Podcasty historyczne

Historia Zemsty V - Historia

Historia Zemsty V - Historia


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

Zemsta V

(Sch.: t. 90; 1. 60'; b. 16'6"; dph. 6'6"; kpl. 30; a. 1 długa 18
pdr. i kilka carronad)

Piąta Zemsta została zbudowana w 1808 roku w Charleston w Karolinie Południowej jako Kanonierka nr 158 przez James Ingraham & Sons. Po służbie patrolującej południowe wybrzeże szkuner został postawiony w Charleston w latach 1817-1822. Następnie oddano go do służby i do 1824 roku operował we Flocie Moskitów komandora Davida Portera w Indiach Zachodnich, zwalczając piractwo.


Rytmika

Rytmika były brytyjskim duetem popowym składającym się z członków Annie Lennox i Dave'a Stewarta. Stewart i Lennox byli wcześniej w The Tourists, zespole, który rozpadł się w 1980 roku. Eurythmics powstał później w tym samym roku w Wagga Wagga w Australii. [2] Duet wydał swój pierwszy album studyjny, W ogrodzie, w 1981 roku odniósł niewielki sukces, ale odniósł światowy sukces, gdy wydali drugi album Słodkie sny są z tego wykonane), został wydany w 1983 roku. Tytułowy utwór stał się światowym hitem, który znalazł się na szczycie list przebojów w różnych krajach, w tym w USA. Duet wydał serię przebojowych singli i albumów, zanim rozdzielili się w 1990 roku. W tym czasie Stewart była rozchwytywanym producentem płytowym, podczas gdy Lennox rozpoczęła karierę solową w 1992 roku swoim debiutanckim albumem Diwa. Po prawie dziesięciu latach przerwy Eurythmics ponownie połączyli siły, aby nagrać swój dziewiąty album, Pokój, wydany pod koniec 1999 roku. Ponownie połączyli się w 2005 roku, aby wydać singiel „I've Got a Life”, jako część nowego albumu kompilacyjnego Eurythmics, Kolekcja Ultimate.

Duet zdobył nagrodę MTV Video Music Award dla najlepszego nowego artysty w 1984 roku, nagrodę Grammy za najlepszy występ rockowy duetu lub grupy z wokalem w 1987 roku, nagrodę Brit Award za wybitny wkład w muzykę w 1999 roku, a w 2005 roku został wprowadzony do Wielka Brytania Music Hall of Fame. The Eurythmics sprzedali na całym świecie około 75 milionów płyt. [3] W 2017 roku grupa została nominowana do wprowadzenia do Rock & Roll Hall of Fame [4] i została ponownie nominowana w 2018 roku. [5]


Zawartość

W 1835 r. nastąpiła drastyczna zmiana w narodzie meksykańskim. Triumf sił konserwatywnych w wyborach wywołał serię wydarzeń, których kulminacją była nowa konstytucja 23 października 1835 r., po uchyleniu konstytucji federalistycznej z 1824 r. Las Siete Leyes (Hiszpański: [las ˈsjete ˈleʝes] ), czyli Siedem Praw to seria zmian konstytucyjnych, które fundamentalnie zmieniły strukturę organizacyjną Meksyku, kończąc pierwszy okres federalny i tworząc jednolitą republikę, oficjalnie Republikę Meksykańską (hiszp.: Republika Meksykańska). [6] Sformalizowane za prezydenta Antonio Lópeza de Santa Anna 15 grudnia 1835 r., uchwalone w 1836 r. Miały na celu centralizację i wzmocnienie rządu krajowego. Celem poprzedniej konstytucji było stworzenie systemu politycznego, który naśladowałby sukces Stanów Zjednoczonych, ale po dekadzie zawirowań politycznych, stagnacji gospodarczej, zagrożeń i faktycznej inwazji zagranicznej konserwatyści doszli do wniosku, że lepsza ścieżka dla Meksyku została scentralizowana moc.

Nowa polityka oraz wzmożone egzekwowanie praw imigracyjnych i ceł importowych skłoniły wielu imigrantów do buntu. [7] Przygraniczny region meksykańskiego Teksasu był w dużej mierze zamieszkany przez imigrantów ze Stanów Zjednoczonych, niektórych legalnych, ale w większości nielegalnych. Ci ludzie byli przyzwyczajeni do rządu federalistycznego i do szerokich praw jednostki, w tym prawa do posiadania niewolników, i dość głośno wyrażali niezadowolenie z egzekwowania prawa w Meksyku i przejścia w kierunku centralizmu. [8] Już podejrzliwe po wcześniejszych amerykańskich próbach zakupu meksykańskiego Teksasu. [9] Władze meksykańskie obwiniały znaczną część teksańskich niepokojów na amerykańskich imigrantów, z których większość wkroczyła nielegalnie i poczyniła niewielkie wysiłki, aby przystosować się do meksykańskiej kultury i którzy nadal trzymali ludzie w niewoli, kiedy niewolnictwo zostało zniesione w Meksyku. [10]

W październiku Teksańczycy zaangażowali wojska meksykańskie w pierwszą oficjalną bitwę rewolucji teksańskiej. [11] Zdeterminowana, by stłumić bunt imigrantów, Santa Anna zaczęła gromadzić duże siły, Armię Operacyjną w Teksasie, aby przywrócić porządek. [12] Większość jego żołnierzy była rekrutami [13], a wielu z nich zostało przymusowo wcielonych do wojska. [14]

Teksańczycy systematycznie pokonywali wojska meksykańskie już stacjonujące w Teksasie. Ostatnia grupa meksykańskich żołnierzy w regionie — dowodzona przez szwagra Santa Anny, generała Martína Perfecto de Cos — poddała się 9 grudnia po oblężeniu Béxar. [11] W tym momencie armia teksańska została zdominowana przez bardzo niedawno przybyłych do regionu, głównie nielegalnych imigrantów ze Stanów Zjednoczonych. Wielu osadników z Teksasu, nieprzygotowanych na długą kampanię, wróciło do domu. [15] Rozzłoszczony tym, co uważał za amerykańską ingerencję w sprawy Meksyku, Santa Anna stała na czele rezolucji klasyfikującej zagranicznych imigrantów, którzy walczą w Teksasie, jako piratów. Rezolucja skutecznie zakazała brania jeńców wojennych: w tym okresie schwytanych piratów rozstrzelano natychmiast. [15] [16] Santa Anna powtórzyła to przesłanie w mocno sformułowanym liście do prezydenta Stanów Zjednoczonych Andrew Jacksona. List ten nie był szeroko rozpowszechniany i jest mało prawdopodobne, aby większość amerykańskich rekrutów służących w armii teksańskiej wiedziała, że ​​nie będzie jeńców wojennych. [17]

Kiedy wojska meksykańskie opuściły San Antonio de Béxar (obecnie San Antonio, Teksas, USA), żołnierze teksańscy zdobyli meksykański garnizon w misji Alamo, dawną hiszpańską placówkę religijną, która została przekształcona w prowizoryczny fort przez niedawno wygnaną armię meksykańską. [18] Opisana przez Santa Annę jako „nieregularna fortyfikacja, która nie zasługuje na tę nazwę”, [18] Alamo została zaprojektowana tak, aby wytrzymać atak rdzennych plemion, a nie armii uzbrojonej w artylerię. [19] Kompleks rozciągał się na obszarze 3 akrów (1,2 ha), zapewniając do obrony prawie 400 metrów obwodu. [20] Wewnętrzny plac ograniczał od wschodu kaplica, a od południa parterowy budynek zwany Koszarami Niskimi. [21] Pomiędzy tymi dwoma budynkami rozpięta jest drewniana palisada. [22] Dwukondygnacyjne Długie Koszary ciągnęły się na północ od kaplicy. [21] Przy północnym narożniku wschodniej ściany stał zagroda dla bydła i zagroda dla koni. [23] Mury otaczające kompleks miały co najmniej 2,75 stopy (0,84 m) grubości i miały od 9 do 12 stóp (2,7–3,7 m) wysokości. [24] [Uwaga 1]

Aby zrekompensować brak portów strzeleckich, teksański inżynier Green B. Jameson skonstruował pomosty umożliwiające obrońcom strzelanie przez mury, jednak ta metoda pozostawiała odsłoniętą górną część ciała strzelca. [20] Siły meksykańskie pozostawiły po sobie 19 armat, które Jameson zainstalował wzdłuż murów. Duży, 18-funtowy przybył do Teksasu z New Orleans Greys. Jameson umieścił to działo w południowo-zachodnim narożniku kompleksu. Chwalił się dowódcy Texian Army Samowi Houstonowi, że Texians mogą „zbić 10 do 1 naszą artylerią”. [25]

