy stracili na wyspie 10 695 ludzi, z czego tylko 302 przeżyło jako jeńcy. Jednak z 302 więźniów tylko 19 było japońskimi bojownikami, pozostali byli robotnikami budowlanymi różnych narodowości.

ww2dbase Chociaż Wyspy Palau były cenne dla późniejszych operacji filipińskich, wielu historyków twierdzi, że cała operacja była bezużyteczna w wielkim planie wojny. Japończycy na tej wyspie mogli zginąć na winorośli, nie zmieniając w żaden sposób przebiegu wojny na Pacyfiku – przekonywał William Manchester. W rzeczywistości takie pojęcie istniało. William Halsey przekazał Chesterowi Nimitzowi przez radio, że operacja Palau powinna zostać odwołana i zamiast tego siły powinny skoncentrować się na Leyte na Filipinach. Nimitz, popierając poglądy Halseya, nadal kontynuował operacje przeciwko Wyspom Palau.

ww2dbase Oprócz argumentowanego znaczenia Peleliu, kolejnym powodem, dla którego operacja Peleliu pozostaje jedną z mniej znanych bitew wojny na Pacyfiku, była oryginalna myśl US Navy i US Marine Corps, że będzie to łatwa operacja. Generał major William H. Rupertus przewidział, że Peleliu zostanie zabezpieczone w ciągu czterech dni. Z powodu tej przepowiedni tylko 6 z 36 dziennikarzy, którzy mieli z nim kłopoty, zeszło na brzeg, az kolei bardzo niewiele doniesień o Peleliu trafiło do amerykańskich gazet.

ww2dbase Po zakończeniu wojny Wyspy Palau pozostawały pod kontrolą amerykańską do 1994 roku.

ww2dbase Wyspy Ulithi
23 września 1944

ww2dbase 21 września 1944, widząc względną łatwość części Angaur w operacji na Wyspach Palau, William Halsey skierował żołnierzy amerykańskiej 81. Dywizji, którzy pierwotnie byli przetrzymywani jako rezerwy, do Angaur w celu przeprowadzenia dodatkowej operacji przeciwko Wyspom Ulithi. Wyspy Ulithi znajdowały się na północny wschód od wysp Palau, wśród najbardziej wysuniętych na zachód Wysp Karolinskich. Wyspy Ulithi były na początku wojny japońską stacją radiową i meteorologiczną, a przez cały czas trwania wojny laguna była również wykorzystywana jako kotwicowisko. Jakiś czas w 1944 roku Japończycy ewakuowali wyspy w obliczu przytłaczającej presji amerykańskiej.

ww2dbase 23 września 1944 r. pułk armii amerykańskiej wylądował bez oporu na wyspie Falalop na wyspach Ulithi. Kilka dni później, wraz ze statkiem badawczym AGS-5 Sumner, przybył Batalion Konstrukcyjny Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych "Seabees". Budowa nowego lotniska na wyspie Falalop rozpoczęła się niemal natychmiast, a do czasu operacji na Filipinach w tym samym roku laguna została zbudowana, aby obsługiwać jednocześnie ponad 600 statków. Cywile Falalop zostali przeniesieni na wyspę Fedarai, również na Ulithi, i nie wrócili do końca wojny.

ww2dbase Źródła: American Caesar, Goodbye Darkness, The Pacific Campaign, Wikipedia, With the Old Breed.

Ostatnia duża aktualizacja: wrzesień 2007

Wyspy Palau i Wyspy Ulithi Kampanie Interaktywna mapa

Oś czasu kampanii na Wyspach Palau i Wyspach Ulithi

30 marca 1944 r USS Portland osłaniał lotniskowce floty, gdy ich samoloty uderzyły w wrogie instalacje na Wyspach Palau na Wyspach Karolinskich.
31 marca 1944 r USS Portland osłaniał lotniskowce floty, gdy ich samoloty uderzyły w wrogie instalacje na Wyspach Palau na Wyspach Karolinskich.
1 kwietnia 1944 USS Portland osłaniał lotniskowce floty, gdy ich samoloty uderzyły w wrogie instalacje zlokalizowane na Woleai na Wyspach Karolinskich.
29 kwietnia 1944 W ramach US Navy Carrier Task Force 58 USS Portland osłaniał lotniskowce rozpoczynające ataki na Truk na Wyspach Karolinskich.
30 kwietnia 1944 Jako część grupy zadaniowej krążowników pod dowództwem kontradmirała Jesse'go Oldendorfa, Portland brał udział w bombardowaniu wyspy Salawan w Karolinie.
12 września 1944 r USS Portland i 4 dywizja krążowników rozpoczynają przed inwazją bombardowanie Peleliu na Wyspach Palau. Bombardowania trwały przez 3 dni, dopóki na wyspie nie wylądowała 1. Dywizja Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych.
12 września 1944 r USS Hoel osłaniał lotniskowce eskortowe, których samoloty latały przed bombardowaniem Peleliu na Wyspach Palau przed inwazją.
15 września 1944 r US Marines zaatakowali Peleliu na wyspach Palau, wierząc, że wyspa jest tylko słabo broniona. W rzeczywistości na wyspie ukrywało się około 12 000 Japończyków, którzy czekali na ujawnienie swojej ręki. Za tydzień marines poniosą straszliwe straty. 1. Pułk Piechoty Morskiej miał połowę swojej siły bojowej, aw 5. i 7. Pułku więcej niż czterech na dziesięciu żołnierzy wysłanych na ląd zostało zabitych lub rannych. Dla przypomnienia, Peleliu mierzyło zaledwie sześć mil długości i dwie mile szerokości i miało wątpliwą wartość strategiczną.
15 września 1944 r Lotniskowiec eskortowy USS Petrof Bay rozpoczął swoje pierwsze uderzenia w celu wsparcia lądowania amerykańskiej piechoty morskiej na Peleliu na Wyspach Palau. Petrof Bay i Composite Squadron 76 przeprowadziły 112 uderzeń w ciągu 14 dni w celu wsparcia tej operacji.
28 września 1944 r USMC wylądował na Ngesebus na Wyspach Palau, aby wyeliminować pozycję japońskiej artylerii.

