Podcasty historyczne

Betty Ford wspomina interwencję

Betty Ford wspomina interwencję


Wspominając mamę i tatę

Gdyby dziś żył prezydent Gerald Ford, były przywódca mniejszości domowej i człowiek, który ułaskawił prezydenta Richarda Nixona po Watergate, jego córka mówi, że prawdopodobnie powiedziałby Amerykanom: „Ludzie muszą nauczyć się żyć w dobrych stosunkach i pracować dla tego, co najlepsze w naszym kraju. . Dwustronność istnieje i może działać”.

Susan Ford Bales mówi, że podczas kadencji jej ojca w Waszyngtonie istniały relacje w całym korytarzu.

„Ludzie muszą nauczyć się nie zgadzać, nie będąc nieprzyjemnymi”, mówi Bales. „Możesz przyjrzeć się relacjom mojego taty z Tip O’Neillem (mówcą w domu w latach 1977-87). Carl Albert [mówca w Parlamencie w latach 1971-77] był jedną z osób, które powiedziały prezydentowi Nixonowi: „Gerry Ford to osoba, którą pozyskasz, poprzez Izbę i Senat, jako wiceprezydenta.” Prezydent Nixon miał inne ludzi na uwadze. Carl był z drugiej strony płotu, ale od lat pracował z moim tatą. Ford został wiceprezesem po rezygnacji Spiro Agnew po śledztwie Watergate.

Bales, lat 59, była na pustyni pod koniec stycznia, aby opowiedzieć o swoich rodzicach na Festiwalu Pisarzy Rancho Mirage. Fordowie uczynili Rancho Mirage swoim domem w latach po Białym Domu, a Bales rozważy tamte czasy podczas drugiej prezentacji „Prezydent Gerald i Betty Ford: Ich życie i spuścizna”, 6 marca w Annenberg Center for Health Nauki w Centrum Medycznym Eisenhowera w Rancho Mirage. Jej przemówienie jest częścią serii JFS z serii Desert, Desert Icons, prowadzonej przez Patricka Evansa z CBS Local 2, po godzinie 18:00. Recepcja VIP.

ZDJĘCIE DZIĘKI UPRZEJMOŚCI SUSAN FORD BALES
Susan Ford Bales mówi, że jej matka poparłaby Marsz Kobiet w Waszyngtonie w styczniu: “Przypomniałaby kobietom, dlaczego powinny czuć się upoważnione do wyrażania swoich poglądów, bez względu na polityczny sposób…”

Bales mówi, że Rancho Mirage było idealnym miejscem, w którym jej tata mógł cieszyć się golfem, a mama mogła złagodzić ból stawów. Jej rodzice przebywali tu aż do śmierci, odpowiednio w 2006 i 2011 roku.

„Moi rodzice wyjeżdżali na pustynię przez wiele lat na wakacje, zanim tam zamieszkali” – mówi Bales. „Matka mogłaby iść na zakupy i nie przeszkadzać jej ludziom. Mogli chodzić do restauracji, a ludzie pozwalali im jeść w spokoju. Byli zwolennikami wielu rzeczy na pustyni: Betty Ford Center, Rancho Mirage Library, McCallum Theatre i wielu wydarzeń”. Fordowie mieli także dom w Kolorado.

Była pierwsza dama współtworzyła Centrum Betty Ford zajmujące się leczeniem uzależnienia od narkotyków i alkoholu po tym, jak jej córka przeprowadziła interwencję rodzinną. Bales wspomina, że ​​problemy z pigułkami i alkoholem jej matki wzrosły, gdy jej tata przebywał poza miastem w kręgu mówców na emeryturze. Od tego czasu organizacja non-profit połączyła się z inną pionierską organizacją krajową, by stać się Fundacją Hazelden Betty Ford, której Bales jest członkiem zarządu.

Betty Ford zainspirowała naród kobiet, kiedy po przeżyciu raka piersi upubliczniła szczegóły dotyczące jej uzależnienia i powrotu do zdrowia. Ona i Gerald Ford pomogli uruchomić Narodowy Tydzień Świadomości Raka Piersi w 1984 roku. Bales mówi, że jej nadchodzące wystąpienie będzie dotyczyło „najważniejszych i słabych punktów” podróży jej rodziców. Jej matka była szczerym orędownikiem poprawki o równych prawach i prawa do aborcji. Gdyby Betty Ford była tutaj dzisiaj, zachęcałaby kobiety do dalszego dążenia do równości, mówi Bales, zauważając, że jedna z jej córek wzięła udział w wiecu w weekend po inauguracji prezydenta Trumpa.

„Matka kibicowałaby kobietom, zwłaszcza jeśli byłyby w pokojowy sposób” – mówi. „Przypomniałaby kobietom, dlaczego powinny czuć się upoważnione do wyrażania swoich poglądów, bez względu na to, jaka jest droga polityczna, Republikańska, Demokratyczna, Niezależna czy cokolwiek innego. Jeśli spojrzeć na przykład na opiekę zdrowotną, dzieli się ją na dwie różne rzeczy – przed Betty i po Betty – ze względu na to, co ona i Rosalynn Carter zrobili dla opieki zdrowotnej. Poszli na wzgórze, aby lobbować [w sprawie ustawodawstwa], aby depresja i alkoholizm były objęte ubezpieczeniem”.

Bales mówi, że Carterowie byli jednymi z najlepszych przyjaciół jej rodziców, wraz z prezydentem Georgem i Barbarą Bush, których znali od wielu lat, zanim Ford został prezydentem w 1974 roku.

Po rezygnacji Nixona Ford powiedział podczas inauguracji prezydenckiej: „To godzina historii, która niepokoi nasze umysły i rani nasze serca”. Prezydent Carter uhonorował Forda w swoim przemówieniu inauguracyjnym w 1977 roku, dziękując mu za „uzdrowienie naszej ziemi”. Bales mówi, że jej tata cieszył się tą chwilą do końca życia. Mówi, że wzmianka Cartera o jej ojcu w jego uwagach wstępnych „jest doskonałym przykładem tego, na co wielu dzisiejszych polityków powinno patrzeć… spójrz na ten związek”.

Bales, były autor i fotoreporter, mówi, że bycie córką prezydenta spowodowało, że „nienawidziła polityki. … Nie mam ochoty kandydować na urząd” – mówi. „Czuję się odpowiedzialny za głosowanie, ale sama polityka nie jest moją filiżanką herbaty”.

Zamiast tego koncentruje się na uruchomieniu w tym roku superprzewoźnika USS Gerald R. Ford o wartości 13 miliardów dolarów. Bales mówi, że statek był „naprawdę ważnym projektem dla mojego taty. Dowiedział się o tym sześć tygodni przed śmiercią. Był bardzo zadowolony. Był skromnym człowiekiem i nigdy nie oczekiwał takich rzeczy, więc to wiele znaczyło. Będę bardzo dumny, mogąc wprowadzić ją do floty, pomagając wesprzeć Amerykę. Potem będę kontynuować pracę w Betty Ford Center i Hazelden oraz wspierać świadomość raka piersi”.