Garnizon teksański był żałośnie słabszy i niedostatecznie zaopatrzony, a do 6 stycznia 1836 pozostało mniej niż 100 żołnierzy. [26] Pułkownik James C. Neill, pełniący obowiązki dowódcy Alamo, napisał do rządu tymczasowego: „Jeśli kiedykolwiek był tu dolar nie mam o tym żadnej wiedzy”. [26] Neill poprosił o dodatkowe oddziały i zaopatrzenie, podkreślając, że garnizon prawdopodobnie nie będzie w stanie wytrzymać oblężenia trwającego dłużej niż cztery dni. [26] [27] Rząd teksański był w rozsypce i nie był w stanie udzielić dużej pomocy. [28] [Notatka 2] Czterech różnych mężczyzn twierdziło, że dowodzili całą armią: [Notatka 3] 14 stycznia Neill zwrócił się do jednego z nich, Sama Houstona, aby uzyskać pomoc w zbieraniu zapasów, odzieży i amunicji. [28]

Houston nie mógł oszczędzić liczby ludzi niezbędnych do zorganizowania skutecznej obrony. [29] Zamiast tego wysłał pułkownika Jamesa Bowiego z 30 ludźmi, aby usunęli artylerię z Alamo i zniszczyli kompleks. [28] [Nota 4] Bowie nie był w stanie przetransportować artylerii, ponieważ garnizonowi Alamo brakowało niezbędnych zwierząt pociągowych. Neill szybko przekonał Bowiego, że lokalizacja ma strategiczne znaczenie. [30] W liście do gubernatora Henry'ego Smitha Bowie argumentował, że „zbawienie Teksasu zależy w dużej mierze od utrzymania Béxar z dala od rąk wroga. Santa Anna, nie ma twierdzy, z której mógłby go odeprzeć w marszu na Sabinę. [31] [Przypis 5] List do Smitha kończył się słowami: „Płk Neill i ja doszliśmy do uroczystego postanowienia, że ​​raczej zginiemy w tych rowach, niż oddamy to wrogowi”. [31] Bowie napisał również do rządu tymczasowego, prosząc o "ludzi, pieniądze, karabiny i proch armatni". [31] Niewiele posiłków zostało upoważnionych, oficer kawalerii William B. Travis przybył do Béxar z 30 ludźmi 3 lutego. Pięć dni później przybyła mała grupa ochotników, w tym słynny pogranicznik i były kongresman USA David Crockett z Tennessee. [32]

11 lutego Neill opuścił Alamo, zdeterminowany, by zrekrutować dodatkowe posiłki i zebrać zapasy. [33] [34] Przekazał dowództwo Travisowi, najwyższemu rangą oficerowi regularnej armii w garnizonie. [31] Ochotnicy stanowili większość garnizonu i nie chcieli zaakceptować Travisa jako swojego przywódcy. [Uwaga 6] Mężczyźni zamiast tego wybrali Bowie, który miał reputację zaciekłego wojownika, na swojego dowódcę. Bowie uczcił to upojeniem i wywołaniem spustoszenia w Béxar. Aby złagodzić wynikające z tego złe uczucia, Bowie zgodził się dzielić dowodzenie z Travisem. [34] [35] [36]

Podczas gdy Teksańczycy walczyli o znalezienie ludzi i zapasów, Santa Anna kontynuowała gromadzenie ludzi w San Luis Potosi pod koniec 1835 roku, jego armia liczyła 6019 żołnierzy. [37] Zamiast posuwać się wzdłuż wybrzeża, gdzie dostawy i posiłki mogły być łatwo dostarczane drogą morską, Santa Anna nakazała swojej armii w głąb lądu do Béxar, politycznego centrum Teksasu i miejsca klęski Kosa. [37] Armia rozpoczęła marsz na północ pod koniec grudnia. [37] Oficerowie wykorzystali długą drogę do szkolenia mężczyzn. Wielu nowych rekrutów nie wiedziało, jak korzystać z celowników swoich dział, a wielu odmówiło strzelania z ramienia z powodu dużego odrzutu. [38]

Postęp był powolny. Nie było wystarczającej liczby mułów, aby przetransportować wszystkie zapasy, a wielu kierowców, wszyscy cywile, odeszło, gdy ich płaca była opóźniona. Dużo soldaderas – kobiety i dzieci, które podążały za armią – pochłonęły znaczną część i tak już skąpych zapasów. Żołnierze wkrótce zostali zredukowani do częściowych racji żywnościowych. [39] 12 lutego przekroczyli Rio Grande. [40] [Nota 7] Temperatury w Teksasie osiągnęły rekordowo niskie, a do 13 lutego spadło szacunkowo 15-16 cali (38-41 cm) śniegu. Hipotermia, czerwonka i napady Komanczów odbiły się na meksykańskich żołnierzach. [41]

21 lutego Santa Anna i jego awangarda dotarli do brzegów rzeki Medina, 40 km od Béxar. [42] [43] Nieświadomi bliskości armii meksykańskiej, większość garnizonu Alamo dołączyła do mieszkańców Béxar podczas fiesty. [44] [Przypis 8] Po dowiedzeniu się o planowanej uroczystości Santa Anna nakazała generałowi Joaquínowi Ramírezowi y Sesma natychmiastowe przejęcie niechronionego Alamo, ale nagłe deszcze powstrzymały ten nalot. [43]

Inwestycja

We wczesnych godzinach 23 lutego mieszkańcy zaczęli uciekać z Béxar, obawiając się rychłego przybycia armii meksykańskiej. Chociaż raporty nie przekonały, Travis umieścił żołnierza w dzwonnicy kościoła San Fernando, najwyżej położonej lokalizacji w mieście, aby wypatrywał oznak zbliżających się sił. Kilka godzin później teksańscy zwiadowcy donieśli, że widzieli żołnierzy meksykańskich 1,5 mili (2,4 km) poza miastem. [44] Niewiele było przygotowań do potencjalnego oblężenia. Jedna grupa Texian rzuciła się na stado bydła do Alamo, podczas gdy inni szukali jedzenia w niedawno opuszczonych domach. [45] Kilku członków garnizonu, którzy mieszkali w mieście, przywiozło ze sobą rodziny, kiedy zgłosili się do Alamo. Wśród nich byli Almaron Dickinson, który przywiózł swoją żonę Susannę i ich małą córeczkę Angelinę Bowie, której towarzyszyli kuzyni zmarłej żony Gertrudis Navarro i Juana Navarro Alsbury oraz młody syn Alsbury [46] i Gregorio Esparza, którego rodzina wspinała się po okno kaplicy Alamo po przybyciu armii meksykańskiej. [47] Inni członkowie garnizonu nie zgłosili się do służby, większość ludzi pracujących poza Béxar nie próbowała przekraść się obok meksykańskich linii. [48]

odpowiedź José Bartresa na teksańskie prośby o honorowe poddanie się, cytowana w dzienniku Juana Almonte [49]

Późnym popołudniem Béxar zostało zajęte przez około 1500 żołnierzy meksykańskich. [50] Kiedy meksykańskie wojska podniosły krwistoczerwoną flagę oznaczającą brak ćwierćdolarówki, Travis odpowiedział wystrzałem z największej armaty Alamo. [51] Wierząc, że Travis działał pochopnie, Bowie wysłał Jamesona na spotkanie z Santa Anną. [49] Travis był zły, że Bowie działał jednostronnie i wysłał swojego przedstawiciela, kapitana Alberta Martina. [52] Obaj emisariusze spotkali się z pułkownikiem Juanem Almonte i José Bartresem. Według Almonte Texians poprosili o honorową kapitulację, ale zostali poinformowani, że każda kapitulacja musi być bezwarunkowa. [49] Dowiedziawszy się o tym, Bowie i Travis wspólnie zgodzili się ponownie wystrzelić z armaty. [52] [Uwaga 9]

Potyczki

Pierwsza noc oblężenia była stosunkowo cicha. [53] W ciągu następnych kilku dni żołnierze meksykańscy założyli baterie artyleryjskie, początkowo około 1000 stóp (300 m) od południowych i wschodnich murów Alamo. [54] Trzecia bateria została umieszczona na południowy wschód od fortu. Każdej nocy baterie zbliżały się do ścian Alamo. [55] Podczas pierwszego tygodnia oblężenia ponad 200 kul armatnich wylądowało na placu Alamo. Początkowo Teksańczycy odpowiadali ogniem meksykańskiej artylerii, często ponownie używając meksykańskich kul armatnich. [56] [57] 26 lutego Travis nakazał artylerii oszczędzać proch i śrut. [56]

Dwa godne uwagi wydarzenia miały miejsce w środę, 24 lutego. W pewnym momencie tego dnia Bowie zasłabł z powodu choroby [58] pozostawiając Travisa jako jedynego dowództwa garnizonu. [58] Późnym popołudniem dwóch meksykańskich zwiadowców stało się pierwszymi ofiarami oblężenia. [59] [Przypis 9] Następnego ranka 200-300 meksykańskich żołnierzy przekroczyło rzekę San Antonio i schroniło się w opuszczonych szałasach w pobliżu murów Alamo. [55] [59] [60] Kilku Texian odważyło się spalić chaty [60], podczas gdy Texians w Alamo zapewnili ogień osłonowy. [61] [62] Po dwugodzinnej potyczce wojska meksykańskie wycofały się do Béxar. [55] [62] Sześciu meksykańskich żołnierzy zostało zabitych, a czterech innych zostało rannych. [55] Żaden Texians nie został ranny. [63]

Niebieski północ wiał 25 lutego, obniżając temperaturę do 39°F (4°C). [56] Żadna armia nie była przygotowana na niskie temperatury. [64] Teksańskie próby zbierania drewna opałowego zostały udaremnione przez wojska meksykańskie. [56] Wieczorem 26 lutego pułkownik Juan Bringas zaatakował kilku Teksańczyków, którzy palili kolejne chaty. [65] Według historyka J.R. Edmondsona zabito jednego Teksańczyka. [66] Cztery dni później Teksańczycy zastrzelili szeregowego Secundino Alvareza, żołnierza jednego z dwóch batalionów, które Santa Anna stacjonowała po dwóch stronach Alamo. Do 1 marca liczba ofiar meksykańskich wynosiła dziewięciu zabitych i czterech rannych, podczas gdy teksański garnizon stracił tylko jednego człowieka.