Czy podobał Ci się ten artykuł, czy ten artykuł był pomocny? Jeśli tak, rozważ wsparcie nas na Patreon. Nawet 1 dolar miesięcznie zajdzie daleko! Dziękuję Ci.

Udostępnij ten artykuł swoim znajomym:

Komentarze przesłane przez odwiedzających

1. Karol Widegren mówi:
14 września 2006 23:59:15

dzięki za informację - mój tata, który był na 81. miejscu, w grudniu 2006 roku skończy 99 lat, wciąż pamięta lądowania i bitwy, w których brał udział.

2. Anonimowy mówi:
17 kwietnia 2007 22:40:04

Palau faktycznie nazywało się Peleliu.

3. Anonimowy mówi:
18 kwietnia 2007 05:32:29 AM

Palau nie nazywa się Peleliu. Peleliu to wyspa należąca do grupy Palau.

4. Anonimowy mówi:
18 kwietnia 2007 12:55:04

Ja wiem. Właśnie zdałem sobie z tego sprawę dzisiaj. Mój błąd. kupa śmiechu

5. Adam VanMeter mówi:
20 kwietnia 2007 13:17:11

Peleliu. jedna z najgorszych i najbardziej bezwartościowych bitew wojny na Pacyfiku. 10 000 Amerykanów zginęło za bezwartościową wyspę bez użytecznego celu. Większość zaginęła w Umerbrogul, czyli Bloody Nose Ridge, grzbiecie nagiego koralowca z Japończykami wykopanymi jak na wyspie Iwo, podobnie jak wiele ich posiadłości na wyspie.

6. Anonimowy mówi:
20 września 2007 17:41:26

Nie zapomnij o ludziach z LCI, którzy ryzykowali życiem dostarczając marines i armię do bitew. Mój tata był na łodzi desantowej LCI, a później na kanonierki LCI. Po przeczytaniu o tej bitwie zdaję sobie sprawę, że mieliśmy ogromne szczęście, że wrócił do domu.

7. Anonimowy mówi:
16 listopada 2008 10:42:58

൒,000 Amerykanów straciło życie na bezwartościowej wyspie bez użytecznego celu."

W rzeczywistości zginęło 2336 osób, reszta była ranna lub zaginęła (prawdopodobnie martwa).

8. Anonimowy mówi:
23 stycznia 2009 15:21:01

Ukochany przez naszą rodzinę Leon (Lee) Szetela zginął w akcji 22 listopada 1944 na Peleliu. Czy ktoś go zna lub z nim służy?

9. Anonimowy mówi:
31 sierpnia 2010 07:57:38 AM

10. Anonimowy mówi:
13 kwietnia 2011 10:14:26

Dzięki Za informacje, które bardzo mi pomogły w moim projekcie badawczym do książki Ze starą rasą

11. Anonimowy mówi:
17 listopada 2011 22:35:14

Wiele tekstu w tej historii pochodzi prosto z Two Ocean Navy Samuela Morrisona. Cytat cytowany w Manchesterze również pochodzi od Morrisona.

12. Anonimowy mówi:
2 paź 2012 10:58:14 RANO

P=Army PFC Charles Wade Fain zginął w Peleliu 17 września 1944 r.

13. Anonimowy mówi:
20 lipca 2013 16:07:48

Mój wujek ze strony mamy był wymieniony jako MIA/KIA 22 września 1944 r. RIP kpr. Robert C Washburn !!
1 st Tkbn, 1 Stmardiw

14. William D. Douglas mówi:
10 stycznia 2014 08:25:11 RANO

Mój ojciec, Raymond Elton Douglas, Kalamazoo, MI. k-3-5 I Dywizja Morska. Walczył z Peliliu i Okinawą, gdzie został ranny dwa razy tego samego dnia. Mam jedno zdjęcie z nim i kumplami na Peliliu.
Ktoś tam, kto go znał?
Dzięki wszystkim, którzy służyli, niech Bóg wam błogosławi.

15. Anonimowy mówi:
20 stycznia 2015 18:43:36

Szukasz historii 1. dywizji US Marines
1 batalion w WW11

16. Nick Mott - Ohio mówi:
28 kwietnia 2015 19:52:54

Mój ojciec Pfc Garner Mott został ranny na lotnisku Peleliu 16.09.44. Był KIA 7 maja 45 na Okinawie. Miałem 10 miesięcy. Byłem i poznałem chłopaków z K-3-5 jego firmy.

17. D.R. West mówi:
19 sierpnia 2015 13:00:24

Mój Ukochany Teść W.S. "Willie" Francisco był w 323 Batalionie Piechoty Bojowej 81 Dywizji Piechoty!
Był pracownikiem BAR dla swojego oddziału. Zawsze powtarzał, że stracił wielu swoich kumpli, za bezwartościowy kawałek piasku i brudu!

18. Anonimowy mówi:
7 września 2015 14:41:43

Mój przyjaciel był w szkole medycznej w Madison, WI i zaciągnął się do marynarki. Przekazują go Marines ze względu na jego szkolenie medyczne. Dużo mi opowiadał o Peleliu. Dr Gordon Paton nie żyje. Ale przez większość swojej służby na Peleliu był na czele.

19. Kenn Cunningham mówi:
23 września 2016 14:20:46

mój wujek Ray Cunningham powiedział mi, że służył w 323. z 81. pułku piechoty jako medyk bojowy. Mówił bardzo mało, ale chciałbym się dowiedzieć o obowiązkach i działaniach jednostki. Proszę o kontakt

Wszystkie komentarze przesłane przez odwiedzających są opiniami osób zgłaszających i nie odzwierciedlają poglądów WW2DB.


