Dodatkowo

Freedom Ride

Freedom Ride

Freedom Ride odbyła się w 1961 roku. Chociaż Freedom Ride jest dobrze znana w historii praw obywatelskich, nie była to pierwsza próba zakwestionowania segregacji w transporcie na Dalekim Południu.

W 1946 r. Sąd Najwyższy orzekł, że segregacja miejsc w autobusach międzystanowych jest niezgodna z konstytucją. Jednak, podobnie jak w przypadku wszystkich orzeczeń Sądu Najwyższego, jego orzeczenie działa tylko wtedy, gdy ludność Ameryki i rządy na szczeblu stanowym i lokalnym zgodzą się poprzeć takie orzeczenie. Orzeczenie Sądu Najwyższego z 1946 r. Nie zostało zaakceptowane przez Południe.

W 1947 r. Kongres ds. Równości Rasowej (CORE) zaplanował „Podróż Pojednania” na całym Południu w celu przetestowania orzeczenia Sądu Najwyższego. Tak zwane stany Górnego Południa zareagowały bardzo negatywnie na fakt, że kwestionowana jest przyjęta norma Południa (segregacja). Grupa spotkała się z silnym oporem w Karolinie Północnej, gdzie niektórzy członkowie Podróży zostali aresztowani i zmuszeni do pracy w gangach łańcuchowych. Z takim zastraszeniem „Podróż Pojednania” załamała się i segregacja na Południu trwała.

Dla wielu w ruchu na rzecz praw obywatelskich J F Kennedy przyniósł nadzieję, że wszystko zmieni się na lepsze. Początkowo tak się nie stało w czasie urzędowania młodego prezydenta. Aby przetestować zaangażowanie Kennedy'ego w sprawy związane z prawami obywatelskimi, CORE zaplanował kolejną jazdę wolnościową. W tym proteście biali pasażerowie siedzieli na miejscach zarezerwowanych dla czarnych pasażerów i odwrotnie. Kiedy autobus się zatrzymywał, biali korzystali z miejsc odpoczynku zarezerwowanych dla czarnych, a czarni próbowali korzystać z pokojów wypoczynkowych zarezerwowanych dla białych.

Dyrektor CORE James Farmer bronił motywów Jeźdźców Wolności, stwierdzając po prostu, że jedynie egzekwują prawo ustanowione przez Sąd Najwyższy Ameryki i że w rzeczywistości przestrzegają prawa.

Freedom Ride opuścił Waszyngton 4 maja 1961 roku. Plan miał przylecieć do Nowego Orleanu 17 maja. Znaczenie tej daty było jasne dla wszystkich - siódma rocznica orzeczenia Sądu Najwyższego w sprawie Brown przeciwko Topeka. Ta jazda wolności napotkała niewielki opór na Górnym Południu.

Jednak to samo nie było prawdą w Birmingham w Alabamie, gdzie szef policji, „Bull” Connor, widział jazdę wolności jako wyzwanie dla jego autorytetu w mieście.

14 maja był Dzień Matki w Birmingham. Connor dał swojej policji w mieście dzień wolny, aby świętować dzień z rodziną. Wiadomo jednak również, że w tym dniu w mieście odbędzie się przejażdżka wolności, a protestujący nie będą nadzorowani. Tłum powitał Jeźdźców, a wielu w autobusie zostało ciężko pobitych. Connor twierdził, że nic nie wiedział o planach ataku, a Jeźdźcy Wolności nie otrzymali wsparcia od gubernatora Alabamy:

„Kiedy udajesz się gdzieś w poszukiwaniu kłopotów, zwykle znajdujesz to… Po prostu nie możesz zagwarantować bezpieczeństwa głupcem, a to właśnie ci ludzie, tylko głupcy.”Gubernator Patterson

Przed dotarciem do Birmingham jeźdźcy wolności rozeszli się z jedną grupą jadącą do Birmingham, a drugą do Anniston. Jeźdźcy, którzy wjechali do Anniston, zostali zaatakowani przez tłum około 200 osób. Autobus był ukamienowany, a opony zostały przecięte. Kierowcy udało się wydostać autobus z miasta, ale kiedy podjechał, by wymienić opony jakieś sześć mil od Anniston, autobus został zbombardowany.

Pomimo przemocy w Birmingham i Anniston, Jeźdźcy Wolności byli zdeterminowani, aby kontynuować podróż do Nowego Orleanu. Jednak firma autobusowa, która dostarczyła autobusy, obawiała się utraty kolejnych autobusów, a kierowcy - wszyscy biali - nie chcieli ryzykować życia. Jednak jeźdźcy wolności zwrócił na siebie uwagę całego kraju i dlatego postanowili polecieć do Nowego Orleanu.