Wzmocnienia

Santa Anna wysłała jedną kompanię na wschód od Alamo, na drodze do Gonzales. [55] [68] Almonte i 800 dragonów stacjonowało wzdłuż drogi na Goliad. [69] Podczas oblężenia miasta te otrzymywały wielu kurierów, wysłanych przez Travisa z prośbą o posiłki i zaopatrzenie. [51] [70] Najsłynniejszy z jego listów, napisany 24 lutego, skierowany był do mieszkańców Teksasu i wszystkich Amerykanów na świecie. Według historyczki Mary Deborah Petite list „przez wielu uważany jest za jedno z arcydzieł amerykańskiego patriotyzmu”. [71] Kopie listu zostały rozprowadzone w Teksasie [72] i ostatecznie przedrukowane w Stanach Zjednoczonych i większości Europy. [59] Pod koniec pierwszego dnia oblężenia oddziały Santa Anny zostały wzmocnione przez 600 ludzi pod dowództwem generała Joaquina Ramireza y Sesmy, zwiększając liczbę armii meksykańskiej do ponad 2000 ludzi.

Gdy wieści o oblężeniu rozeszły się po całym Teksasie, w Gonzales zebrały się potencjalne posiłki. Mieli nadzieję spotkać się z pułkownikiem Jamesem Fanninem, który miał przybyć z Goliad ze swoim garnizonem. [73] 26 lutego, po dniach niezdecydowania, Fannin rozkazał 320 ludziom, 4 armatom i kilku wozom z zaopatrzeniem maszerować w kierunku Alamo, oddalonego o 90 mil (140 km). Ta grupa przejechała mniej niż 1,6 km przed zawróceniem. [74] [75] Fannin obwiniał o odwrót swoich oficerów, oficerowie i szeregowcy oskarżali Fannina o przerwanie misji. [76]

Teksańczycy zebrani w Gonzales nie wiedzieli o powrocie Fannina na Goliad i większość nadal czekała. Zniecierpliwiony opóźnieniem, 27 lutego Travis nakazał Samuelowi G. Bastianowi udać się do Gonzalesa „aby pospieszyć posiłki”. [77] Według historyka Thomasa Ricksa Lindleya, Bastian natknął się na Gonzales Ranging Company prowadzoną przez porucznika George'a C. Kimble'a i kuriera Travisa do Gonzalesa, Alberta Martina, który miał dość czekania na Fannina. Zaatakował meksykański patrol, odpędzając czterech mężczyzn, w tym Bastiana. [Nota 10] [78] W ciemności Teksańczycy ostrzelali pozostałych 32 mężczyzn, których uznali za żołnierzy meksykańskich. Jeden człowiek został ranny, a jego angielskie przekleństwa przekonały okupantów do otwarcia bram. [Uwaga 11] [79]

3 marca Teksańczycy obserwowali z murów, jak około tysiąca Meksykanów maszerowało do Béxar. Armia meksykańska świętowała głośno przez całe popołudnie, zarówno na cześć swoich posiłków, jak i na wiadomość, że wojska pod dowództwem generała José de Urrea pokonały teksańskiego pułkownika Franka W. Johnsona w bitwie pod San Patricio 27 lutego. [80] Teksańczycy w Alamo wierzyli, że Sesma przewodziła siłom meksykańskim podczas oblężenia i błędnie przypisywali świętowanie przybyciu Santa Anna. Wzmocnienia podniosły liczbę żołnierzy meksykańskich w Béxar do prawie 3100. [81]

Przybycie meksykańskich posiłków skłoniło Travisa do wysłania trzech ludzi, w tym Davy'ego Crocketta, w celu odnalezienia sił Fannina, które, jak sądził, wciąż są w drodze. [82] Zwiadowcy odkryli dużą grupę Texian obozującą 20 mil (32 km) od Alamo. [83] Badania Lindleya wskazują, że do 50 z tych mężczyzn przybyło z Goliad po nieudanej misji ratunkowej Fannina. Pozostali opuścili Gonzales kilka dni wcześniej. [84] Tuż przed świtem, 4 marca, część sił teksańskich przedarła się przez linie meksykańskie i weszła do Alamo. Meksykańscy żołnierze pędzili przez prerię drugą grupę. [83] [Uwaga 12]

Przygotowania do szturmu

4 marca, dzień po przybyciu posiłków, Santa Anna zaproponowała atak na Alamo. Wielu z jego starszych oficerów zaleciło, aby poczekali na dwa 12-funtowe działa, które mają przybyć 7 marca. [85] Tego wieczoru miejscowa kobieta, prawdopodobnie kuzynka Bowiego, Juana Navarro Alsbury, podeszła do Santa Anna, aby negocjować dla okupantów Alamo. [86] Według wielu historyków ta wizyta prawdopodobnie zwiększyła niecierpliwość Santa Anny, ponieważ historyk Timothy Todish zauważył, że „bezkrwawe zwycięstwo nie byłoby chwały”. [87] Następnego ranka Santa Anna ogłosiła swojemu sztabowi, że szturm odbędzie się wcześnie 6 marca. Santa Anna zorganizowała zwolnienie żołnierzy z Béxar z linii frontu, aby nie byli zmuszeni do walki z własnymi rodzinami. . [87]

Legenda głosi, że w pewnym momencie 5 marca Travis zebrał swoich ludzi i wyjaśnił, że atak jest nieuchronny, a armia meksykańska przewyższa ich liczebnie. Podobno narysował linię w ziemi i poprosił tych, którzy byli gotowi umrzeć za sprawę teksańską, aby przekroczyli i stanęli obok niego tylko jeden mężczyzna (Mojżesz Rose) miał odmówić. [88] Większość uczonych lekceważy tę opowieść, ponieważ nie ma podstawowych dowodów źródłowych na jej poparcie (historia pojawiła się dopiero kilkadziesiąt lat po bitwie w relacji z trzeciej ręki). [89] Travis najwyraźniej w pewnym momencie przed ostatecznym atakiem zebrał ludzi na konferencję, aby poinformować ich o tragicznej sytuacji i dać im szansę na ucieczkę lub pozostanie i śmierć za sprawę. Susannah Dickinson przypomniała, jak Travis ogłosił, że każdy mężczyzna, który chce uciec, powinien dać o tym znać i wyjść z szeregów. [90]

Ostatnim Teksańczykiem, który potwierdził, że opuścił Alamo był James Allen, kurier, który 5 marca przyniósł osobiste wiadomości od Travisa i kilku innych mężczyzn [91]

Walki zewnętrzne

Początkowe rozmieszczenie oddziałów meksykańskich [92] [93]
Dowódca Wojsko Ekwipunek
Sałata 350 10 drabin
2 łomy
2 osie
Duque/Castrillón 400 10 drabin
Romero 400 6 drabin
Morale 125 2 drabiny
Sesma 500 kawalerii
Santa Anna 400 rezerw

O 10 po południu. 5 marca artyleria meksykańska zaprzestała bombardowania. Tak jak przewidywała Santa Anna, wyczerpani Teksańczycy wkrótce zapadli w pierwszy nieprzerwany sen, jaki wielu z nich zapadło od początku oblężenia. [94] Tuż po północy ponad 2000 żołnierzy meksykańskich rozpoczęło przygotowania do ostatecznego szturmu. [95] Mniej niż 1800 zostało podzielonych na cztery kolumny, dowodzone przez Kos, pułkownika Francisco Duque, pułkownika José María Romero i pułkownika Juana Moralesa. [92] [93] Weterani zostali rozmieszczeni na zewnątrz kolumn, aby lepiej kontrolować nowych rekrutów i poborowych w środku. [96] Jako środek ostrożności, 500 meksykańskiej kawalerii zostało rozmieszczonych wokół Alamo, aby zapobiec ucieczce żołnierzy teksańskich lub meksykańskich. Santa Anna pozostała w obozie z 400 rezerwami. [93] [97] Mimo dotkliwego zimna żołnierzom zabroniono noszenia płaszczy, które mogłyby utrudniać im poruszanie się. [93] Chmury przesłaniały księżyc, a tym samym ruchy żołnierzy. [98]