USS Franklin (CV 13)

USS FRANKLIN był piątym lotniskowcem klasy ESSEX i jednocześnie piątym okrętem Marynarki Wojennej noszącym tę nazwę. Poważnie uszkodzony przez japoński nalot 19 marca 1945 r. FRANKLIN powrócił do Stanów Zjednoczonych w kwietniu 1945 r. i pozostał na Brooklynie w stanie Nowy Jork. Po zakończeniu wojny FRANKLIN został otwarty dla publiczności na obchody Dnia Marynarki Wojennej, a 17 lutego 1947 roku okręt został wycofany ze służby w Bayonne w stanie New Jersey. 15 maja 1959 został przeklasyfikowany na AVT 8. skreślony z listy Marynarki Wojennej 1 października 1964 r. i sprzedany do złomowania.

Ogólna charakterystyka: Nagrodzony: 1940
Układanie stępki: 7 grudnia 1942
Rozpoczęty: 14 października 1943
Oddanie do użytku: 31 stycznia 1944 r.
Wycofany z eksploatacji: 17 lutego 1947 r.
Budowniczy: Newport News Shipbuilding, Newport News, Wirginia.
Układ napędowy: 8 kotłów
Śmigła: cztery
Windy lotnicze: trzy
Linki do przekładni: cztery
Katapulty: dwie
Długość: 876 stóp (267 metrów)
Szerokość pokładu lotniczego: 147,6 stóp (45 metrów)
Wiązka: 93,1 stopy (28,4 metra)
Zanurzenie: 28,5 stopy (8,7 m)
Przemieszczenie: ok. 36 500 ton przy pełnym obciążeniu
Prędkość: 33 węzły
Samoloty: 80-100 samolotów
Załoga: ok. 3448
Uzbrojenie: 12 dział 5-calowych (12,7 cm) kalibru 38, 68 dział 40 mm i 57 dział 20 mm

Ta sekcja zawiera nazwiska marynarzy, którzy służyli na pokładzie USS FRANKLIN. Nie jest to oficjalny wykaz, ale zawiera nazwiska marynarzy, którzy przesłali swoje informacje.

USS FRANKLIN Książki rejsowe:

Wypadki na pokładzie USS FRANKLIN:

Druga bomba trafiła w rufę i przedarła się przez dwa pokłady, podsycając pożary, które detonowały amunicję, bomby i rakiety. FRANKLIN, w promieniu 50 mil od stałego lądu Japonii, leżał martwy w wodzie, przechylił się na prawą burtę pod kątem 13 stopni, stracił łączność radiową i został otoczony przez ogień. Wielu członków załogi zostało wyrzuconych za burtę, wyrzuconych przez ogień, zabitych lub rannych. Pozostało 106 oficerów i 604 szeregowców, którzy dzięki czystej męstwie i wytrwałości uratowali statek. Straty wyniosły 724 zabitych i 265 rannych. FRANKLIN, najbardziej uszkodzony lotniskowiec w czasie wojny, utrzymywał się na powierzchni i po holowaniu z USS PITTSBURGH (CA 72) udał się o własnych siłach do Pearl Harbor na naprawy awaryjne.

USS FRANKLIN został zwodowany przez Newport News Shipbuilding and Dry Dock Co., Newport News, Wirginia, w dniu 14 października 1943 roku pod patronatem por. kmdr. Mildred A. McAfee, USNR, dyrektor FAL, oddany do służby 31 stycznia 1944 r., pod dowództwem kapitana Jamesa M. Shoemakera.

FRANKLIN cruised to Trinidad for shakedown and soon thereafter departed in Task Group (TG) 27.7 for San Diego to engage in intensive training exercises preliminary to combat duty. In June she sailed via Pearl Harbor for Eniwetok where she joined TG 58.2.

On the last day of June 1944 she sortied for carrier strikes on the Bonins in support of the subsequent Marianas assault. Her planes scored well against aircraft on the ground and in the air as well as against gun installations, airfield and enemy shipping. On 4 July strikes were launched against Iwo Jima, Chichi Jima and Ha Ha Jima with her planes battering the land, sinking a large cargo vessel in the harbor and firing three smaller ships.

On 6 July she began strikes on Guam and Rota to soften up for the invasion forces, and continued until the 21st when she lent direct support to enable safe landing of the first assault waves. Two days of replenishment at Saipan permitted her to steam in Task Force (TF) 58 for photographic reconnaissance and air strikes against the islands of the Palau group. Her planes effected their mission on the 25th and 26th, exacting a heavy toll in enemy planes, ground installations, and shipping. She departed on 28 July en route to Saipan and the following day shifted to TG 68.1.

Although high seas prevented taking on needed bombs and rockets, FRANKLIN steamed for another raid against the Bonins. The 4th of August 1944 bode well, for her fighters launched against Chichi Jima and her dive bombers and torpedo planes against a convoy north of Ototo Jima rained destruction against the radio stations, seaplane base, airstrips and ships.

A period of upkeep and recreation from 9 to 28 August ensued at Eniwetok before she departed in company with carriers USS ENTERPRISE (CV 6), USS BELLEAU WOOD (CVL 24) and USS SAN JACINTO (CVL 30) for neutralization and diversionary attacks aga inst the Bonins. From 31 August to 2 September spirited and productive strikes from FRANKLIN inflicted much ground damage, sank two cargo ships, bagged numerous enemy planes in flight, and accomplished photographic survey.

On 4 September 1944, she onloaded supplies at Saipan and steamed in TG 38.4 for an attack against Yap (3-6 September) which included direct air coverage of the Peleliu invasion on the 16th. The group took on supplies at Manus Island from 21-25 September.

FRANKLIN, as flagship of TG 38.4, returned to the Palau area where she launched daily patrols and night fighters. On 9 October she rendezvoused with carrier groups cooperating in air strikes in support of the coming occupation of Leyte. At twilight on the 13th, the Task Group came under attack by four bombers and FRANKLIN twice was narrowly missed by torpedoes. An enemy plane crashed FRANKLIN's deck abaft the island structure, slid across the deck and into the water on her starboard beam.

Early on October 14, a fighter sweep was made against Aparri, Luzon, following which she steamed to the east of Luzon to neutralize installations to the east prior to invasion landings on Leyte. On the 16th she was attacked by three enemy planes, one of which scored with a bomb that hit the after outboard corner of the deck edge elevator, killing three and wounding 22. The tenacious carrier continued her daily operations hitting hard at Manila Bay on 19 October when her planes sank a number of ships, damaged many, destroyed a floating drydock, and bagged 11 planes.