W tym czasie studenci biorący udział w atakach w Nashville postanowili kontynuować Freedom Ride. Wierzyli, że jakakolwiek zauważalna słabość ruchu na rzecz praw obywatelskich zagra w ręce rasistów - a poddanie się przemocy było postrzegane jako słabość przez studentów, którzy postanowili wytrwać w podróży autobusem. Studenci z Nashville udali się do Birmingham, aby przekonać firmę autobusową, aby dała im autobus. 17 maja zostali aresztowani przez policję miasta i umieszczeni w „areszcie ochronnym”, przewiezieni z powrotem do linii stanu Alabama / Tennessee i tam zrzuceni. Studenci ustalili, że wrócą do Birmingham, niezależnie od okoliczności, w jakich się znaleźli.

Do tego, co działo się w Birmingham, zwrócił uwagę prokurator generalny Robert (Bobby) Kennedy. Naciskał na Greyhound Bus Company, by przewoził jeźdźców. Greyhound zgodził się to zrobić. Szef stanowego patrolu autostrady Alabamy, Floyd Mann, zgodził się zapewnić Jeźdźcom ochronę z Birmingham do Montgomery. Podróż między tymi dwoma miastami wynosiła około 90 mil, a Mann zgodził się, że na trasie będzie jednocześnie znajdować się kilka samochodów patrolowych.

Wszystko szło dobrze, dopóki autobus nie wjechał na dworzec autobusowy w Montgomery. Nagle jeźdźcy wolności zostali zaatakowani przez biały tłum - przy minimalnej obecności policji. Jeźdźcy początkowo sądzili, że mniej prowokujące byłoby opuszczenie autobusu od tyłu. Jeden jeździec, Jim Zwerg, pierwszy wysiadł z autobusu. Zwerg był biały, a tłum zaatakował go, podczas gdy innym Jeźdźcom udało się odejść. Mann próbował pomóc Zwergowi, podobnie jak urzędnik Departamentu Sprawiedliwości o nazwisku John Seigenthaler, wysłany, by towarzyszyć Jeźdźcom przez Roberta Kennedy'ego. Seigenthaler został nieprzytomny pobity przez tłum, a Zwerg doznał silnego bicia. Mann nakazał żołnierzom stanowym przywrócenie prawa i porządku. Robert Kennedy wyraził oburzenie z powodu wydarzeń w Montgomery i rozkazał marszałkom federalnym przyjechać do miasta.

Martin Luther King przemawiał na masowym spotkaniu w Montgomery, aby poprzeć Jeźdźców Wolności otoczonych przez federalnych marszałków. Gdy nadeszła noc, kościół, w którym przemawiał Król, został otoczony tłumem szacowanym na około 2000 osób. Oczywiście wykorzystanie marszałków federalnych nie było postrzegane jako zagrożenie. King zadzwonił do Roberta Kennedy'ego, który skontaktował się z gubernatorem Alabamy Pattersonem. Rozkazał w policji stanowej i Gwardii Narodowej. Tłum rozproszył się, a członkowie kościoła bezpiecznie odeszli.

Jeźdźcy Wolności otrzymali większą ochronę, ponieważ postanowili zignorować wezwanie Roberta Kennedy'ego do okresu „ochłodzenia”. Podróżowali do Jackson w Missisipi. Jeźdźców spotkała policja, która pozwoliła im skorzystać z białego odcinka na dworcu autobusowym w mieście. Zostali następnie aresztowani i przeniesieni do więzienia w mieście. Jednak w Jackson nie było tłumu. 25 maja Jeźdźcy zostali postawieni przed sądem za odmowę posłuszeństwa funkcjonariuszowi policji. Zostali skazani na 60 dni więzienia w Parchman.

Więcej jeźdźców Freedom przybyło do Jackson, aby kontynuować podróż.

Jeźdźcy Wolności nie dotarli do Nowego Orleanu, ale wyrazili swoje zdanie i otrzymali wiele rozgłosu. Włączyli także prokuratora generalnego. We wrześniu 1961 r. Międzypaństwowa Komisja Handlu wprowadziła orzeczenie, które było znacznie ściślejsze i mniej otwarte na interpretację niż orzeczenie Sądu Najwyższego z 1946 r. Orzeczenie to, dotyczące integracji transportu międzystanowego, weszło w życie 1 listopada 1961 r.