O 5:30 żołnierze po cichu posuwali się naprzód. Cos i jego ludzie zbliżyli się do północno-zachodniego rogu Alamo [96], podczas gdy Duque poprowadził swoich ludzi z północnego zachodu w kierunku naprawionego wyłomu w północnej ścianie Alamo. [99] Kolumna dowodzona przez Romero pomaszerowała w kierunku wschodniej ściany, a kolumna Moralesa skierowała się na niski parapet przy kaplicy. [99]

Trzech teksańskich wartowników stacjonujących poza murami zginęło we śnie, [100][101] pozwalając meksykańskim żołnierzom zbliżyć się niezauważony w zasięgu muszkietu murów. [100] W tym momencie ciszę przerwały okrzyki: „¡Viva Santa Anna!” i muzyka trębaczy. [95] Hałas obudził Teksańczyków. [101] Większość niewalczących zgromadziła się w kościelnej zakrystii dla bezpieczeństwa. [102] Travis pospieszył na swój posterunek wołając: „Chodźcie chłopcy, Meksykanie są na nas i zrobimy im piekło!” [100] i gdy mijał grupę Tejano, „¡Bez rendirsu, muchachos!” („Nie poddawajcie się chłopcy”). [94]

W początkowych momentach szturmu wojska meksykańskie znajdowały się w niekorzystnej sytuacji. Ich formacja kolumnowa pozwalała bezpiecznie strzelać tylko pierwszym rzędom żołnierzy. [103] Nieświadomi niebezpieczeństw, niewyszkoleni rekruci w szeregach „na ślepo strzelali z broni”, raniąc lub zabijając żołnierzy znajdujących się przed nimi. [104] Ścisła koncentracja wojsk stanowiła również doskonały cel dla artylerii teksańskiej. [103] Brakując kanistra, Teksańczycy wypełnili swoje armaty jakimkolwiek metalem, jaki mogli znaleźć, w tym zawiasami drzwi, gwoździami i posiekanymi podkowami, zasadniczo zamieniając armatę w gigantyczne strzelby. [100] Według dziennika José Enrique de la Peña, „pojedyncza salwa armatnia zlikwidowała połowę kompanii chasseurów z Tolucy”. [105] Duque spadł z konia po doznaniu rany w udzie i omal nie został stratowany przez własnych ludzi. Generał Manuel Castrillón szybko objął dowództwo kolumny Duque. [23]

Chociaż niektórzy z przodu meksykańskich szeregów się wahali, żołnierze z tyłu pchali ich. [103] Gdy wojska zgromadziły się pod ścianami, Teksańczycy byli zmuszeni pochylać się nad murami, aby strzelać, narażając ich na meksykański ogień. Travis stał się jednym z pierwszych okupantów, który zginął, strzelając ze strzelby w żołnierzy pod nim, chociaż jedno źródło mówi, że wyciągnął miecz i dźgnął meksykańskiego oficera, który szturmował ścianę, zanim uległ kontuzji. [103] Niewiele meksykańskich drabin dotarło do murów. [106] Nieliczni żołnierze, którzy byli w stanie wspiąć się po drabinach, zostali szybko zabici lub pobici. Gdy Teksańczycy rozładowywali swoje wcześniej naładowane karabiny, coraz trudniej było im przeładować, próbując powstrzymać meksykańskich żołnierzy przed wspinaniem się po murach. [23]

Meksykańscy żołnierze wycofali się i przegrupowali, ale ich drugi atak został odparty. Po piętnastu minutach bitwy zaatakowali po raz trzeci. [23] [103] Podczas trzeciego uderzenia kolumna Romero, skierowana na wschodnią ścianę, została wystawiona na ostrzał armatni i przesunięta na północ, mieszając się z drugą kolumną. [23] Kolumna Kosa, pod ostrzałem Teksów na zachodniej ścianie, również skręciła na północ. [107] Kiedy Santa Anna zobaczyła, że ​​większość jego armii jest zmasowana pod północnym murem, obawiał się, że "spanikował" ucieczkę, wysłał rezerwy w ten sam obszar. [108] Żołnierze meksykańscy najbliżej północnej ściany zdali sobie sprawę, że prowizoryczna ściana zawierała wiele luk i zaczepów na palce. Jednym z pierwszych, którzy wspięli się na 12-stopową (3,7 m) ścianę był generał Juan Amador, który podjął wyzwanie, jego ludzie zaczęli roić się po ścianie. Amador otworzył poternę w północnej ścianie, pozwalając żołnierzom meksykańskim wlać się do kompleksu. [106] Inni wspinali się przez strzelnice w zachodniej ścianie, która miała niewielu okupantów. [109] Gdy teksańscy okupanci opuścili północną ścianę i północny koniec zachodniej ściany, [106] [109] Teksańscy kanonierzy na południowym krańcu misji skierowali swoje armaty na północ i ostrzeliwali nacierających żołnierzy meksykańskich. To pozostawiło południowy koniec misji bez ochrony w ciągu kilku minut meksykańscy żołnierze wspięli się na ściany i zabili strzelców, przejmując kontrolę nad 18-funtowym działem Alamo. [98] W tym czasie ludzie Romero zajęli wschodnią ścianę kompleksu i wlewali się do zagrody dla bydła. [109]

Walki wewnętrzne

Ostatnie słowa obrońcy z Teksasu, Almarona Dickinsona, skierowane do jego żony Zuzanny, gdy przygotowywał się do obrony kaplicy. [107]

Zgodnie z wcześniejszymi planami większość Teksańczyków wróciła do koszar i kaplicy. W ścianach wyrzeźbiono dziury, aby umożliwić Teksańczykom strzelanie. [107] Nie mogąc dotrzeć do koszar, Teksańczycy stacjonujący wzdłuż zachodniej ściany skierowali się na zachód w kierunku rzeki San Antonio. Kiedy kawaleria zaszarżowała, Teksańczycy ukryli się i zaczęli strzelać z rowu. Sesma została zmuszona do wysłania posiłków, a Teksańczycy w końcu zostali zabici. Sesma poinformował, że w potyczce brało udział 50 Teksańczyków, ale Edmondson uważa, że ​​liczba ta była zawyżona. [110]

Okupanci w zagrodzie dla bydła wycofali się do zagrody dla koni. Po wystrzeleniu broni mała grupka Teksańczyków wdrapała się na niski murek, okrążyła za kościołem i pognała pieszo do wschodniej prerii, która wydawała się pusta. [107] [109] [111] Gdy meksykańska kawaleria zbliżała się do grupy, Almaron Dickinson i jego załoga artylerii obrócili działo i wystrzelili do kawalerii, prawdopodobnie zadając straty. Mimo to wszyscy uciekający Teksańczycy zostali zabici. [111]

Ostatnią grupą teksańską, która pozostała na otwartej przestrzeni, byli Crockett i jego ludzie, broniący niskiego muru przed kościołem. Nie mogąc przeładować, używali karabinów jako pałek i walczyli nożami. Po salwie ognia i fali meksykańskich bagnetów nieliczni pozostali w tej grupie Teksańczycy wycofali się w kierunku kościoła. [110] Armia meksykańska kontrolowała teraz wszystkie zewnętrzne mury i wnętrze kompleksu Alamo z wyjątkiem kościoła i pomieszczeń wzdłuż wschodniej i zachodniej ściany. [112] Meksykańscy żołnierze zwrócili uwagę na teksańską flagę powiewającą z dachu jednego z budynków. Czterech Meksykanów zginęło, zanim flaga Meksyku została podniesiona w tym miejscu. [Uwaga 13] [113]

Przez następną godzinę armia meksykańska pracowała nad zapewnieniem pełnej kontroli nad Alamo. [114] Wielu pozostałych okupantów schroniło się w ufortyfikowanych pomieszczeniach koszarowych. [115] W zamieszaniu, Teksańczycy zaniedbali uzbroić swoje armaty przed wycofaniem się. Żołnierze meksykańscy skierowali armatę w stronę koszar. [106] Gdy każde drzwi były wysadzane, meksykańscy żołnierze strzelali salwą muszkietów do ciemnego pokoju, a następnie szarżowali do walki wręcz. [115]

Zbyt chory, by wziąć udział w bitwie, Bowie prawdopodobnie zmarł w łóżku. Naoczni świadkowie bitwy podali sprzeczne relacje o jego śmierci. Niektórzy świadkowie utrzymywali, że widzieli kilku meksykańskich żołnierzy wchodzących do pokoju Bowiego, zapinających go bagnetami i wynoszących go żywcem z pokoju. [116] Inni twierdzili, że Bowie zastrzelił się lub został zabity przez żołnierzy, gdy był zbyt słaby, aby podnieść głowę. [117] Według historyka Wallace'a Charitona, "najbardziej popularna i prawdopodobnie najdokładniejsza" [118] wersja głosi, że Bowie zmarł na swoim łóżeczku, "z plecami opartymi o ścianę, używając swoich pistoletów i słynnego noża". [117]