During the initial landings on Leyte (20 October 1944), her aircraft hit surrounding air strips, and launched search patrols in anticipation of the approach of a reported enemy attack force. On the morning of 24 October her planes sank a destroyer and damaged two others. FRANKLIN, with Task Groups 38.4, 38.3, and 38.2, sped to intercept the advancing Japanese carrier force and attack at dawn. FRANKLIN's four strike groups combined with those from the other carriers in sending to the bottom four Japanese carriers, and battering their screens.

Retiring in her task group to refuel, she returned to the Leyte action on 27 October, her planes concentrating on a heavy cruiser and two destroyers south of Mindoro. She was underway about 1,000 miles off Samar on 30 October when enemy bombers appeared bent on a suicide mission. Three doggedly pursued FRANKLIN, the first plummeting off her starboard side the second hitting the flight deck and crashing through to the gallery deck, showering destruction, killing 56 and wounding 60 the third discharging another near miss at FRANKLIN before diving into the flight deck of BELLEAU WOOD.

Both carriers retired to Ulithi for temporary repairs and FRANKLIN proceeded to Puget Sound Navy Yard arriving 28 November 1944 for battle damage overhaul.

She departed Bremerton on 2 February 1945 and after training exercises and pilot qualification joined TG 58.2 for strikes on the Japanese homeland in support of the Okinawa landings. On 15 March she rendezvoused with TF 58 units and 3 days later launched sweeps and strikes against Kagoshima and Izumi on southern Kyushu.


Peleliu Expeditionary Strike Group Peleliu Amphibious Ready Group LHA-5 Peleliu ex-Da Nang / ex-Khe Sanh Pax Per Potens: "Peace Through Power"

During 34 years of service, Peleliu was homeported in both Long Beach and San Diego on the California coast as thousands of Sailors and Marines called the ship home. Capable of launching a coordinated air and sea attack from one platform, Peleliu conducted 17 deployments, 178,051 flight operations, served 57,983 personnel and steamed approximately 1,011,946 nautical miles since being commissioned May 3, 1980 in Pascagoula, Mississippi.

The contract to build LHA-5 was awarded on Nov 6, 1970, Peleliu's keel was laid Nov. 12, 1976, and the ship was launched Nov. 11, 1978. Peleliu was christened Jan. 6, 1979, by Margaret Hayward, wife of former Chief of Naval Operations, Adm. Thomas B. Hayward. Commissioning took place in Pascagoula, Miss., at Ingalls Shipyard May 3, 1980.

Peleliu is the first U.S. Navy ship to carry the name Peleliu, and the second ship named in honor of the World War II battles fought in the Palau Islands. The first ship was USS Palau (CVE 122), a Commencement Bay Class aircraft carrier, which served from 1946 until being decommissioned in 1954. Peleliu is named in honor of the 3rd Amphibious Force's assault and capture of Peleliu Island in the fall of 1944.

On May 17th Peleliu arrived in Colon, Panama to begin unrigging for the transit of the Panama Canal. Peleliu departed Colon on May 20th and tied up in Balboa, Panama (Pacific side of the canal) twelve hours later. After five days of rerigging in Balboa, Peleliu departed and entered her homewaters of the Pacific. Peleliu proceeded south from Panama and crossed the equator on the night of May 27th, which is the record for the shortest period between a ship's commissioning and "Crossing the Line."

On May 28th Peleliu headed northerly enroute Mazatlan, Mexico, departing the Baja port on June 7th enroute San Diego, California. Most of the events Peleliu and her crew participated in during this initial transit were "firsts" and the underway refueling with USNS TALUGA was no exception, occurring on June 8th. Peleliu arrived at Naval Air Station, San Diego on June 10th for a one-day stop prior to proceeding to Long Beach, CA, her homeport.

In 1981 Peleliu complete its Post-Shakedown Availability and join the fleet as a fully operational unit of the Navy's Pacific Amphibious Force. The latter part of the year found the ship and her crew well trained having past numerous work up evaluations. The Engineering department passed their Operational Propulsion Plant Examination (OPPE) in 42--hours vice the normal 72 hours required, and REFTRA was successfully accomplished just prior to the holiday season. All efforts were directed toward preparing Peleliu for its first Western Pacific/Indian Ocean deployment.

1982 marked USS Peleliu's first year as a fully operational unit of the Navy's Pacific Fleet Amphibious Force. In January, she was the flagship in a no-notice, non-combatant emergency evacuation exercise conducted off San Clemente Island, and on March 28th the ship got underway for its maiden deployment to the Western Pacific and Indian Ocean.

The deployment was completed on October 4th, 1984. One month later the ship deployed to the northern Pacific Ocean to participate in an exercise held off Amchitka in the Aleutian Islands. Peleliu conducted its 10,000th accident free landing during this northern Pacific exercise.

The first fleet firing of the RIM 116 RAM (Rolling Airframe Missile) occurred in October 1995 from the USS Peleliu.

In Sepember 1997 the Peleliu ARG took part in Fleet Battle Experiment - Bravo's "Silent Fury" phase along with the Constellation Battle Group.

The Peleliu ARG was deployed to the Persian Gulf in 1997 (actually being present in the Gulf in November) and participated in Exercise Eager Mace 98.

On 31 March 2015 hundreds of plankowners, former crew members, and a few Marines joined the ship s current crew at Naval Base San Diego to say goodbye to one of the most famous ships in the Navy s Pacific Fleet. Tears wet the eyes of many in attendance as the flag was hauled down, the watch was secured and the crew ceremoniously disembarked for the final time.

During almost 35 years of service, Peleliu was homeported in both Long Beach and San Diego on the California coast as thousands of Sailors and Marines called the ship home. Capable of launching a coordinated air and sea attack from one platform, Peleliu has conducted 17 deployments, 178,051 flight operations, served 57,983 personnel and steamed approximately 1,011,946 nautical miles since being commissioned May 3, 1980 in Pascagoula, Mississippi.