Profesor Bettye Caldwell zmarła została mistrzynią opieki nad dziećmi

Emerytowana profesor studiów nad dziećmi i rodziną Bettye Caldwell zmarła 17 kwietnia. Jej praca w latach 60. w Centrum Dziecięcym w Syracuse dała podstawę dla tego, co stało się jednym z najważniejszych elementów programów Wielkiego Społeczeństwa, znanych dziś jako Head Start.

Profesor Caldwell, który kierował Departamentem Studiów nad Dzieckiem i Rodziną, pracował przez ponad pięć dekad w kompleksowym programowaniu rozwoju wczesnego dzieciństwa, służąc głównie dzieciom w wieku przedszkolnym o niskich dochodach i ich rodzinom. W tym czasie ściśle współpracowała z Juliusem Richmondem, ówczesnym przewodniczącym pediatrii na Upstate University. W 1967 roku utworzyli Centrum Dziecięce w Syrakuzach, pierwszy w kraju program wczesnej interwencji. W tym czasie w stanie Nowy Jork zakazano opieki nad niemowlętami w grupach. Orędownictwo Caldwella zaowocowało specjalną rezygnacją, która utorowała drogę do utworzenia Centrum Dziecięcego.

Cieszące się ogromnym zainteresowaniem całego kraju centrum – działające w starym domu przy East Adams Street – odwiedziło w pierwszym roku ponad 1000 odwiedzających, w tym Eunice Shriver. Caldwell przypisał tym narodowym liczbom zwrócenie uwagi na program i pomogło mu przetrwać we wczesnych latach.

"Dr. Bettye Caldwell była prawdziwą pionierką w swojej dziedzinie. Uniwersytet Syracuse jest bardzo dumny ze swojego życiowego poświęcenia, które skupia się na stawianiu najlepszych interesów dzieci na pierwszym miejscu i zapewnianiu niezliczonym osobom i rodzinom narzędzi, których potrzebowali, aby zrobić to samo” – mówi Diane Lyden Murphy, dziekan Falk College. „Jesteśmy zawsze wdzięczni, że jej zaangażowanie tak głęboko dotknęło naszego kampusu i społeczności w czasie, jaki ona i jej rodzina spędzili w Syrakuzach”.

W 1969 Caldwell przeniosła się wraz z rodziną i przez wiele lat pracowała na wydziale Uniwersytetu Arkansas-Little Rock. W Little Rock założyła projekt wczesnej edukacji w Szkole Kramer dla małych dzieci w wieku do 12 lat. „Bettye rozważnie i celowo stworzyła centrum dla niemowląt w szkole, aby młodzi uczniowie w różnych klasach i klasach mogli odwiedzać i uczyć się sposobów pielęgnowania dzieci i dobrze wyszkoleni opiekunowie, którzy byli dostępni we własnym budynku szkolnym” – mówi były absolwent profesora Caldwella, a teraz emerytowany profesor studiów nad dziećmi i rodziną w Falk College Alice Sterling Honig.

W wywiadzie przeprowadzonym w 2014 r. profesor Caldwell zauważył: „Poznałem Alice Honig zawodowo w 1963 r., kiedy otrzymałem swój pierwszy duży grant badawczy „Uczenie się niemowląt i wzorce opieki rodzinnej”. i zatrudniłem Alice. Z wielką radością i dumą stwierdzam, że jej doświadczenie w tym wczesnym projekcie badawczym pomogło jej przygotować się do własnych niezależnych i zainicjowanych przez siebie badań w kolejnych latach”.

Kiedy pracowali razem na Uniwersytecie Syracuse, Caldwell i Honig odkryli, że dostępna jest niewielka dokumentacja, aby zaplanować program nauczania, który pomógłby dzieciom się rozwijać. „Bettye i ja i inni spotykaliśmy się wieczorem w ośrodku, po ułożeniu naszych dzieci do łóżka (i uzyskaniu opiekunek), aby ustalić, co naszym zdaniem teoretycy chcieliby, abyśmy zrobili, aby pomóc najmłodszym rozkwitać” — wspomina Honig. „Zadaliśmy sobie pytanie, jak teoretyczne pisma Eriksona i Piageta przełożyłyby się na praktykę i interakcje programowe? Naprawdę czuliśmy się pionierami”.

Caldwell kierował zespołem psychologów i psychiatrów w Chinach, w skład którego wchodził Honig, która była pierwszą taką grupą po rewolucji kulturalnej, której Mao Tse Tung zezwolił na odwiedzanie ośrodków opieki nad dziećmi i szpitali dziecięcych. Z reputacją i zasięgiem globalnych wpływów Caldwell otrzymała wiele nagród w całej swojej karierze, w tym Kobietę Roku dla Kobiet Roku w 1978 roku, za którą została uhonorowana podczas ceremonii, w której uczestniczyły Betty Furness, Maya Angelou, Kate Smith i Betty Ford .

We wrześniu 2014 r. hojny dar od profesora Caldwella utworzył Fundusz Stypendialny im. dr Alice Sterling Honig, aby pomóc studentom na kierunku studia nad dziećmi i rodziną na Uniwersytecie w Syracuse. „Dzięki jej wizjonerskiej hojności, studenci przyszłości będą mieli okazję wykorzystać innowacyjną pracę dr Caldwell, która jest tak istotną częścią zarówno historii Falk College, jak i krajowych programów społecznych w zakresie interwencji we wczesnym dzieciństwie” – dodaje Dean Murphy. Aby uzyskać więcej informacji na temat wręczenia prezentu na stypendium stworzone przez profesora Caldwella, skontaktuj się z Biurem Postępu Falk College pod numerem 315-443-8989.


Znaki ostrzegawcze: jak rozpoznać wysokofunkcjonującego alkoholika?

To, że ktoś jest w stanie funkcjonować w pracy lub w życiu pomimo uzależnienia od alkoholu, nie oznacza, że ​​jest odporny na jego działanie. Oto kilka oznak, które mogą wskazywać, że ktoś jest wysokofunkcjonującym alkoholikiem:

Potrzebują alkoholu, aby czuć się pewnie.

Często wysokofunkcjonujący alkoholicy czują się „zamknięci” w swoim piciu, ponieważ martwią się, że kiedy ustanie alkohol, zmniejszy się ich sukces.

„Kiedyś myślałem, że picie może pomóc mojej nieśmiałości, ale wszystko, co pomogło, to wyolbrzymianie wszystkich negatywnych cech. Picie i pigułki po prostu przytępiły mój naturalny entuzjazm”. –Elizabeth Taylor

Żartują, że mają problem z alkoholem.

Nie traktują swojego uzależnienia od alkoholu poważnie lub wierzą, że nadal mają nad nim pełną kontrolę.