Ostatnimi z Teksańczyków, którzy zginęli, było 11 mężczyzn obsługujących dwa 12-funtowe armaty w kaplicy. [113] [119] Strzał z 18-funtowej armaty zniszczył barykady przed kościołem, a żołnierze meksykańscy weszli do budynku po oddaniu pierwszej salwy muszkietów. Załoga Dickinsona wystrzeliła z apsydy do meksykańskich żołnierzy stojących przy drzwiach. Nie mając czasu na przeładowanie, Teksańczycy, w tym Dickinson, Gregorio Esparza i James Bonham, chwycili za karabiny i wystrzelili, zanim zostali zabici bagnetami. [120] Teksańczyk Robert Evans, mistrz uzbrojenia, miał za zadanie powstrzymać proch przed wpadnięciem w ręce Meksykanów. Ranny podczołgał się do prochowni, ale został zabity przez kulę z muszkietu z latarką zaledwie kilka centymetrów od prochu. [120] Gdyby mu się udało, wybuch zniszczyłby kościół i zabiłby kobiety i dzieci ukrywające się w zakrystii. [121]

Gdy żołnierze zbliżali się do zakrystii, jeden z młodych synów okupanta Anthony'ego Wolfa wstał i naciągnął koc na ramiona. [120] W ciemności żołnierze meksykańscy wzięli go za dorosłego i zabili. [Nota 14] [122] Prawdopodobnie ostatnim Teksańczykiem, który zginął w bitwie, był Jacob Walker [123], który próbował ukryć się za Susannah Dickinson i został zabity bagnetem przed kobietami. [124] Inny Teksańczyk, Brigido Guerrero, również szukał schronienia w zakrystii. [120] Guerrero, który zdezerterował z armii meksykańskiej w grudniu 1835 r., został oszczędzony po przekonaniu żołnierzy, że jest jeńcem teksańskim. [122] [125]

O 6:30 bitwa o Alamo dobiegła końca. [124] Meksykańscy żołnierze sprawdzali każde zwłoki, bagnetując każde poruszające się ciało. [122] Nawet gdy wszyscy Texians zginęli, meksykańscy żołnierze nadal strzelali, niektórzy zabijając się nawzajem w zamieszaniu. Generałowie meksykańscy nie byli w stanie powstrzymać żądzy krwi i zwrócili się o pomoc do Santa Anny. Chociaż generał się pokazał, przemoc trwała nadal, a trębaczom w końcu nakazano ogłosić odwrót. Przez kolejne 15 minut żołnierze strzelali do martwych ciał. [126]

Ofiary wypadku

Według wielu relacji z bitwy poddało się od pięciu do siedmiu Teksańczyków. [Notatka 15] [127] [128] Rozwścieczony, że jego rozkazy zostały zignorowane, Santa Anna zażądała natychmiastowej egzekucji ocalałych. [129] Tygodnie po bitwie krążyły historie, że Crockett był wśród tych, którzy się poddali. [128] Ben, były amerykański niewolnik, który gotował dla jednego z oficerów Santa Anna, utrzymywał, że ciało Crocketta zostało znalezione otoczone „nie mniej niż szesnastoma meksykańskimi zwłokami”. [130] Historycy nie zgadzają się, która wersja śmierci Crocketta jest dokładna. [Uwaga 16] [131]

Santa Anna podobno powiedziała kapitanowi Fernando Urizza, że ​​bitwa „była tylko małą sprawą”. [132] Inny oficer zauważył wtedy, że „z kolejnym takim zwycięstwem jak to, pójdziemy do diabła”. [Nota 17] [2] W swoim wstępnym raporcie Santa Anna twierdził, że 600 Teksańczyków zostało zabitych, tylko 70 żołnierzy meksykańskich zostało zabitych, a 300 rannych. [133] Jego sekretarz, Ramón Martínez Caro, później odrzucił raport. [134] Inne szacunki dotyczące liczby zabitych żołnierzy meksykańskich wahały się od 60 do 200, z dodatkowymi 250-300 rannymi. [2] Most Alamo historians place the number of Mexican casualties at 400–600. [2] [3] [4] This would represent about one-third of the Mexican soldiers involved in the final assault, which Todish remarks is "a tremendous casualty rate by any standards". [2] Most eyewitnesses counted between 182 and 257 Texians killed. [135] Some historians believe that at least one Texian, Henry Warnell, successfully escaped from the battle. Warnell died several months later of wounds incurred either during the final battle or during his escape as a courier. [136] [137]

Mexican soldiers were buried in the local cemetery, Campo Santo. [Note 18] [133] Shortly after the battle, Colonel José Juan Sanchez Navarro proposed that a monument should be erected to the fallen Mexican soldiers. Cos rejected the idea. [138]

The Texian bodies were stacked and burned. [Note 19] [133] The only exception was the body of Gregorio Esparza. His brother Francisco, an officer in Santa Anna's army, received permission to give Gregorio a proper burial. [133] The ashes were left where they fell until February 1837, when Juan Seguín returned to Béxar to examine the remains. A simple coffin inscribed with the names Travis, Crockett, and Bowie was filled with ashes from the funeral pyres. [139] According to a March 28, 1837, article in the Telegraph and Texas Register, [140] Seguín buried the coffin under a peach tree grove. The spot was not marked and cannot now be identified. [141] Seguín later claimed that he had placed the coffin in front of the altar at the San Fernando Cathedral. In July 1936 a coffin was discovered buried in that location, but according to historian Wallace Chariton, it is unlikely to actually contain the remains of the Alamo defenders. Fragments of uniforms were found in the coffin and the Texian soldiers who fought at the Alamo were known not to wear uniforms. [140]

Texian survivors

In an attempt to convince other slaves in Texas to support the Mexican government over the Texian rebellion, Santa Anna spared Travis' slave, Joe. [142] The day after the battle, he interviewed each noncombatant individually. Impressed with Susanna Dickinson, Santa Anna offered to adopt her infant daughter Angelina and have the child educated in Mexico City. Dickinson refused the offer, which was not extended to Juana Navarro Alsbury although her son was of similar age. [2] Each woman was given a blanket and two silver pesos. [143] Alsbury and the other Tejano women were allowed to return to their homes in Béxar Dickinson, her daughter and Joe were sent to Gonzales, escorted by Ben. They were encouraged to relate the events of the battle, and to inform the remainder of the Texian forces that Santa Anna's army was unbeatable. [2]

Impact on revolution

During the siege, newly elected delegates from across Texas met at the Convention of 1836. On March 2, the delegates declared independence, forming the Republic of Texas. Four days later, the delegates at the convention received a dispatch Travis had written March 3 warning of his dire situation. Unaware that the Alamo had fallen, Robert Potter called for the convention to adjourn and march immediately to relieve the Alamo. Sam Houston convinced the delegates to remain in Washington-on-the-Brazos to develop a constitution. After being appointed sole commander of all Texian troops, Houston journeyed to Gonzales to take command of the 400 volunteers who were still waiting for Fannin to lead them to the Alamo. [144]

Within hours of Houston's arrival on March 11, Andres Barcenas and Anselmo Bergaras arrived with news that the Alamo had fallen and all Texians were slain. [145] Hoping to halt a panic, Houston arrested the men as enemy spies. They were released hours later when Susannah Dickinson and Joe reached Gonzales and confirmed the report. [146] Realizing that the Mexican army would soon advance towards the Texian settlements, Houston advised all civilians in the area to evacuate and ordered his new army to retreat. [147] This sparked a mass exodus, known as the Runaway Scrape, and most Texians, including members of the new government, fled east. [148]

Despite their losses at the Alamo, the Mexican army in Texas still outnumbered the Texian army by almost six to one. [149] Santa Anna assumed that knowledge of the disparity in troop numbers and the fate of the Texian soldiers at the Alamo would quell the resistance, [150] and that Texian soldiers would quickly leave the territory. [151] News of the Alamo's fall had the opposite effect, and men flocked to join Houston's army. [150] The Poczta w Nowym Jorku editorialized that "had [Santa Anna] treated the vanquished with moderation and generosity, it would have been difficult if not impossible to awaken that general sympathy for the people of Texas which now impels so many adventurous and ardent spirits to throng to the aid of their brethren". [152]

On the afternoon of April 21 the Texian army attacked Santa Anna's camp near Lynchburg Ferry. The Mexican army was taken by surprise, and the Battle of San Jacinto was essentially over after 18 minutes. During the fighting, many of the Texian soldiers repeatedly cried "Remember the Alamo!" as they slaughtered fleeing Mexican troops. [153] Santa Anna was captured the following day, and reportedly told Houston: "That man may consider himself born to no common destiny who has conquered the Napoleon of the West. And now it remains for him to be generous to the vanquished." Houston replied, "You should have remembered that at the Alamo". Santa Anna's life was spared, and he was forced to order his troops out of Texas, ending Mexican control of the province and bestowing some legitimacy on the new republic. [154]

Following the battle, Santa Anna was alternately viewed as a national hero or a pariah. Mexican perceptions of the battle often mirrored the prevailing viewpoint. [155] Santa Anna had been disgraced following his capture at the Battle of San Jacinto, and many Mexican accounts of the battle were written by men who had been, or had become, his outspoken critics. Petite and many other historians believe that some of the stories, such as the execution of Crockett, may have been invented to further discredit Santa Anna. [131] In Mexican history, the Texas campaign, including the Battle of the Alamo, was soon overshadowed by the Mexican–American War of 1846–48. [155]

In San Antonio de Béxar, the largely Tejano population viewed the Alamo complex as more than just a battle site it represented decades of assistance—as a mission, a hospital, or a military post. [156] As the English-speaking population increased, the complex became best known for the battle. Focus has centered primarily on the Texian occupiers, with little emphasis given to the role of the Tejano soldiers who served in the Texian army or the actions of the Mexican army. [157] In the early 20th century the Texas Legislature purchased the property and appointed the Daughters of the Republic of Texas as permanent caretakers [158] of what is now an official state shrine. [159] In front of the church, in the center of Alamo Plaza, stands a cenotaph, designed by Pompeo Coppini, which commemorates the Texians and Tejanos who died during the battle. [160] According to Bill Groneman's Battlefields of Texas, the Alamo has become "the most popular tourist site in Texas". [159]

The first English-language histories of the battle were written and published by Texas Ranger and amateur historian John Henry Brown. [161] The next major treatment of the battle was Reuben Potter's Upadek Alamo, opublikowane w The Magazine of American History in 1878. Potter based his work on interviews with many of the Mexican survivors of the battle. [161] [162] The first full-length, non-fiction book covering the battle, John Myers Myers' Alamo, was published in 1948. [163] In the decades since, the battle has featured prominently in many non-fiction works.