The ship s maiden deployment took place in 1982, with follow-on deployments taking place almost every two years thereafter. While on a Western Pacific deployment in 1990, the crew rescued 155 refugees from Vietnam who were crammed into a small boat. The story of how the gray silhouette of the mighty Peleliu appeared on the horizon to rescue the group just in time lives on in the hearts of a group of grateful individuals.

Peleliu took on another humanitarian mission during the summer of 2007 as the platform for Pacific Partnership. Throughout the four-month deployment, Peleliu hosted both military and civilian personnel, who provided medical and dental care, as well as, education and preventative medicine to more than 31,600 people in the Philippines, Vietnam, Solomon Islands, Papua New Guinea and the Republic of the Marshall Islands.

Following the Pacific Partnership deployment, Peleliu deployed in 2008 to support maritime security operations in the U.S. 5th and 7th Fleet areas of operations. Three months into the deployment the ship made headline news when it responded to a distress call from the M/V Gem of Kilakarai off the coast of Somalia reporting that it was under attack from armed pirates.

Rear Adm. Marcus A. Hitchcock, who commanded Peleliu during the 2008 deployment, said he remembers the attack on the civilian merchant ship and how Peleliu s Sailors and Marines sprang into action in order to help prevent the pirates from taking control of the vessel.

We were conducting routine operations that morning and then suddenly there was a commercial container vessel putting out a mayday call, said Hitchcock. The ship was electrified and we launched three helicopters within minutes. A show of force from the Navy and Marine Corps helicopters and the sight of the mighty Peleliu s silhouette on the horizon must have struck fear into the pirates as they quickly fled the scene.

The Gem of Kilakarai did report one grenade landed on the ship s bridge wing during the attack but failed to detonate. Explosive ordnance personnel from the 15th Marine Expeditionary Unit were dispatched to defuse the unexploded grenade. The ship was doing a good job at evasive maneuvers but the pirates were determined to take the ship, said Hitchcock. Our actions absolutely prevented that act of piracy from taking place.

The 2008 deployment was not the last for the mighty Peleliu as it deployed again in 2010, 2012 and 2014. Even with new Sailors and Marines joining the team each time, the ship developed a reputation of doing whatever it took to safely accomplish the mission. From delivering relief supplies to Pakistan during massive flooding to landing Marines on the beach, the blue/green team.

During that deployment, the officers and crew also made an impressive effort to earn surface warfare officer, enlisted surface warfare, and enlisted air warfare pins during the deployment. As a result the ship was flying all three pennants as it returned home to Naval Base San Diego on Nov. 4, 2008, with hundreds of friends and family on board for a Tiger Cruise.

After the decommissioning process is complete, Peleliu was towed from San Diego to Pearl Harbor to join the Navy s reserve fleet. There, the gray silhouette of the last of its class amphibious assault ship took its place alongside its sister ship and first in class, the ex-USS Tarawa (LHA 1).

Crest

The ship's crest has Eight stars across the top of the shield - symbolizing eight Medal of Honor awardees from the assault on Peleliu. The crest also has a large Roman "V" in center of shield with a four-pointed star in center of large "V" - symbolizes four functions of the LHA. A ring in lower left of shield - by traditions of heraldry, a ring or annulet symbolizes the fifth born. Emblem of 1st Marine Division - constellation Southern Cross, with numeral "1", superimposed.

Battle of Peleliu

USS Peleliu is the first ship to carry the name Peleliu and the second ship named in honor of the battles fought in the Palau Islands. The first ship was USS PALAU (CVE-I 22), a Commencement Bay class escort aircraft carrier, which served from 1946 until its decommissioning in 1954.

USS Peleliu is named in honor of the Third Amphibious Force's assault and capture of the island of Peleliu. The battle was one of the most vicious and stubbornly contested of the Pacific campaign and nowhere was the fighting efficiency of the U.S. Marines more convincingly demon-strated. Eight Marines were awarded the Medal of Honor during this battle.

Like the bloody World War II island campaigns before it, Peleliu was a fight to capture an airstrip on a far-flung speck of coral in the western Pacific. And, as with previous island battles, the Americans would prevail, but at a cost no one anticipated, against a fanatical enemy whose new defense strategy would make the invaders pay dearly for every chunk of coral taken. By the summer of 1944, the United States had come a long way since the dark days of Pearl Harbor, Wake Island and Bataan. Victories in the Southwest and Central Pacific had brought the war even closer to Japan, with American bombers now able to strike at the Japanese homeland itself. But there was disagreement by the U.S. Joint Chiefs over two proposed strategies to crush the Japanese Empire. One strategy proposed by General Douglas MacArthur called for the recapture of the Philippines, followed by the capture of Okinawa then Formosa for an attack at the Chinese mainland. From there, the eventual invasion of Japan would come.

Admiral Chester Nimitz, on the other hand, favored a more direct strategy of bypassing the Philippines, but seizing Okinawa and Formosa as staging areas for the future invasion of Japan's southernmost islands. As for Peleliu, both commanders' strategies included the invasion of this island, but for different reasons, and the 1st Marine Division had already been chosen to make the assault. To settle this dispute, President Franklin Roosevelt traveled to Pearl Harbor to meet personally with both commanders and hear their respective arguments. From this the president would make his own decision. After a review of both positions, MacArthur's strategy was chosen. However, before MacArthur could retake the Philippines, the Palau Islands - Peleliu specifically, would have to be neutralized to protect his right flank. What followed would be a ferocious battle lasting more than two months and costing over 12,000 lives. It would also be one of the Pacific War's most forgotten campaigns.


Battle of the Bulge: Photographs

Launched on December 16, 1945, the Battle of the Bulge was the last major German military offensive in western Europe. By January, the German military effort had failed.

John Perry films US troops in Belgium

John Perry, a movie photographer with Unit 129, films GIs of the 290th Infantry Regiment, 75th Infantry Division, and 4th Cavalry Group ferreting out German snipers near Beffe, Belgium during the Battle of the Bulge. Twelve Germans were killed. The scene was photographed by Carmen Corrado of the 129th. January 7, 1945. US Army Signal Corps photograph taken by C.A. Corrado.