"Pijesz?" „Oczywiście, właśnie powiedziałem, że jestem pisarzem”. – Stephen King

Wydaje się, że nie mają już kaca.

Rozwijanie tolerancji na alkohol może z kolei przekonać ich, że ich picie nie stanowi problemu, ponieważ nie odczuwają jego skutków.

„Ponieważ mogłem poradzić sobie z piciem – a przynajmniej tak myślałem – i mogłem spożywać dużo alkoholu bez niekontrolowanego upojenia, nie postrzegałem tego jako problemu”. – Buzz Aldrin

Piją sami.

Picie nie jest dla nich zajęciem towarzyskim, lecz samotną rozrywką.

„Lubię pić sam. Nigdy nie brzydzę, kiedy piję za dużo, nigdy nie nudzi mnie nudna rozmowa i nigdy jeszcze nie zaprosiłem się do wyjścia na zewnątrz”. – Stephen King

Zastępują posiłki alkoholem.

Pory posiłków są często wymówką dla dobrze funkcjonującego alkoholika do rozpoczęcia picia. Mogą nawet całkowicie zrezygnować z jedzenia.

„Chciałbym nie jeść w nocy, żeby nie mieć czerwonego wina i wody”. -Ernest Hemingway

Kiedy piją, stają się inną osobą.

Osoby pijące w towarzystwie nie zmieniają radykalnie swojej osobowości, kiedy piją. Alkoholicy zachowują się jednak dość nietypowo.

„W chwili, gdy skończyliśmy ostatni strzał, wypiłbym drinka. Potem stopniowo stała się serią drinków. Zanim się zorientowałem, piłem coraz więcej i więcej, ponieważ moja uzależniająca osobowość dominowała”. – Leonard Nimoy

Stają się wrogo nastawieni lub kłótliwi, kiedy nie mogą pić.

Alkoholicy często cierpią z powodu objawów odstawienia, jeśli są zmuszeni do zachowania trzeźwości lub są odcięci od alkoholu.

„Wiedziałem, że jestem alkoholikiem, ponieważ byłem zajęty tym, czy alkohol zostanie podany, czy nie”. –Betty Ford

Nie mogą poprzestać na jednym drinku.

Mają problem z tym, aby alkohol „marnował się” i mogą dokończyć dla nich drinki znajomych. Mają problem z ustaleniem limitu picia.

„Nie jestem typem faceta, który może wypić jednego drinka. Nigdy nie mogłem. O tym muszę pamiętać. Nigdy w życiu nie piłem ani jednego drinka”. –Samuel L. Jackson

Ukrywają swój alkohol.

Trzymają swój alkohol w tajnym miejscu, gdzie ich przyjaciele i rodzina go nie znajdą, na przykład w swoim biurku lub samochodzie.

„Wyszedłem z jego biura, wyszedłem za róg i w pierwszym sklepie monopolowym, jaki znalazłem, kupiłem butelkę szkockiej. Nie mogłem się nawet doczekać, aż wrócę do domu. Wypiłem kilka łyków, zanim wyjechałem z parkingu. – Buzz Aldrin

Regularnie zaciemniają się.

Nie jest niczym niezwykłym, że nie mogą sobie przypomnieć, co się stało podczas picia.

„Punkt zwrotny nastąpił, gdy moja rodzina znalazła mnie nieprzytomnego na podłodze w kuchni. Chyba chciałem zostać złapany. –Samuel L. Jackson

Rozpoznajesz te znaki ostrzegawcze w sobie lub ukochanej osobie? Sięgnij po pomoc. Nie jest za późno.

Chris Clancy jest wewnętrznym menedżerem ds. treści w zespole marketingu cyfrowego JourneyPure, w którym może zgłębiać różnorodne tematy związane z nadużywaniem substancji i zdrowiem psychicznym. Ma ponad 20-letnie doświadczenie jako dziennikarz i badacz, z praktyczną wiedzą na temat systemów szpitalnych, ubezpieczeń zdrowotnych, strategii treści i public relations. Mieszka w Nashville z żoną i dwójką dzieci.

Kategorie


Czego „interwencja” nauczyła Amerykę o uzależnieniu?

Dla powracającego do zdrowia narkomana, takiego jak ja, jedną z najbardziej rozrywkowych kwarantanny było przedzieranie się przez 20 sezonów Interwencja , długo trwający reality show A&E opowiadający o osobach uzależnionych, których członkowie rodziny stawiają ultimatum, by poddać się leczeniu — albo stracić wszystko.

Ale objadanie się Interwencja te dni skłoniły mnie również do refleksji nad tym, jak nieświadoma Ameryka była związana z uzależnieniem w 2005 roku, w roku debiutu serialu. Weźmy na przykład „Dana” (sezon trzynasty, odcinek drugi), ogłoszony przez fanów „najsmutniejszym” odcinkiem w historii (pożar mieszkania zabił troje jej dzieci). Teraz jest dla mnie oczywiste — spędziwszy ostatnie osiem lat na 12-stopniowych spotkaniach, słuchając ludzi próbujących zrozumieć swoje uzależnienia, a także fakt, że dzisiaj trauma jest powszechnie rozumiana jako główna przyczyna uzależnień — dlaczego Dana była natychmiast podpięła się do Vicodinu przepisanego do leczenia bólu związanego z oparzeniami trzeciego stopnia. „Potrzebowałam czegoś, co mnie uspokoi od przerażających retrospekcji ognia”, mówi mi teraz, wyjaśniając, że Vicodin usunął „ciężkość na mojej klatce piersiowej i ramionach”.

Jednak w czasach, gdy odcinek Dany został wyemitowany po raz pierwszy, interwencjonistka Candy Finnigan musiała zbesztać brata Dany za zaklasyfikowanie jej uzależnienia jako moralnej porażki. „Jeśli nie wyleczymy traumy, nigdy nie będziemy w stanie odzyskać jej w całości” – wyjaśnia Finnigan ze współczuciem nauczycielki w przedszkolu.

I tak po prostu, Ameryce zaoferowano klasę mistrzowską na temat wartości współczucia w leczeniu uzależnienia, pomimo jego związku z traumą, który nie został naukowo rozpoznany przez kolejne siedem lat.

W tamtym czasie Amerykanie pozostawali żałośnie naiwni w kwestii prawdziwej natury uzależnienia, będącej konsekwencją 200 lat niezrozumienia choroby (lub tego, że w ogóle nią była). Osoby uzależnione od opiatów w XIX wieku były prawie wyłącznie określane w prasie jako osoby kolorowe, chociaż duża część białych była również uzależniona. W latach sześćdziesiątych ośrodki leczenia uzależnień często zmuszały kandydatów do godzinnego siedzenia w ciszy przed rozmową kwalifikacyjną, podczas której musieli przyznać, że są „głupi”. A po kampaniach zerowej tolerancji w latach 70. i 80. („Wojna z narkotykami”, „Po prostu powiedz nie” itp.) nacisk na „rozwiązanie” uzależnienia chemicznego przesunął się z leczenia na kryminalizację. U jego podstaw leżała niezbyt subtelna religijna sugestia, że ​​uzależnienie jest moralnym upadkiem i grzechem powszednim.