According to Todish i in., "there can be little doubt that most Americans have probably formed many of their opinions on what occurred at the Alamo not from books, but from the various movies made about the battle." [164] The first film version of the battle appeared in 1911, when Gaston Méliès directed The Immortal Alamo. [5] The battle became more widely known after it was featured in the 1950s Disney miniseries Davy Crockett, which was largely based on myth. [5] Within several years, John Wayne directed and starred in one of the best-known, but questionably accurate, film versions, 1960's Alamo. [165] [Note 20] Another film also called Alamo was released in 2004. CNN described it as possibly "the most character-driven of all the movies made on the subject". It is also considered more faithful to the actual events than other movies. [166]

Several songwriters have been inspired by the Battle of the Alamo. Tennessee Ernie Ford's "The Ballad of Davy Crockett" spent 16 weeks on the country music charts, peaking at No. 4 in 1955. [167] Marty Robbins recorded a version of the song "The Ballad of the Alamo" in 1960 which spent 13 weeks on the pop charts, peaking at No. 34. [168] Jane Bowers' song "Remember the Alamo" has been recorded by artists including Johnny Cash [169] and Donovan. [170] British hard rock band Babe Ruth's 1972 song The Mexican pictures the conflict through the eyes of a Mexican soldier. Singer-songwriter Phil Collins collected hundreds of items related to the battle, narrated a light and sound show about the Alamo, and has spoken at related events. [171] In 2014 Collins donated his entire collection to the Alamo via the State of Texas. [172] [173]

The battle also featured in episode 13 of The Time Tunnel, "The Alamo", first aired in 1966, and episode 5 of season one of the TV series Timeless, aired 2016.


The V Weapons

The V weapons – the V1 and V2 – were used towards the end of World War Two with such an effect that the attacks on London became known as the second Blitz. The success of D-Day had speeded up the production of the V weapons and the first V1 was launched on June 13th, just one week after the Allied landings at Normandy.

A V1 at the Imperial War Museum, London

The V weapons were built at Pennemunde, a remote island off the Baltic. Here, the Nazis had assembled a group of scientists and a workforce who worked under the greatest of secrecy. In 1943, the Polish underground movement had sent back information about the base and the RAF had aerial photographs of the site. In August 1943, a heavy bombing raid by the RAF caused serious damage to Pennemunde and pushed development back some months but the project was not halted altogether.

The V1 and V2 were to be weapons of revenge – the Vergeltungswaffens. These were the fabled secret weapons that Hitler boasted about the weapons that would win the war for Nazi Germany.

A damaged V1 found by the Allies

By February 1944, 96 launch sites had been built for the V1. The R.A.F and the U.S.A.F. destroyed 73 but the remaining 23 were to cause many problems for Southern England.

The V1 carried one ton of high explosives and travelled at a maximum of 400 mph. It had a maximum flying distance of 200 miles but the weather could decrease this. A pre-set magnetic compass and gyroscopic auto-pilot determined and maintained its course. A small propeller at the front of the weapon registered the distance covered. At a pre-set distance, the guidance system cut the power to the engine and the V1 went into a steep dive.

Between 8,000 and 9,000 V1’s were launched against Southern England, primarily London. After the initial shock of the first ones, their impact was limited as V1’s could be shot out of the sky by anti-aircraft fire as these guns could lock onto the trajectory of the incoming V1. The Royal Observer Corps gave an early warning of incoming V1’s. Fighter planes were also used to tip over the ‘wings’ of the V1 so that it continued to fly but off course. Over 50% of the V1’s fired at Britain were destroyed before they crashed to the ground and exploded.

Far more dangerous was the world’s first rocket – the V2. This was developed by Wernher von Braun and his team at Peneemunde. This rocket carried one ton of high explosive but travelled at such a speed that it could not be seen. Its terminal speed was 2,386 mph.

Whereas the V1 was a visible weapon, the V2 was invisible. These weapons spread considerable fear in London. In response to them the government used its intelligence units to convince the Nazis that the government had moved its base from central London to the Dulwich area of London. This worked and the V2’s were targeted towards Dulwich. About 1000 V2’s were fired at Britain before their launch sites were overrun by the advancing Allies. In total they killed or wounded about 115,000 people.

It is difficult to assess the true military value of the V weapons. Their psychological impact was probably greater than the actual damage they did. With the V2’s no one knew in London whether they would be the next victim. But they were not used against the advancing Allied armies or against the Russians. Antwerp, a vital port for the Allies, was devastated by attacks from V weapons but, in general, they were used on civilian targets only.

Albert Speer in his book “Inside the Third Reich” claims that the V weapons (especially the V2) could have been working many months before June 1944 if the men at Peneemunde had been given more support from Berlin. Speer cited Goering as the man who had little faith in the project. Their impact, if used from an earlier date, might have been greater.


Britain's obrona

The crew of a 40mm Bofors anti-aircraft gun keep watch for flying bombs, June 1944. Defensive measures against the V1 included massed batteries of anti-aircraft guns along the North Downs and the coast of south-east England, and the use of fast RAF fighter aircraft to shoot or 'tip' down the incoming flying bombs before they reached their targets. Anti-aircraft guns were responsible for the shooting down over 1,800 V1s. Similar numbers were downed by fighter aircraft and 200 were destroyed by barrage balloons.


The V1

The V1 was one of Hitler’s secret weapons that he had told his generals that Nazi Germany possessed which would turn the way World War Two was going in 1944. The V1 was first launched against Britain in June 1944, just one week after D-Day. The V1 is difficult to classify as a weapon as it was not a true rocket in that it did not leave the atmosphere, but it was also clearly not a plane. Perhaps it could best be described as a winged but pilot-less fuel propelled flying bomb.

The V1 was so-called because Hitler saw it as a reprisal weapon – a Vergeltungswaffen. Intelligence had already concluded that the Germans had developed something radical as early as late 1943 when spy reports and reconnaissance photos showed the existence of launch ramps that were clearly directed at London. Winston Churchill was sent the following memo regarding the issue:

“The Chief-of-Staff feel that you should be made aware of reports of German experiments with long-range rockets. The fact that five reports have been received since the end of 1942 indicates a foundation of fact even if details are inaccurate…no time should be lost in establishing the facts and in devising counter-measures….suggest you should appoint one man..…Mr. Duncan Sandys to direct investigations. It is not considered desirable to inform the public at this stage, when the evidence is so intangible.” General Ismay.

Churchill took on board the memo and appointed Sandys to lead investigations. Sandys soon provided Churchill with reports that Germany had been carrying experiments with heavy rockets, jet-propelled planes and airborne rocket torpedoes at Peenemünde on the German Baltic coast. More establishments had been identified in northern France. In June 1943, Sandys informed Churchill that intelligence was finding out more about large rockets that flying bombs. He advised Churchill to order Bomber Command to attack the base at Peenemünde as soon as possible. Such was the fear at government level regarding these findings, that the Home Office once again went through the motions of organising the evacuation of children and pregnant women. More Morrison shelters, last seen in the Blitz, were also moved to London.

Information about Hitler’s secret weapons came from a number of sources. An eagle-eyed WAAF Flight -Officer, Constance Babington-Smith, spotted on a reconnaissance photo a tiny aircraft on a ramp and a set of rails at Peenemünde. It seemed to be pointlessly aimed out to sea. In France an agent called Michel Hollard investigated a large concrete construction being built by the Germans near Rouen. He actually got a job there himself and saw a ramp being built that was in the general direction of London. Hollard cycled around other parts of northern France and found similar structures being built. He even got plans for one of the sites at Bois Carré.

On August 17th 1943, Bomber Command launched a raid on Peenemünde which destroyed many of the assembly shops and laboratories there and killed a number of high ranking scientists – including Chamier-Glisezenski, the chief scientist. Nearly 600 bombers took part in this raid – with 41 shot down. Ironically, the success of the raid forced the Germans to move their work to the Harz Mountains where work was carried on inside the mountain itself which made an attack by bombers impossible. Test flights took place in Poland.

