Podcasty historyczne

Christian Wirth

Christian Wirth

Christian Wirth, pierwszy dowódca obozu zagłady w Bełżcu, urodził się w listopadzie 1885 roku i został przeszkolony jako stolarz, a następnie funkcjonariusz policji. Wirth służył w pierwszej wojnie światowej na froncie zachodnim, gdzie został odznaczony za odwagę. Po wojnie wrócił do branży budowlanej, po czym ponownie dołączył do policji. Wirth zyskał reputację brutalnej wydajności i pełnego poświęcenia się obowiązkom.


Pod koniec 1939 r. Wirth udał się do innego oddziału eutanazji w północnych Niemczech. Był odpowiedzialny za administrację w tej jednostce i prowadził tam pierwsze eksperymenty z gazowaniem przy użyciu tlenku węgla. Podczas pobytu w tej jednostce w Brandenburgii Phillip Bouhler zasugerował, aby komory gazowe były zamaskowane jako kabiny prysznicowe. Urodzony wstąpił do partii nazistowskiej w 1931 r., SA (Brownshirts) w 1933 r., SD w 1937 r. I SS w 1939 r. Do tego czasu Rozpoczęła się druga wojna światowa, Wirth pracował dla policji w Stuggart w wydziale związanym z Gestapo. W październiku 1939 r. Wirth otrzymał stopień SS-Obersturmfűhrera i został wysłany do kliniki psychiatrycznej Grafeneck, która była częścią programu eutanazji nazistów. Wirth spotkał tam Josefa Oberhausera, który miał zostać jego przybocznym w Bełżcu. Również w Grafeneck był Kurt Franz, który został jednym z dowódców obozu w Treblince.

W połowie 1940 r. Wirth został mianowany szefem programu eutanazji w Niemczech i Austrii. Franz Stangl, przyszły szef Sobiboru i Treblinki, spotkał Wirtha w centrum eutanazji w Hartheim.

We wrześniu 1941 r. Wirth został wysłany do Lublina, aby założyć tam nowe centrum eutanazji. Jednak ten projekt został porzucony. Niewiele wiadomo o tym, co Wirth zrobił między wrześniem a grudniem 1941 r. W Boże Narodzenie 1941 r. Wirth pojechał do Bełżca do pracy. Zabrał ze sobą mężczyzn, których spotkał podczas pracy w programie eutanazji.

W Bełżcu Wirth był znany jako „Christian Savage” lub „Savage Christian” przez tamtejszy personel SS - taka była jego brutalność. Wybrał Sonderkommados z kilku pierwszych pociągów, które dotarły do ​​obozu. Wprowadził hierarchię do Sonderkommando z mianowanymi oberkapos i kapo - Żydami, którzy mieli władzę nadzorować innych Żydów.

Wirth osobiście rozmawiał z każdym przybywającym pociągiem Żydów. Taki był jego ton, że Żydzi czekający na peronie od czasu do czasu oklaskiwali go, gdy wierzyli jego opowieści, że są tylko w obozie przejściowym. Częściej jednak Żydów witano z wielką brutalnością. Jeden obserwator SS, porucznik Kurt Gerstein, stwierdził po wojnie, że Wirth był widziany przez Gersteina wbijającego Żyda w średnim wieku do komór gazowych w Bełżcu, a także uderzającego w twarz ukraińskiego strażnika za to, że nie uruchomił silnika połączonego z komory gazowe. Ocalały z Bełżca widział, jak Wirth wrzuca małe żydowskie dzieci do dołu i każe je pochować żywcem.

Jeden z ocalałych z Bełżca opisał Wirth następująco:

„Był wysokim mężczyzną o szerokich ramionach, po czterdziestce, o wulgarnej twarzy. Był urodzonym przestępcą, „ekstremalną bestią”. Rudolf Reder

Wirth może być również trudny dla niemieckich strażników SS z Bełżca. Uważał, że są leniwi, i kazał im brać udział w marszach po obozie, który osobiście prowadził. Nawet strażnicy SS byli zaskoczeni jego brutalnością.

„Wirth był bardziej niż brutalny. Moim zdaniem jego brutalność opierała się bardziej na ludzkiej naturze niż na politycznej mentalności. Ryczał, krzyczał i groził nam i uderzył prosto w twarz członków niemieckiego garnizonu. W Bełżcu nie było nikogo, kto nie bałby się Wirtha. ” Werner Dubois, strażnik SS w Bełżcu.

W czerwcu 1942 r. Wirth zniknął z Bełżca i wyjechał do Berlina. Nikt nie jest pewien, dlaczego tak się stało, ale możliwe jest, że został wezwany do stolicy, aby omówić swoje większe zaangażowanie w eliminację Żydów z Polski (znane jako Action Reinhard). Gottlieb Hering, którego Wirth znał od 20 lat, przejął Bełżec w sierpniu 1942 r.

Kiedy Wirth pojawił się ponownie, był inspektorem SS-Sonderkommandos Action Reinhard. Jego pierwszym zadaniem była reorganizacja Treblinki, która popadła w dezorganizację. Podjął się tego z entuzjazmem, upewniając się, że komory gazowe były znacznie powiększone i mogły poradzić sobie z liczbą przewidzianą na przybycie do obozu. Gdy skończył w Treblince, Wirth przeprowadził się do Sobiboru i zrobił to samo.

W grudniu 1942 r. Wirth otrzymał obóz pracy w niewolniczych obozach pracy na Lubelszczyźnie. Miał siedzibę na lubelskim lotnisku, gdzie ubrania i inne przedmioty zabrane Żydom były sortowane w trzech hangarach na lotnisku. Żydowscy niewolnicy pracowali w pobliskich fabrykach. Tutaj zostali poddani przerażającemu traktowaniu przez Wirtha.

Latem 1943 roku Wirth awansował na SS-Sturmbannfűhrer. Przeniósł się do Triestu i założył małą komorę gazową w mieście, której zadaniem było zabicie Żydów z Triestu. Na krótko wrócił do Lublina, aby zniszczyć wszystkie obozy pracy niewolniczej w okolicy, w tym zabić tych, którzy zostali w nich zmuszeni do pracy.

26 maja 1944 r. Wirth został zabity przez partyzantów w walkach ulicznych w Jugosławii.

Obejrzyj wideo: Belzec - the house of Christian Wirth (Listopad 2020).