Oznacza to, że większość Amerykanów zaznajomiona z interwencjami we wczesnych latach ograniczała się do czwartego sezonu Soprano , w którym rodzina namawia Christophera, by poddał się leczeniu uzależnienia od heroiny (i zamiast tego przenosi się w to, że zamiast tego robią z niego bzdury). „Ludzie wierzyli, że interwencja jest wielkim ciosem dla ukochanej osoby” Interwencja mówi mi twórca Sam Mettler. „Nie, to oferta leczenia, a jeśli ktoś odmówi, decyzja, czy rodzina chce być częścią choroby, czy nie”.

Stosowanie interwencji zaczęło się w latach sześćdziesiątych, kiedy Vernon Johnson, pastor episkopalny, wezwał członków rodzin uzależnionych, aby „przynieśli im dno” w celu ratowania życia. Ci, którzy będą siedzieć w pierwszych dwóch ławkach pogrzebu, powinni poprowadzić interwencję, wyjaśnił Johnson.

Zaskakujące jest zatem, że tak mroczna koncepcja takiego programu telewizyjnego była pomysłem Mettlera, raczkującego scenarzysty komediowego we wczesnych latach, którego autorem był „Maintenance Guy” w sitcomie ABC Norma . Mówi, że wcześniej był świadomy interwencji, ale określenie to naprawdę przyszło mu do głowy w 2001 roku jako bezceremonialny żart na temat jego ojca. „Mój tata nosił sposób za dużo wody kolońskiej”, mówi Mettler. „Odbierał mojego synka i musieliśmy go wykąpać po powrocie do domu, ponieważ pachniał jak mój tata. Zadzwoniłem do mojej siostry i powiedziałem: „Musimy zrobić interwencję u taty w sprawie wody kolońskiej. To staje się śmieszne”. W ten sposób to słowo dotarło do mojego mózgu”.

W tym czasie Mettler pracował nad koncepcją serialu dokumentalnego dla MTV, który nigdzie się nie wybierał. Więc zwrócił się do pomysłu Interwencja zamiast. „Chciałem znaleźć interesujących ludzi, którzy mieli już dramatyczne życie, z wysoką stawką, i sprawić, by przeprowadzili nas przez swoje życie, nie ingerując w nie w jakikolwiek sposób. Z grubsza wiedziałem, czym jest interwencja, ale z góry zakładałem, że jest to znacznie wyższy poziom negocjacji konfliktu niż dar, którym w rzeczywistości jest – dar życia, dar leczenia, dar odpowiedzi.

Przedstawił koncepcję MTV w 2001 roku, a 12 września 2001 roku miał polecieć do Nowego Jorku, aby rozpocząć pracę nad programem. Oczywiście nigdy tam nie pojechał. Ustalono, że kraj przeżył wystarczająco dużo bólu serca 11 września i nie był jeszcze gotowy na program o nadużywaniu substancji. Pomysł leżał na komputerze Mettlera jeszcze przez trzy lata, zanim ostatecznie przekazał go bezpośrednio firmie A&E, która pokochała tę koncepcję.

Jesienią 2004 roku zwerbował Jeffa VanVonderena z Orange County, byłego pastora, zdrowiejącego alkoholika i interwenienta wyszkolonego w konfrontacyjnym stylu rehabilitacji, do przeprowadzenia przesłuchania przed kamerą. VanVonderen mówi mi, że myślał, że serial nigdy nie zadziała, ponieważ od lat pracował z uzależnionymi i nie znał nikogo, kto chciałby, aby kamery śledziły ich przez najciemniejsze chwile ich życia.

Niemniej jednak Mettler poprosił go o przeprowadzenie interwencji polegającej na odgrywaniu ról. VanVonderen polecił PA (który grał rolę narkomana), aby opuścił pokój, aby mógł zwrócić się do rodziny. Podszedł do tablicy i zaczął prowadzić szkolenie interwencyjne dla „rodziny” w pokoju. „Chciałem, aby firma A&E wyraźnie widziała”, wyjaśnia. „Ponieważ ludzie nie mieli pojęcia, czym jest interwencja. Pomyśleli tylko o Soprano bijących Christophera lub Cartmana zmuszonym do pójścia do grubego obozu na… Park Południowy . Po prostu tego nie zrozumieli.

A&E zamówił pilota, byleby VanVonderen był w nim. I chociaż pastor z małomiasteczkowego Wisconsin nigdy nie aspirował do występu w telewizji, i tak powiedział „tak”. „Wyobraziłem sobie mamę i tatę siedzących na sofie, którzy przeżyli kryzys ze swoim uzależnionym od metamfetaminy synem lub córką, mając nadzieję, że zwrócą ich uwagę, zanim się zabiją. Ale potem się potykają Interwencja i zdają sobie sprawę, że jest jeszcze jedna rzecz, której mogą spróbować.

Po rozpoczęciu programu w 2005 roku Mettler zaczął szukać kobiecego odpowiednika dla VanVonderena, który dopełni show. „Betty Ford miała listę preferowanych interwencjonistów, a ja po prostu zacząłem do nich dzwonić” – wyjaśnia. Finnigan , zdrowiejący alkoholik z Kansas City, był na szczycie listy, ale producenci obawiali się, że wygląda „za staro”. „Dostałem telefon następnego dnia po udanej interwencji” – mówi Finnigan. „Powiedzieli:„ Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że jesteś że stary”. Powiedziałem, że nie możesz mieć 17 lat i śpiewać bluesa. Jeśli chcesz kogoś, kto ma metr siedemdziesiąt wzrostu z dużymi cyckami i blond włosami, to nie ja.

Dramatyczne sceny, w których uzależniony wymyka się spod kontroli, prowadząc do interwencji, zostały nakręcone kamerami ręcznymi przez producentów terenowych, takich jak Jeffrey Weaver, który później pełnił funkcję producenta wykonawczego serialu. Interwencja Weaver wyjaśnia, że ​​od samego początku celem była interakcja z podmiotami jako ludźmi: „Czuliśmy, że ważne jest patrzenie na rzeczy z boku walczącej osoby”. W związku z tym Weaver zanurzał się w poddanych na całe tygodnie, często śpiąc na ich kanapach lub podłogach. Nieprzerwana dokumentacja oznaczała, że ​​czuł się nie tylko odpowiedzialny za opowiedzenie ich historii, ale także za zapewnienie im dobrego samopoczucia.