At the end of December 1943, Air Marshall Bottomley, Deputy Chief of the Air Staff, reported that 69 ‘ski’ ramps had been identified in northern Europe. Those in the Pays-de-Calais and Somme-Seine were targeted at London while those in the Cherbourg area were seemingly targeted at Bristol.

Between January 1944 and June 12th 1944, over 2000 tons of bombs had been dropped on the identified sites – either by high flying bombers or by modified Spitfires and Hurricanes carrying 500lb bombs. In fact, these raids proved of little value as the Germans were quick to rebuild the sites but also to carefully camouflage them. Any damage done was quickly repaired.

The Germans created a special unit to handle the flying bombs – the 155th Flakregiment commanded by Colonel Wachtel. The V1 – officially for the Germans the FZG-76 – was also known as the ‘doodle bug’, ‘buzz-bomb’ and ‘cherry stone’. It was 25 feet long and had a wing span of 16 feet. Loaded with fuel, it weighed 2 tons and it had a warhead of 2,000 lbs of explosives. The most common way of launching the V1 was by ramp. It could also be launched by a modified Heinkel III. Originally, the V1 had a maximum range of 150 miles but this was improved to 250 miles to allow for it to be launched from Holland. About 10,500 were launched at Britain from June 1944 on, 8,800 by ramp and the rest by plane. The first one was first on June 13th 1944.

At about 04.15 on the morning of June 13th, a member of the Royal Observer Corps (ROC) in Kent saw what he described as a bright yellow glow in the dark, coming from the engine at the back of the V1. The ROC had already been told to look out for such things and the ROC lookout immediately informed his superiors with the code-word “diver”. The engine of this V1 cut out over Kent and it fell 20 miles to the east of the Tower of London on the village of Swanscombe. Very shortly, others fell on Cuckfield, West Sussex, Bethnal Green, London and Sevenoaks in Kent. The only deaths were six people killed in Bethnal Green. On June 13th, ten V1’s were fired at London but only four got through. Four crashed on take-off (confirming what Wachtel had feared, that they were not fully ready for use) and two crashed into the English Channel. If all of the sites in northern France had been fully operational, then nearly 300 V1’s may well have fallen on south-east England. Wachtel was given strict instructions by his commanding officer, Lieutenant-General Erich Heinemann, to get all the sites working as soon as was possible.

Though the V1’s had no impact on the success or otherwise of D-Day, they did present a serious threat to London and south-east England. The defence of London rested with fighter planes, anti-aircraft fire around the coast and the use of barrage balloons. Any destruction or interception of the V1’s had to be done outside of London as any that were destroyed over London itself, may well have exploded on contact with the ground – thus doing what the V1 was intended to do regardless.

One major success that the British had was finding out the height at which the V1 flew – between 2000 and 3000 feet. The top speed of the V1 was also worked out – between 340 mph to 400 mph when it approached its target. The man put in charge of defending London – Air Marshall Roderic Hill – had a number of fighter planes at his disposal which were faster than the V1’s and could fly above the weapon before descending to attack it. The Spitfire XIV, the Mustang III, the Tempest V and the Mosquito could all do this – but they had a relatively small amount of time to do their work in.

On June 15th, 244 V1’s were launched from 55 sites. 73 hit Greater London and 71 hit areas outside of London. 100 V1’s failed to get across the Channel. It was the start of a major offensive. On June 17th, Hitler flew to northern France to congratulate Wachtel and he ordered that all the ‘cherry stones’ (Hitler’s nickname for the V1) should be targeted at London and nowhere else. On June 18th, one V1 hit the Guard’s Chapel at Wellington barracks and killed 121 people and wounded 68 others. London was about to experience another terror. By the end of June 18th, 500 V1’s had been fired in total.

Churchill asked Eisenhower to do what he could to attack the V1 bases in northern France as part of the Allied advance across the region after D-Day. 617 ‘Dambuster’ Squadron attacked sites with ‘tallboy’ bombs (12,000 lbs bombs) but by June 29th, 2,000 V1’s had been launched at London.

In London, a decision was taken about the city’s defence. Anti-aircraft guns were moved to the coast. Here they would have an unrestricted field of fire. Radar experts also believed that their equipment would work better nearer the sea away from buildings. Nearly 800 anti-aircraft guns were moved to the coast and 1,000 barrage balloons were erected. Fighter pilots also learned new tricks to destroy V1’s such as flying alongside the weapon and tipping over one of its wings, thus knocking it off course. Pilots also flew in front of a V1 so that it flew in the fighter plane’s slipstream. This was enough to unbalance the V1 so that it flew off course.

However, many V1’s got through. By July 5th, 2,500 people had been killed and even the Air Ministry in the Strand had been hit with 198 people being killed in that attack. By July 19th, 1,600 guns were in place around the coast. Hundreds more barrage balloons had been put up but many V1’s still got through – though more and more were being destroyed before they reached London. However, it did seem that the tide had turned in favour of the defenders of London.

But London was to face an even more terrifying weapon – one that could not be seen or defended against – the V2.


Olga of Kiev: One saint you do not want to mess with

Olga of Kiev was one of the most vicious and vengeful rulers in the history of the Kievan Rus’ – the principality that would eventually give birth to modern Russia, Ukraine and Belarus, stretching at its height from the Baltic Sea in the North to the Black Sea in the South.

Born sometime around 903 CE in Pskov, Russia, history gives Olga scarcely a glance for much of her life – including her marriage to Igor, Prince of Kiev and the birth of her son.

With her husband’s death though, Olga becomes more than a wife and mother, and without sacrificing either of those duties, takes centre stage.

Olga of Kiev, born circa 903 and died 963 CE.

Like all rising empires, Kievan Rus’ had grown at the expense of its neighbours and one tribe had grown wary of their smothering embrace.

The relationship between the Drevlians and Kievan Rus’ was complex – they had joined the Rus’ in military campaigns against the Byzantine Empire and paid tribute to Igor’s predecessors, but stopped in 912 when the previous prince died and instead paid this glorified protection money to a local warlord.

Igor’s attempted to restore his privileges in 945 with a trip to their capital of Iskorosten (now Korosten in Northern Ukraine). This visit – as if the previous 33 years simply hadn’t happened! – was a slap in the face and the Drevlians fought back, seizing the prince and murdering him in a gristly display.

Igor of Kiev collects his tribute from the Drevlians

“They had bent down two birch trees to the prince’s feet and tied them to his legs,” wrote Byzantine chronicler Leo the Deacon, “then they let the trees straighten again, thus tearing the prince’s body apart.”

With their son, the three-year old Svyatoslav, too young to take the throne of Kiev, Olga stepped up to rule as regent in his stead.

The Drevians would soon know her well, but for now they thought they were dealing with just another demure noblewoman who could be easily cowed and arrange to marry her to their own Prince Mal. Not only would they be free from paying tribute to the Kievan Rus’ – they would reguła the Kievan Rus’.

Olga views her late husband’s body

The Drevians sent 20 of their best men to try and persuade Olga to marry the living symbol of her husband’s murder. Telling them to wait in their boat, she had a ditch dug and next morning had had the emissaries buried alive.

Rather than just leave it at this, a pretty definitive refusal if ever there was one, she sent word back to Prince Mal that should would accept his proposal, but only if the Drevians sent a part of their great and good to accompany her back to their territory, after all it was important that the proud Keivan Rus’ see just how important this matchmaking was.

Her would-be suitor obliged, sending a party of their chieftains to collect her. Extending a suitably grand welcome, she invited the visitors to wash up in her bath house and then locking the doors, burned the entire company alive.

Olga burns the Drevian nobles alive in her bath house

Amazingly this wasn’t the end of the matter.

With the whole of the Drevian ruling class cruelly exterminated, Olga hatched a plan to do away with the rest of them all together and announcing that she would be soon arriving at the Drevian capital of Iskorosten and asked for them to arrange a funeral feast where they could mourn over her husband’s death in that the very city.

Despite the not having heard from either of the missions they’d dispatched to Olga’s court, the Drevians set about preparing the feast and after drinking themselves insensible on mead, Olga’s soldiers put 5,000 of them to the sword.

Even this orgy of bloodletting wasn’t enough to satiate her need for vengeance and Olga gathered an army to wipe out her foes for good. The surviving Drevians begged for mercy and offered to pay in honey and furs to escape her anger.

She seemed to soften, although at this point you’d think they’d know better…

“Give me three pigeons,” she said, according to the Primary Chronicle, “and three sparrows from each house. I do not desire to impose a heavy tribute, like my husband, but I require only this small gift from you, for you are impoverished by the siege.”

ten Kronika records in great detail the feat of precision-guided pyromania that followed:

“Now Olga gave to each soldier in her army a pigeon or a sparrow, and ordered them to attach by thread to each pigeon and sparrow a piece of sulfur bound with small pieces of cloth. When night fell, Olga bade her soldiers release the pigeons and the sparrows. So the birds flew to their nests, the pigeons to the cotes, and the sparrows under the eaves. The dove-cotes, the coops, the porches, and the haymows were set on fire.