John Perry films US soldiers in Belgium

John Perry, a movie photographer with Unit 129, films GIs of the 290th Infantry Regiment, 75th Infantry Division, and 4th Cavalry Group ferreting out German snipers near Beffe, Belgium, in early January 1945. Twelve Germans were killed. The scene was photographed by Carmen Corrado of the 129th. January 7, 1945. US Army Signal Corps photograph taken by C.A. Corrado.

A US soldier draws water from a stream with his helmet

An American GI using his steel helmet to draw water from a stream during the Battle of the Bulge. December 22, 1944. US Army Signal Corps photograph taken by J Malan Heslop.

US troops move up to the front to stop the German advance

During the Battle of the Bulge, US troops move up to the front in open trucks in subzero weather to stop the German advance. December 22, 1944. US Army Signal Corps photograph taken by J Malan Heslop.

Scene during the Battle of the Bulge

A soldier prepares to bed down for the night in a Belgian forest during the Battle of the Bulge. December 21, 1944. US Army Signal Corps photograph taken by J Malan Heslop.

Thank you for supporting our work

We would like to thank Crown Family Philanthropies and the Abe and Ida Cooper Foundation for supporting the ongoing work to create content and resources for the Holocaust Encyclopedia. View the list of all donors.

100 Raoul Wallenberg Place, SW
Washington, DC 20024-2126
Main telephone: 202.488.0400
TTY: 202.488.0406


With the Old Breed: At Peleliu and Okinawa

“Eugene Sledge became more than a legend with his memoir, With The Old Breed. He became a chronicler, a historian, a storyteller who turns the extremes of the war in the Pacific—the terror, the camaraderie, the banal and the extraordinary—into terms we mortals can grasp.”—Tom Hanks

NEW YORK TIMES BESTSELLER

w The Wall Street Journal, Victor Davis Hanson named With the Old Breed one of the top five books on epic twentieth-century battles. Studs Terkel interviewed the author for his definitive oral history, The Good War. Now E. B. Sledge’s acclaimed first-person account of fighting at Peleliu and Okinawa returns to thrill, edify, and inspire a new generation.

An Alabama boy steeped in American history and enamored of such heroes as George Washington and Daniel Boone, Eugene B. Sledge became part of the war’s famous 1st Marine Division—3rd Battalion, 5th Marines. Even after intense training, he was shocked to be thrown into the battle of Peleliu, where “the world was a nightmare of flashes, explosions, and snapping bullets.” By the time Sledge hit the hell of Okinawa, he was a combat vet, still filled with fear but no longer with panic.

Based on notes Sledge secretly kept in a copy of the New Testament, With the Old Breed captures with utter simplicity and searing honesty the experience of a soldier in the fierce Pacific Theater. Here is what saved, threatened, and changed his life. Here, too, is the story of how he learned to hate and kill—and came to love—his fellow man.

“In all the literature on the Second World War, there is not a more honest, realistic or moving memoir than Eugene Sledge’s. This is the real deal, the real war: unvarnished, brutal, without a shred of sentimentality or false patriotism, a profound primer on what it actually was like to be in that war. It is a classic that will outlive all the armchair generals’ safe accounts of—not the ‘good war’—but the worst war ever.”—Ken Burns


Onward to Port Moresby

By the time that the IJA had sewn up its occupation of Sumatra and Java in the second week of March 1942, they had possession of those islands among the 17,500 of the Dutch East Indies that mattered. The growing empire of Emperor Hirohito now included the oil fields, and a Japanese governor seated in the jewel of the former Dutch colonial crown. The momentum of the invincible IJA invited – indeed it demanded – a next step.

Looking eastward from the Dutch East Indies lay New Guinea, the second largest of the world’s islands. Bracketed by Japanese-occupied Ambon and Timor to the west and Japanese-occupied New Britain to the east, it spanned 20 degrees of the earth’s longitude. On the chessboard of the intersection between Southeast Asia and the Southwest Pacific, ownership of New Guinea appeared essential to the Japanese strategy of containing Australia and any offensive that the Allies might launch from Australia.

Aside from its place on the map, and an enormous place it is, New Guinea is probably the most improbable slice of real estate to be fought over by the great world powers of the mid-twentieth century. A land of mystery with an unexplored interior, New Guinea is more than twice the size of Japan, but it had fewer census-counted inhabitants than the city of Kobe. It is still a land of impossible terrain where even in the twenty-first century it has yet to be bisected by a highway. It is a place of such remoteness that even many decades after World War II, it was inhabited by multitudes of species not yet catalogued by biologists, and home to numerous groups of stone-age people whose languages had never been heard by anthropologists.

New Guinea had been largely ignored by Europeans until the middle of the nineteenth century, and thereafter they had shown little interest beyond planting their flags. The Dutch had administered the part – or more properly, outposts along the coastline of that part – west of the 141st meridian as Nederlands Nieuw Guinea. The British and the Germans had each claimed a slice of the eastern part until 1919, when this half had been bestowed upon Australia by the League of Nations as the New Guinea Trust Territory. Today, the former Dutch half is part of Indonesia, while the eastern half is the independent state of Papua New Guinea (or Papua Niugini). It is indicative of New Guinea’s “forgotten” status in the affairs of the middle twentieth century that its largest city, Port Moresby on the Australian side, was home to barely 2,000 people in 1941.

It was to this, the eastern half of New Guinea, that the Japanese turned much of their attention after the fall of Java. Specifically, they focused on the 400-mile-long Papuan, or “Bird’s Tail,” Peninsula at the southeast tip of the island. Strategically, this was the part closest to their mushrooming base complex at Rabaul, and on the south side of the Bird’s Tail, Port Moresby was only 300 miles from the Cape York Peninsula in the Australian state of Queensland.

As Port Moresby was the largest city, largest port, and home to a growing concentration of Australian and American forces, it was the ultimate objective of the Japanese New Guinea strategy. In Allied hands, it could threaten Rabaul. In Japanese hands, it could protect Rabaul and be used to threaten Australia.