W tym celu wspomina, jak stał w łazience z uzależnionym od heroiny, który właśnie zastrzelił, z aparatem w jednej ręce i telefonem w drugiej. „Wykręciłem numer 911 i trzymałem kciuk na przycisku wysyłania na wypadek, gdyby osoba przedawkowała”, mówi mi. „Byliśmy bardzo oddani dokumentowaniu tego, czym naprawdę było życie naszych badanych, nie fabrykując ich, nie zmieniając ich, nie próbując stworzyć jakiejś hiperbolicznej wersji ich doświadczenia. Były to historie, które nie pojawiły się w kulturze popularnej i byliśmy zaangażowani w pomysł, że gdybyśmy mogli podzielić się tymi historiami na znaczącej platformie, takiej jak A&E, zmieniłoby to zasady gry w publicznej rozmowie na temat uzależnień”.

To powiedziawszy, niektórzy krytycy stwierdzili, że założenie przejrzystości za wszelką cenę Interwencja być problematycznym, zwłaszcza że osoba uzależniona nigdy nie widzi nadchodzącej konfrontacji. Sezon 20 koncentrował się na kryzysie opioidowym w Filadelfii, ale został skrytykowany przez zwolenników uzależnień, takich jak Brooke Feldman, która uważała, że ​​program „sensacjonalizuje to, co naprawdę jest stanem zdrowia”. Weaver jednak odrzuca tę krytykę: „Zawsze skupialiśmy się na upewnieniu się, że osoby uzależnione mają drogę do wyzdrowienia, a wszystko, co robiliśmy, aby udokumentować tę podróż, miało na celu zapewnienie osobom uzależnionym dostępu do tej pomocy”.

Co więcej, ludzie obecnie kwestionują skuteczność interwencji, sugerując zamiast tego, że rozmowa motywacyjna jest terapią poznawczo-behawioralną mającą na celu wzmocnienie motywacji do zmiany, aby być mniej bojowym i bardziej skutecznym.

Mimo to, sezon 22 Interwencja szykuje się do premiery wiosną tego roku, choć A&E nie ujawniło jeszcze żadnych informacji na temat jego premiery, ani tego, czy nadal będzie zdominowany przez jeden nałóg. Prawie wszystkie ostatnie epizody koncentrowały się na kryzysie opiatowym, a ostatnie uzależnienie od substancji psychoaktywnych – np. ćwiczenia, bulimia, hazard, zakupy – miało miejsce w 2013 roku.

Tak czy inaczej, zawsze będę wdzięczny za występ. Jak ja widza oczywiście, ale przede wszystkim jako narkoman zdrowiejący, za pomoc Ameryce w konfrontacji z własnym problemem narkotykowym.

C. Brian Smith

C. Brian Smith pisze mocne filmy gonzo dla MEL, niezależnie od tego, czy jest to trening z trenerem masturbacji, leczenie psychofizyczne od terapeuty klapsów, czy też tygodniowy rejs dla przyjemności z 75 Mikołajami po pracowitym sezonie.


Interwencja Betty Ford

Rozglądając się po salonie tego wiosennego poranka była pierwsza dama Betty Ford, jak większość nałogowych ćpunów, całkiem to zrozumiała.

„Mój makijaż był rozmazany, byłam rozczochrana, zachowywałam się grzecznie i nigdy nie dopiłam butelki, więc jak mogłam być alkoholiczką?” – wspominała lata później. &bdquoI byłem&rdquo na heroinie lub kokainie. Leki, które brałem – tabletki nasenne, przeciwbólowe, uspokajające, zapobiegające skutkom ubocznym innych tabletek – zostały przepisane przez lekarzy, więc jak mogę być narkomanem? Jeden lekarz w pokoju tego dnia pamięta, że ​​Ford „wyglądała na małą, prawie jak lalkę, zagubioną w poduszkach [sofy], a gdy jej mąż wygłaszał pierwsze uwagi, można było zobaczyć zmieszanie na jej twarzy”.

Ford wciąż była w szlafroku, gdy mąż i dzieci jeden po drugim mówili jej prawdę. Były prezydent Gerald R. Ford ubolewał nad niewyraźnym przemówieniem. Syn Mike i jego żona Gayle podnieśli możliwość, że będzie żyła wystarczająco długo, by kiedykolwiek poznać dzieci, które zamierzali mieć. Syn Steve opowiedział dzień, w którym on i jego dziewczyna przygotowali dla niej wymyślny obiad, tylko po to, by zignorowała ich wysiłki, gdy oglądała telewizję i wpadła w alkoholową mgłę. Syn Jack powiedział, że „zawsze jakby zaglądał zza rogu do pokoju rodzinnego, aby zobaczyć, w jakim stanie jest matka”. Córka Susan, która zebrała rodzinę, by skonfrontować się z matką, załamała się, wyjaśniając, jak zawsze podziwiała ją. jej matka ma wdzięk jako tancerka wyszkolona przez Martę Graham i nie mogła wstać, aby zobaczyć, jak „upada i jest niezdarna”.

Interwencja rodziny Forda trwała długo tego ranka 1 kwietnia 1978 roku, ale zapoczątkowała serię wydarzeń, które głęboko zmieniły życie Betty Ford i wiele więcej. Zgodziła się przejść przez tydzień medycznie nadzorowaną detoksykację &mdash, podczas której została odstawiona od alkoholu, Librium i tego, co później określiła jako &ldquogourmet leki&rdquo &mdash w swoim nowiutkim domu na Rancho Mirage. Następnie, dzień po jej 60. urodzinach, Ford został przewieziony dwie godziny do szpitala marynarki wojennej w Long Beach, aby nauczyć się 12 Kroków Anonimowych Alkoholików. Nagle termin „bdquopubliczne pijaństwo” nabrał zupełnie nowego znaczenia.

Po osiedleniu się w standardowym pokoju z trzema współlokatorami, Ford wydał oświadczenie, które bez przeprosin opisało jej zamiar przezwyciężenia swoich „bdquopodrzędnych” nałogów.

Dzięki temu, że jej walka stała się publiczna, a nie prywatna, szczera Betty Ford zmieniła wizerunek alkoholiczki uzależnionej od narkotyków z bezimiennego, bezimiennego przegranego w szlachetnego i lubianego ocalałego. Pomogła zmniejszyć piętno długo związane z uzależnieniem i leczeniem, zwłaszcza dla kobiet.

Ponure przyjęcie-niespodzianka, które rozpoczęło ją tą drogą, zrodziło również ruch zdrowienia, którego Ford nigdy sobie nie wyobrażał, ogólnokrajową rozmowę, w której zmartwione dusze wydawały się chętne, a nawet chętne do publicznego wyznania oczyszczającego lub aktu skruchy. W następnych dziesięcioleciach trudno było włączyć telewizyjny talk-show bez słuchania opowieści ocalonych o przezwyciężaniu wszystkiego, od kazirodztwa, pomieszania płci, kompulsywnych zaburzeń odżywiania i bulimii po uzależnienie seksualne, współuzależnienie, gwałt, a nawet porwania przez kosmitów i satanizm. posiadanie.