“There was not a house that was not consumed, and it was impossible to extinguish the flames, because all the houses caught on fire at once. The people fled from the city, and Olga ordered her soldiers to catch them. Thus she took the city and burned it, and captured the elders of the city. Some of the other captives she killed, while some she gave to others as slaves to her followers. The remnant she left to pay tribute.”

Olga burns the Drevian capital

The Drevians paid after all, in lives and homes, as well as in tribute to Keivan Rus’.

By why, despite this horrific carnage, is Olga of Kiev still venerated as a saint over a thousand years after her death (in 963 CE, in case you wondered)?

She was the first ruler of the Kievan Rus’ to adopt Christianity and Olga’s efforts to covert the rest of her people (although not her son, who remained a pagan) earned her the title Isapóstolos: “Equal to the Apostles.”

“She shone like the moon by night,” frothed the Primary Chronicle, “and she was radiant among the infidels like a pearl in the mire, since the people were soiled, and not yet purified of their sin by holy baptism.”

For more incredible stories of warrior queens, pick up the new issue of All About History, or subscribe and save money on the cover price.

All About History jest częścią Future plc, międzynarodowej grupy medialnej i wiodącego wydawcy cyfrowego. Visit our corporate site.

© Future Publishing Limited Quay House, The Ambury , Bath BA1 1UA . Wszelkie prawa zastrzeżone. Numer rejestracyjny firmy w Anglii i Walii 2008885.


7. He was tolerant of different religions.

Unlike many empire builders, Genghis Khan embraced the diversity of his newly conquered territories. He passed laws declaring religious freedom for all and even granted tax exemptions to places of worship. This tolerance had a political side—the Khan knew that happy subjects were less likely to rebel𠅋ut the Mongols also had an exceptionally liberal attitude towards religion. While Genghis and many others subscribed to a shamanistic belief system that revered the spirits of the sky, winds and mountains, the Steppe peoples were a diverse bunch that included Nestorian Christians, Buddhists, Muslims and other animistic traditions. The Great Khan also had a personal interest in spirituality. He was known to pray in his tent for multiple days before important campaigns, and he often met with different religious leaders to discuss the details of their faiths. In his old age, he even summoned the Taoist leader Qiu Chuji to his camp, and the pair supposedly had long conversations on immortality and philosophy.


Shakespeare’s Tragedies

In Shakespeare's tragedies, the main protagonist has a flaw that leads to his (and/or her) downfall. There are both internal and external struggles and often a bit of the supernatural thrown in for good measure (and tension). Often there are passages or characters that have the job of lightening the mood (comic relief), but the overall tone of the piece is quite serious. The 10 Shakespeare plays generally classified as tragedy are as follows:

  1. Antoniusz i Kleopatra
  2. Coriolanus
  3. Juliusz Cezar
  4. Król Lear
  5. Othello
  6. Timon of Athens
  7. Tytus Andronikus

History of Revenge V - History

The V3 was the natural development from the V1 and V2 weapons that had terrorised London in 1944 – a weapon for revenge (‘Vergeltungswaffen’). The V3 was never fired at London though it was used in a very minor way in the Battle of the Bulge.

On July 6th, 1944, nineteen RAF Lancaster bombers from 617 Squadron (the ‘Dambusters’ Squadron) carpet-bombed a hillside on the French northern coastline between Calais and Boulogne. To all intents their target appeared to be a railway tunnel. In fact, inside the hill itself was an emplacement that would have fired the V3 if the chance had been there for it to do so – part of the firing mechanism is in the photo above.#

However, the Lancasters attacked the hill with 35 tons of high explosive bombs. Their target were the concrete and steel-lined covers of the massive gun barrels that were meant to attack London with the intention of reducing the inner city to rubble. The V3 was not a rocket like to V2 nor a pilot-less plane like the V1. It was a dart-shaped shell nine feet long and the 416 feet gun barrels targeted by the Lancasters were, on paper, capable of firing 600 of these shells every hour. However, one of the ‘Tallboy’ bombs (12,000 lbs of explosives) developed by Dr Barnes Wallis penetrated one of the five gun barrel shafts and did so much damage to the ‘guts’ of the project that it was eventually abandoned.

The idea of a weapon that could destroy London was sold to Hitler by the firm Roechling – a leading German armaments and steel firm. Because it had the backing of Hitler, great sums of money and manpower was thrown into the project. Men such as Werner von Braun claimed that the money was better spent on upgrading Peenemunde but Hitler had got his mind set on the destruction of London – something the Luftwaffe had failed to do during the Blitz.

Project ‘High Pressure Pump’ was started in August 1942. The man at the head of the project was August Coenders, a machine gun engineer. He had studied captured French documents from 1918 for a multi-stage long barreled gun that was meant to be the French answer the the Germans ‘Big Bertha’ long range gun that had fired 320 eight-inch shells into Paris from the distance of 78 miles. Coenders boss, Hermann Roechling, was a personel friend of Hitler and he saw this as a chance to greatly elevate himself in the eyes of the Führer. By 1943, Albert Speer was also willing to add his name to the project.

Speer’s plan was to build 50 of these huge guns set in giant underground emplacements near the hamlet of Mimoyecques in the Pays de Calais. The guns were designed to fire one round from each barrel every five minutes which, Speer hoped, would produce a “saturation coverage” of London with a maximum of 600 shells hitting London every hour.

Ballistic experts in Nazi Germany doubted whether the plan had any reality. Lieutenant-General Erich Schneider believed in the development of the V1 and V2 but he always believed that the V3 was in the realms of fantasy. In this he was probably correct. The initial tests on the shells showed that when they were fired they had a tendency to flip over in flight as they lack stability. Therefore, from the earliest tests, London appeared to be safe. However, this did not stop Speer pushing for Hitler to continue his support the project.

The huge emplacement was built at Mimoyecques using slave labourers, POW’s and German workers. Such activity obviously attracted the attention of the French Resistance who fed intelligence back to London. 1000 artillery troops were quartered underground the complex had its own power station that powered an air conditioning unit. Speer got it into his head that the V3 was to be the weapon that would bring Britain to its knees and vast sums of money was thrown at the project, so much so that it is said that the campaign in Russia was affected by this. It became the weapon that had overriding priority within Germany.

RAF photo reconnaissance planes also spotted a tell-tale sign – haystacks out in the autumn when all others had been brought in within the region of the Pay de Calais. These haystacks disguised the gun barrel covers of the V3 project. In November 1943, the RAF made its first attack on the complex but it made little impact.

In January 1944, the guns that were to be used on the V3 project were fired for the first time in Germany at a test range. The velocity of firing was only 1000 metres a second – 50% too weak for a shell to hit London from Mimoyecques. As important, the shells that were fired were well below the size expected for an all-out attack on London:

“The explosive charge they could carry was so small that they were quite useless against a huge target like London what we needed was an atom warhead but Hitler would not see that.”Lieutenant-General Erich Schneider

However, the expert opinions of the likes of Schneider were ignored and he had to tread carefully in an era when “defeatism” was punishable by a term in a concentration camp and possible death.

Those who were concerned that the V3 was absorbing far too much money, time and manpower. They called in Professor Werner Osenberg, head of the German Wartime Scientific Research Council. He quickly realised the the ‘High Pressure Pump’ project was fraught with scientific problems that probably could not be solved. Osenberg complained that the V3 project was not based on any form of scientific thinking and he referred to it as “messing about”. Roechling complained to Hitler about such comments but this became irrelevant when in June 1944, the Allies landed in Normandy. Movement up the coast to the Pays de Calais would not take long and the project was doomed to failure.

Perhaps the most pertinent comment about the whole project came from an engineer who worked on ‘High Pressure Pump’, Anton Huber:

“The actual project itself seems not to be scientifically perfect, and its development has not been sufficiently long. The workers are wasting a lot of time on the site because there are not enough trained concrete makers.”

On July 4th 1944, Huber wrote to Osenberg that the complex had been without electricity for seven days and that nothing had been achieved. On July 8th, Huber wrote that the project had effectively been wiped out as a result of the Lancaster bombers raid. However, Hitler, still convinced that the V3 would win the war for him, ordered that the project should be moved to Germany itself and placed under the control of the SS. Hitler saw it as the secret weapon that would push back the Allies as they tried to advance to Germany.

One barrel was used with just 44 rounds in the Battle of the Bulge. The very last V3 shells fell on Luxemburg. After this, the barrel was destroyed. The final order to end the V3 project came in February 1945.


Obejrzyj wideo: Historia (Może 2022).


Uwagi:

  1. Jamian

    Dziękuję za pomoc w tej sprawie. Masz wspaniałe forum.

  2. Kerr

    Mogę szukać linku do strony internetowej z informacjami na temat zainteresowania.

  3. Ciro

    Powiedziane poufnie, jest oczywiste. Proponuję spróbować przeszukać google.com

  4. Jairus

    To interesujące. Nie mów mi, gdzie mogę znaleźć więcej informacji na ten temat?

  5. Hobbard

    Myślę, że popełniasz błąd. Proponuję to omówić. Wyślij mi e -maila na PM.



Napisać wiadomość