If most of New Guinea was strategically irrelevant to the Japanese master plan, Port Moresby had been a square on the Southwest Pacific chessboard upon which Japanese planners had been fixating for years. As early as 1938, the IJN had begun drafting plans for its capture as part of anchoring the sea lanes at the southern edge of the Greater East Asia Co-Prosperity Sphere. With the approval of Admiral Isoroku Yamamoto – commander of the Combined Fleet and architect of the Pearl Harbor attack – the plan for the capture of Port Moresby and its use in the chess game against Australia had been designed and filed away for later use. By March 1942, with all of the other pieces in place on the board, it was time to dust off the plans for Operation Mo (or Mo Sakusen, named for the first two Roman letters in “Moresby”).

The opening gambit in Operation Mo and the New Guinea campaign came on March 8, even as surrender terms were being dictated on Java. The initial targets were the twin villages of Lae and Salamaua on the north side of the Bird’s Tail, 200 miles due north of Port Moresby across the Owen Stanley Mountains, from which air support operations could be launched.

Major General Tomitaro Horii, who had led the operations against Guam and Rabaul, had set sail aboard four troop transports from the latter base three days earlier with the IJA’s South Seas Detachment. This organization was under the command structure of the IJN South Seas Force (based on the 4th Fleet), and was based on the 144th Regiment of the 55th Division. Horii’s order of battle for the Lae and Salamaua operation was essentially the same that he had successfully used to capture Rabaul in January. Horii’s troops were escorted by a substantial IJN fleet, including destroyers, patrol boats, and ships from two cruiser divisions. From Rear Admiral Aritomo Goto’s Cruiser Division 6, there were the heavy cruisers Aoba, Furutaka, Kako, and Kinugasa. Contributed by Rear Admiral Marumo Kuninori’s Division 18 were the light cruisers Tatsuta and Tenryu.

The landings on March 8 went like clockwork, just as the IJA had come to expect from their experiences at dozens of beachheads across Southeast Asia since December 8. At Lae, the Japanese troops landed without opposition. At Salamaua, there was sporadic gunfire. Attempts by a handful of Allied aircraft to attack the invaders were swatted away as more of a nuisance than a threat.

Two days later, the situation was surprisingly different, as American aircraft launched a concentrated attack against the ships anchored off the invasion beaches. USN bombers from the carriers USS Lexington and USS Yorktown, as well as eight USAAF B-17 Flying Fortresses operating from Townsville, Australia, did considerable damage. Three of the transports were sunk, and one damaged. Also damaged were a cruiser, two destroyers, and several support vessels. It was not a major defeat, but it was a serious blow to the complacency with which the Japanese had been operating. It was also the harbinger of an ebbing of Japanese air superiority.

As the Japanese began the enormous task of reinforcing Lae and Salamaua in advance of their assault on Port Moresby, parallel operations were getting underway more than a thousand miles to the west. The great battles which unfolded in eastern New Guinea later in 1942 have been discussed in great detail elsewhere, but the Japanese operations in western New Guinea, which flowed from the momentum of the Dutch East Indies Campaign, have been virtually ignored.

The battle plan for the western New Guinea operations was a naval plan. The objectives were the isolated Dutch coastal enclaves across the north side of the island, as well as around the 21,469-square-mile Vogelkop (now Kepela Burung) or “Bird’s Head” Peninsula, which is like an appendage to the northwest corner of New Guinea just as the Papuan Peninsula, the “Bird’s Tail,” is the signature geographic feature on the southeast corner of New Guinea. The plan was simply to use a naval force to pluck the isolated coastal communities one by one.

The spearhead for operations in western New Guinea was the IJN Special Naval Landing Forces. Specifically, they were troops under the command of the 24th Special Base Force, which was part of the IJN 2nd Southern Expeditionary Fleet this was essentially the IJN 3rd Fleet, renamed on March 10 and given the responsibility for activities within the largely pacified Indies. The invasion force, known as Expeditionary Force N and under the overall command of Rear Admiral Ruitaro Fujita, was organized on Ambon immediately after the conquest of Java, and shipped out on the night of March 29.

Outnumbering the transports, the escort included the light cruiser Kinu, two destroyers, assorted patrol boats, and submarine chasers. Air support was supplied by the seaplane tender Chitose, which had been active in supporting a number of previous landings in the Dutch East Indies. The landing force itself, under IJN Captain S. Shibuya, included a small detachment from the 24th, plus the battalion-sized contingent of infantry from the 4th Guards. It was small relative to those assigned to previous operations because it was correctly assumed that resistance from handfuls of KNIL stragglers would be minimal.

The first objective for Expeditionary Force N was Bula on the eastern tip of the island of Ceram, where there was a small oil production facility. Reaching this on March 31, and finding that it had been abandoned, the Japanese ships steamed westward, making landfall at Fakfak on the western tip of New Guinea proper on April 1. From here, Expeditionary Force N proceeded clockwise around the Vogelkop Peninsula, reaching Sorong on April 4, and Manokwari on April 12. A week later, they reached Hollandia (now Jayapura), near the border with Australian-administered eastern New Guinea, which had been one of the few important Dutch administrative centers on the island.

At each point on this expedition, the Special Naval Landing Forces found their objectives either lightly defended or completely deserted of KNIL troops. Most of the Dutch had long since embarked on a long and difficult escape to Australia, or had escaped into the jungle to conduct guerilla actions against the Japanese. Indeed, in most cases, the defense of western New Guinea had been so insignificant that lightly armed sailors from the warships served as garrison troops. Garrison detachments of IJA forces were not sent to relieve them on a permanent basis for several months. Neither side bothered with the south and southwest coast of western New Guinea, which was inhospitably swampy, and home to few settlements.

Eastern New Guinea, however, was another matter. With the Japanese reinforcing their position at Lae and Salamaua, and the Allies doing the same at Port Moresby, both sides were building toward the pivotal battles that were about to take place on the ground, in the air and on the sea across in eastern New Guinea and across the Southwest Pacific.

Early May was to be a pivotal moment here, as was the middle of January in Borneo or the first week of March on Java. It was the moment when the invincible Japanese war machine would make decisive and simultaneous moves across a vast swathe of ocean and island from Port Moresby, about 870 miles to the east, across the Coral Sea to the islands of Tulagi and Guadalcanal in the Solomon Islands chain.