Aby zrozumieć, dlaczego interwencja Betty Ford wywarła taki wpływ, należy zrozumieć jej nieoczekiwaną rolę w tak zwanym „ruchu nowoczesnego alkoholizmu”, który rozpoczął się w 1935 r., kiedy dwóch mężczyzn pracowało jako nowojorski makler giełdowy (Bill W.) i Akron w stanie Ohio chirurg (dr Bob S.) &mdash był pionierem metody cichego i anonimowego radzenia sobie z uzależnieniem, tworząc Anonimowych Alkoholików i głosząc ewangelię 12 kroków, która zmieniła niezliczonych apostołów. W tamtych czasach iw latach 60. nikt nie wiedział, co zrobić z pijakami i narkomanami. Niektórzy kierowali ich do towarzystw wzajemnej pomocy, takich jak AA, lub po prostu obserwowali, jak leczyli się na śmierć. Inni wysyłali swoich nadużywających substancji do sanatoriów na rundy detoksykacji. Jeszcze inni poddawali nadużywających substancji eksperymentalnym terapiom modyfikującym zachowanie, w tym hipnozie, terapii elektrowstrząsami i leczeniu metadonem.

W 1970 roku federalna ustawa Hughes Act oficjalnie uznała uzależnienie od narkotyków i alkoholu jako chorobę, przygotowując grunt dla tego, co ostatecznie stało się wielomiliardowym przemysłem specjalistycznych ośrodków leczenia, przestrzegania nakazów sądowych i wyrafinowanego marketingu. Mimo to pozostało społeczne piętno.

Betty Ford w 1978 roku idealnie pasowała do każdego z publicznych stereotypów pijaka lub narkomana. Była bardzo czystą, bardzo uprzejmą, odnoszącą sukcesy narkomanką &mdash, którą ktoś podziwiał, a nie wyrzucał.

Rzeczywiście, opuściła Biały Dom w styczniu 1977 roku jako najpopularniejsza Pierwsza Dama od czasu Jackie Kennedy'ego. Pojawiła się w międzynarodowym centrum uwagi w epoce dopiętej na ostatni guzik, kiedy prototypowa republikańska żona była głuchoniemą o lakierowłosych włosach i uwielbionych oczach akolity. (Czy możesz opisać głos Pata Nixona? Tak nie sądziłem.) Urodzony w Chicago i wychowany w Grand Rapids, w stanie Michigan, Ford przywiózł do Waszyngtonu skłonność mieszkańców Środkowego Zachodu do uczciwego odpowiadania na każde pytanie. To nie jest zwyczaj w Waszyngtonie, gdzie jedna z wczesnych rozmów Forda z korpusem prasowym Białego Domu zasygnalizowała erę często odświeżającej uczciwości w stolicy narodu.

„Dlaczego” nam powiedziałeś? „Było kiedyś reporter, który zbeształ po tym, jak dowiedział się, że pani Gerald Ford była kiedyś panią Bill Warren.

„Nigdy nie pytałeś” – odpowiedziała.

Jednym z pierwszych nieoficjalnych działań Forda jako Pierwszej Damy było publiczne zadeklarowanie zamiaru spania nie tylko w tej samej sypialni w Białym Domu, co jej mąż, ale w tym samym łóżku, tym samym podnosząc prawdopodobieństwo, że seks może mieć miejsce.

Z dumą zadeklarowała swoje entuzjastyczne poparcie dla poprawki o równych prawach dla kobiet – stanowisko, którego nie podziela jej mąż ani jego partia. Roe kontra Wade decyzja legalizująca aborcję. Sekretarz prasowy prezydenta Forda wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że Gerald Ford &ldquolong [temu] przestał być zaniepokojony uwagami żony&rsquo.&rdquo

Ford zdawał sobie również sprawę z pozytywnego wpływu na opinię publiczną, jaki może mieć jej osobiste zachowanie. Miesiąc po przeprowadzce do Białego Domu jej lekarze znaleźli złośliwy guzek i zostali zmuszeni do usunięcia prawej piersi. Ford immediately went public with the news and began a course of chemo-therapy in the public spotlight. Supportive mail poured in, and the American Cancer Society saw a spike in donations. &ldquoEven before I was able to get up, I lay in bed and watched television and saw on the news shows lines of women queued up to go in for breast examinations because of what had happened to me,&rdquo she later recalled. One of those women was Happy Rockefeller, wife of then-Vice President Nelson Rockefeller. Turns out she had a lump, too, and had a similar operation a month after Ford&rsquos mastectomy. Her husband credited Ford&rsquos frank public disclosure with saving his wife&rsquos life.

A fter leaving the White House, Betty Ford hired ghostwriter Chris Chase and set to work on her autobiography, The Times of My Life. She and Jerry eventually retreated to Rancho Mirage, and by the spring of 1978, she was polishing the final chapters. Ford devoted early chapters to her unlikely rise to the pinnacle of power. In later chapters, she recounted the many moments when her candor had caught official Washington and much of the nation off-guard.

But nothing in Ford&rsquos nearly finished manuscript hinted at the most startling truth of all, one that not only would require a rushed final chapter for that book &mdash subtly titled &ldquoLong Beach&rdquo &mdash but an entirely new autobiography less than a decade later that dealt entirely with her battle against addiction. She had completely ignored her slide into a haze of cocktails and pain pills &mdash apparently the only Ford family member able to do so.

The intervention, back then, had not yet become one of the most controversial features of the recovery culture. The idea is based on the theory that the most effective way to compel someone with a problem to seek treatment is for the people closest to them, family and friends, to confront them with the truth about how the problem has affected their lives. Interventions represent a significant departure from the methods established by the founders of A.A., who favored a volunteer, rather than a confrontational, approach. This also was long before the horror stories of abuse in which well-intentioned parents essentially had their troubled children kidnapped and hauled off to tough-love treatment facilities.

Ford was no less skeptical that morning as her family gathered from around the country to confront her in a home still filled with moving boxes. But a week later, the former First Lady of the United States of America was taking meals in a basement cafeteria at the Navy base and sharing a room with three other women. One was an admiral&rsquos wife with a taste for Valium the other two were young, regular Navy. As word spread about Ford&rsquos treatment, the media began to portray addiction as a disease with no discernible demographic: the great equalizer.

&ldquoAfter I came into the hospital, it was as though a dam had burst,&rdquo Ford later recalled. &ldquoNewspapers and magazines poured in, filled with articles about women and drugs and alcohol. Bags of mail followed, and flowers, and messages sent by well-wishers.&rdquo

Two years after her intervention and public disclosure, on Oct. 9, 1981, Betty Ford helped break ground for an addiction treatment center at Eisenhower Medical Center in Rancho Mirage. She committed her fund- and consciousness-raising efforts to the cause and, reluctantly, lent her name and face to what has become the best-known facility of its kind in the world. The Betty Ford Center was dedicated one year later. One of the earliest to step forward for treatment was another of America&rsquos most influential women, actress Elizabeth Taylor. Her decision to disclose her struggle had nearly as much impact as Ford&rsquos in terms of destigmatizing alcohol and drug rehabilitation.

Taylor&rsquos treatment also added a touch of glamour to the Betty Ford Center and to treatment in general, paving the way for other celebrity substance abusers to talk about their addictions and treatment. A curious snowballing began. At the time, insurance laws made rehab centers a potential profit center for hospitals, and facilities began cropping up fast.

The language began to soften. &ldquoDrunks&rdquo and &ldquodrug fiends&rdquo became &ldquoalcoholics&rdquo and &ldquosubstance abusers.&rdquo The people around them became &ldquoenablers&rdquo and &ldquoco-dependents.&rdquo The culture began suspending harsh judgments and began looking to family histories and childhood traumas as a way to explain someone&rsquos addiction. Ford&rsquos treatment also was followed by what one addiction specialist calls a &ldquonew temperance movement.&rdquo Mothers Against Drunk Driving was founded in 1980, the same year First Lady Nancy Reagan&rsquos &ldquoJust Say No!&rdquo slogan became the most memorable &mdash and ridiculed &mdash catchphrases of that decade. Warnings began to appear on beer, wine, and liquor labels, and anti-alcohol and drug programs became a staple of secondary and even elementary education.

More than 53,000 patients have sought help at Betty Ford Center since it opened. They have included homemakers, truck drivers, doctors, lawyers, athletes &mdash some nearly as famous as Ford and Taylor: baseball legends Mickey Mantle and Darryl Strawberry, football player Todd Marinovich, country music singer Tanya Tucker. The list reads like a Who&rsquos Who of the entertainment and sports worlds even though celebrities represent only a fraction of the center&rsquos clients.

But after all the talk, after decades of often dramatic self-exposure, there remains a bottom line: A government report suggests that of the estimated 13 million to 16 million Americans who need treatment for alcohol or drug problems in any given year, only 3 million actually receive it. And something else is happening that Ford could not have foreseen that day in 1978. While recovery has changed lives for the better, and while Ford&rsquos public struggle coaxed thousands of closeted addicts into the open and diminished the stigma of treatment, the lasting impact of all those public acts of contrition is hard to pin down. The snowball began to melt.

T he Substance Abuse and Mental Health Services Administration, an arm of the federal Department of Health and Human Services, has designated September as National Alcohol and Drug Addiction Recovery Month partly because of a &ldquorestigmatization&rdquo of substance abuse and addiction in recent years. That same agency notes the impact of critics who have raised concerns about whether substance abuse is a medical or a behavioral problem. The backlash is obvious from a search of the Amazon.com online book catalog, which contains titles such as Peele&rsquos Diseasing of America: How We Allowed Recovery Zealots and the Treatment Industry to Convince Us We Are Out of Control oraz I&rsquom Dysfunctional, You&rsquore Dysfunctional: The Recovery Movement and Other Self-Help Fashions by Wendy Kaminer.

Spending on substance abuse treatment between 1987 and 1997 shifted heavily from private to public, meaning that fewer alcoholics and drug addicts in this age of managed care can count on insurance companies and other private payers to cover the cost of treatment.

&ldquoThree trends are evident since 1990,&rdquo wrote William L. White, author of Slaying the Dragon: The History of Addiction Treatment and Recovery in America. &ldquoThe first is the restigmatization of severe and persistent alcohol and other drug problems. The images of First Ladies, next-door neighbors, and our own family members are being replaced with more demonized images that elicit fear and anger rather than compassion.&rdquo White said that trend, combined with the &ldquodemedicalization&rdquo of treatment and the &ldquorecriminalization&rdquo of addiction, now finds people like Betty Ford portrayed as &ldquoinfectious agent[s] of evil&rdquo and recovery as an exception rather than a rule.

White has called for a &ldquoNew Recovery Movement&rdquo in which &ldquoa vanguard of recovering people&hellipstep forward to offer themselves as living proof of the hope for sustained recovery from addiction&rdquo &mdash a seemingly radical departure from the A.A. philosophy. During a speech to a New Jersey recovery group several years ago, White wistfully recalled Ford&rsquos long-ago public confession as perhaps the best moment in the country&rsquos history to be an alcoholic.

From the book Poplorica: A Popular History of the Fads, Mavericks, Inventions, and Lore that Shaped Modern America by Martin J. Smith and Patrick J. Kiger.
Published by arrangement with HarperCollins Publishers. Wszelkie prawa zastrzeżone.


The Revolutionary Moment of First Lady Betty Ford: Her October 1975 Speech Still Makes History

With news of former First Lady Betty Ford's death at age 93, it is easy to simply recall her as the leader of the national movement for substance abuse recovery because of the famous southern California treatment center which bears her name. In fact, that was but one in a number of issues on behalf of which Mrs. Ford became a world-recognized trailblazer by simply being herself -- which is to say, speaking out honestly and rationally.

Although she was only in the White House from August 1974 to January of 1977, she made extraordinary good use of her time in that most visible of symbolic roles.

As First Lady, she broke the national taboo on discussing breast cancer, the need to seek professional services of a therapist for emotional issues, support of a woman's right to decisions about her own body including support of the Supreme Court's Roe kontra Wade decision, and even an effort to mainstream the modern dance movement into the traditional forms.

At the core of her conscience was an ironclad belief in the equality of women and men. Like her role in the public issues of breast cancer, the value of therapy and substance abuse recovery, the issue of women's right to full legal equality emerged from her own personal life. When her first husband had fallen ill with what threatened to be a lifelong illness, she realized that her ability to financially support him was compromised by the lack of equal pay for equal work among the genders. Thus, when she became First Lady she quickly rose as the national leader of the fight for the Equal Rights Amendment to the U.S. Constitution. In that role, she delivered the opening speech at the October 1974 Conference on Women in Cleveland.

In this excerpt of that now largely-forgotten speech, Mrs. Ford delivered her crisp yet eloquent case for equal rights. As an example of the increasingly political and social importance of First Ladies to the nation, it ranks with two other revolutionary speeches -- those of Eleanor Roosevelt at the United Nations in outlining the Declaration of Human Rights, a document she helped draft, and of Hillary Clinton in Beijing at the U.N. Conference on Women.

In many respects, this speech is still ahead of its time. It isn't hard to imagine how the media and activists of all political stripes might respond if an incumbent First Lady in the 2010s were to say the words that Mrs. Ford did over a quarter of a century ago.


Donald Rumsfeld Recalls One of the Darkest Days of the Gerald Ford Administration

In any presidency there is an inherent tension between the requirement to do everything reasonable to protect a President’s safety and a President’s understandable desire to meet and shake hands with fellow Americans. In September 1975, one year into the Ford presidency, two events brought that tension front and center in dramatic fashion.