There was great confidence and no reason to believe that things would not go as they had at every turn for the past five months since the great simultaneous offensives on December 8. If the landings in the Solomons went smoothly, it would advance the Japanese pieces on the chessboard much closer to Australia’s east coast. Japanese air bases here could threaten not only Australia, but its ocean supply lines from the United States.

Tomitaro Horii’s South Seas Detachment, roughly 5,000 strong aboard a dozen transports, departed from Rabaul. The invaders of Tulagi had disembarked from one of the ships, and had gone ashore on Tulagi unopposed on the night of May 3–4, while the rest were bound for their amphibious landing at Port Moresby which was scheduled for May 7.

They were supported by the IJN 4th Fleet under Vice Admiral Shigeyoshi Inoue aboard the cruiser Kashima. It was the largest Japanese naval force assembled in one place since the operations across the Java Sea during the latter half of February. Directly supporting the Port Moresby invasion group was Rear Admiral Sadamichi Kajioka, with the cruiser Yubari, as well as the destroyers Asanagi, Mochizuki, Mutsuki, Oite, Uzuki, and Yayoi. Rear Admiral Aritomo Goto, meanwhile, commanded another covering group that included the light carrier Shoho and the cruisers Aoba, Furutaka, Kako, and Kinugasa. Also on hand was a carrier strike force comprised of the fleet carriers Shokaku and Zuikaku and commanded by Takeo Takagi who had led the virtual obliteration of the Allied fleet in the Java Sea, and who had just been promoted to vice admiral on the first of May.

The meticulous Operation Mo planning had called for the South Seas Detachment to secure Port Moresby by May 10, and Horii was confident that he could deliver. Japanese bombers would be conducting operations against Australia from Port Moresby by the morning of May 11. Before that morning, however, there would be other mornings and the unexpected, which always haunts the overconfident.

On May 4, just as the Japanese had gone ashore on Tulagi, they were attacked by USN aircraft from the USS Lexington and USS Yorktown, part of Rear Admiral Frank Fletcher’s Task Force 17. As the two sides became aware of one another, and Fletcher deduced from intelligence sources that the long-anticipated invasion of Port Moresby was in motion, the opposing fleets searched for one another across the Coral Sea. Two days of maneuvering led to the joining of a remarkable battle on May 7. It was unlike anything that had yet been seen in naval history. The ships of neither side came within striking distance of the other. Throughout May 7 and May 8, the offensive battle was waged entirely by aircraft.

In the battle of the Coral Sea, each side lost a destroyer and several lesser ships damaged or sunk, but most of the attention was focused on the opposing carriers. The Japanese lost the light carrier Shoho, while the Shokaku was put out of action through battle damage, and the Zuikaku’s aircrews were depleted in the fighting. The Lexington was fatally damaged and scuttled, while the Yorktown eventually limped back to Pearl Harbor for repairs. The naval battle was a statistical draw, but a strategic victory for the USN insofar as the Coral Sea marked the high-water mark in a great run of successes for the IJN.

A month later, during the first week of June, Admiral Isoroku Yamamoto prepared for what might have been a brilliant end run victory which, in turn, might have checked the USN in the central Pacific. He sent four fleet carriers to support the invasion of Midway, due north of Hawaii. He had planned to include the Shokakau and Zuikaku, but after the battle of the Coral Sea, they were heading to Japan for repairs and were unavailable. If the battle of the Coral Sea was the end of the beginning for the IJN, the battle of Midway was the beginning of the end. All four of the Japanese carriers, Akagi, Hiryu, Kaga, and Soryu – each a veteran of the Pearl Harbor attack – were sunk at Midway. Things would never again be the same for the IJN.

The battle of the Coral Sea was also the high-water mark for the IJA in the Southwest Pacific. They would hold on in the Solomons, but as the hold began to falter, the momentum was never revived.

What then, of the invasion of Port Moresby, which was scheduled for May 7, and which was to be completed by May 10? As the battle began to unfold in earnest on that day, Admiral Inoue withdrew the invasion fleet. On May 7, with all three aircraft carriers preoccupied and embroiled in the great air battle, they could not support the invasion. Inoue decided that it would not be prudent to go forward with the landings without air cover. By the following day, one of the Japanese carriers was gone and the other two unfit for operations.

Inoue initially ordered a postponement to May 12, then to May 17, and finally the amphibious attack on Port Moresby, which was once just a matter of hours from happening, was cancelled. Inoue was relieved of his command and brought home to desk duty.

General Tomitaro Horii’s South Seas Detachment, meanwhile, were not relieved of their duty. It was decided that instead of coming across the beaches, they would attack overland, across the Owen Stanley Mountains which form the jagged spine of the Bird’s Tail. On July 21, Horii landed on the north shore of the Bird’s Tail in the area of the villages of Buna, Gona, and Sanananda, with around 6,500 men. They then attempted to hike across the mountains on the rough, 65-mile Kokoda Track, a trail which climbs to 3,380 feet through some of the most difficult terrain on earth. Opposing the Japanese were small understrength Australian units – and the land itself.

New Guinea was such a difficult place to wage war that the troops found it a triumph when they managed to march a mile a day through its dense forests. These jungles, with their slippery hillsides tangled in forests and foliage where the sun had never shown, and where visibility is often measured in inches rather than yards, were literally hell on earth for most troops who dared to challenge them.

Being located barely south of the equator gives New Guinea a climate in which a veritable encyclopedia of tropical diseases can flourish. The troops discovered that malaria was almost routine and maladies such as dysentery were actually routine.

The Japanese continued to pour men and materiel into the Kokoda Track for months, eventually losing as many men as they had first committed to the futile campaign. One of them was Horii himself, who drowned crossing a river in September.

The IJA never reached Port Moresby. The momentum lost through the cancellation of the amphibious operation on May 7 was never recaptured. A month later, the battle of Midway guaranteed this. Australia was safe. If there had been an invasion of that country on the books, without Port Moresby, it was impossible.


Obejrzyj wideo: Wyborczy Sen (Styczeń 2022).