Only a few weeks earlier, David Packard, a senior advisor who had been a founder of the Hewlett-Packard company and had served as the Deputy Secretary of Defense in the Nixon administration under Secretary of Defense Mel Laird, had come to the White House to discuss with the President a challenging but important issue. Given the unique circumstances resulting from the resignation of both a Vice President and a President in recent years, the issue he wanted to discuss was what would take place in the event President Ford did not survive his presidency. This was a critically important and a historically unique question. In our lifetimes, President John F. Kennedy had been assassinated, and there had been concerns about President Nixon’s health during the long Watergate crisis. David Packard and I agreed it was important to raise these issues with the President: questions of command and control of America’s nuclear arsenal and what actions might have to be taken in the event of still another assassination or the incapacity of the President and the Vice President. Ford asked for a briefing on the matter and I had suggested that the Vice President have a separate briefing as well.

But these thoughts were not at the front of our minds, at least not then. The summer of 1975 had been filled with other issues and concerns. Betty Ford, for example, had appeared on 60 Minutes, talking openly about things most other First Ladies had avoided—such as her outspoken support for an Equal Rights Amendment to the Constitution. She also got quite personal, telling interviewer Morley Safer she would probably try marijuana if she were a teenager, that she’d seen a psychiatrist, and that “I wouldn’t be surprised” if her daughter told her she had had an affair. The unusually forthcoming First Lady sparked a sensation across the country and led a fair number of Ford aides to raise questions about her effect on the Republican Party’s conservative base. I, for one, believed you’d be howling into the wind by trying to tell Betty Ford what she could or could not say. Over time, as it became clear Americans across the spectrum admired Betty’s outspokenness and general zest for life, the worries eased.

The summer of 1975 also featured a continuation of some hardly unprecedented differences between various officials—Bob Hart- mann was suspected of leaking stories to the media against Henry Kissinger, which Kissinger, understandably, was not happy about. He was determined to identify the leaker. “He may have a legitimate gripe,” I advised the President in August, “but you do not want to have your administration get like Nixon’s did about that problem of leaks.”4 Vice President Rockefeller was trying to persuade people into backing various policy proposals he’d developed, which concerned key Presidential aides, including Alan Greenspan. Based on feedback I’d received from a number of quarters, I raised a caution flag to the President. The Vice President is enthusiastic and many key staff members were reluctant to disagree with the positions he takes, I said. “That is not a criticism of the Vice President, it is a criticism of the circumstance that you deal with as President because those people are afraid to deal with him—they are afraid to speak up when he is present, they are afraid to speak up even when he is not present and you just ought to be aware of it.”

There were lingering discussions and differing views concerning America’s intelligence-gathering activities, further reports of Governor Reagan’s political activities, and the advent of new crises. Added to those immediate tasks were: a looming financial crisis in New York City and a search for a new Supreme Court Justice to replace the retiring William O. Douglas. The President outlined his criteria for the post: quality, confirmability, age—so that the nominee could be there for a while—breadth on the Court so the Court did not have eight people of any one category, some diversity, and finally that the individual should be moderate to moderate conservative. (Ultimately, he nominated John Paul Stevens.)

These controversies and issues—important, to be sure—were promptly put on pause when we were quite suddenly faced with a considerably more pressing concern: President Ford’s mortality.

On Friday, September 5, 1975, President Ford was in the historic Senator Hotel in Sacramento, across from the California State Capitol building where he was scheduled to meet with the state’s new Governor, Jerry Brown. At approximately 10:00 a.m., he left the hotel with his Secret Service detail. He moved toward a sizable gathering of people, several rows deep, who had come out to greet the President. They were lined along the side of a path through the large park in front of the state Capitol. As Ford crossed L Street onto the Capitol grounds, he deviated from the plan—but in a way that hardly surprised anyone who worked with him. He moved immediately to- ward the many well-wishers who had gathered to see him and started shaking hands left and right.

The President was pulling—as he had on his trip to Japan—what is often called an unscheduled “grip and grin” session. This understandably raised the pulse of the Secret Service agents—as well as the concern of those whose task it was to keep the President on schedule—but it was certainly not a surprise. Gerald Ford was a man of the people. He had concluded it was worth the risks given the challenges the country and he had faced together—and overcome—to meet and engage personally with his fellow Americans. Further, very simply, he liked people and, given his midwestern friendliness, he truly appreciated their coming out to meet him.

As the President approached a stand of trees on the left, a woman in the second row of the crowd caught his eye. She was wearing, Ford later recalled, “an unusual red or orange dress.” The woman, he re- counted, “had gray-brown hair and a weathered complexion.” Ford assumed she was going to shake his hand, but he hesitated to greet her. His sensitivity and awareness was understandable. As a member of the Warren Commission, which had been assigned the responsibility to investigate the assassination of President John F. Kennedy, Ford was fully aware of the dangers that lurked for prominent public figures surrounded by crowds. While he felt it was important to greet as many people as he could, he was still sensitive to the reality of the potential threats a President faces. Apparently something about this woman—perhaps her “unusual” brightly colored dress—stood out for him. Suddenly, when he was just a few feet away from her, he noticed she was gripping an object. It was a .45 caliber pistol, which she began to raise in the direction of the President.

The threat that September morning in California was thwarted quickly. An alert Secret Service agent beside the President had also seen the pistol. True to his training, he did not hesitate before pouncing on the would-be assassin. The quick-thinking team of agents then grabbed the President by his shoulders and moved him down and out of the possible line of fire. As he was being rapidly moved away toward the state Capitol building to safety, Ford turned and looked back just long enough to see a flash of red as several officers wrestled to the ground the armed woman who had set out that morning to assassinate the President of the United States.

From WHEN THE CENTER HELD: Gerald Ford and the Rescue of the American Presidency by Donald Rumsfeld. Copyright © 2018 by Donald Rumsfeld. Reprinted by permission of Free Press, a Division of Simon & Schuster, Inc.


Betty Ford

A groundbreaking First Lady, Betty Ford is often remembered for her candor in addressing the controversial issues of her time.

Elizabeth Anne “Betty” Bloomer was born in Chicago and raised in Grand Rapids, Michigan. After graduating from Central High School, she went on to study modern dance at Bennington School of the Dance. While a student at Bennington, she met renowned choreographer Martha Graham and became a member of her Auxiliary Performance Troupe in New York City.

Bloomer returned to Michigan in 1941 and became a fashion coordinator for a department store. During this time, she continued to pursue her love of dance by starting her own performance group and teaching dance to handicapped children.

Shortly after her marriage to Gerald Ford, the Fords moved to Washington, DC, where Mr. Ford served as a member of the House of Representatives and Mrs. Ford assumed the duties of a congressional spouse.

In 1973, Mr. Ford was appointed Vice President of the United States. One year later, in a dramatic turn of political events, upon the resignation of President Nixon, Gerald Ford became the 38 th President of the United States and Mrs. Ford became the First Lady. A few months later, Mrs. Ford was diagnosed with breast cancer and underwent a radical mastectomy. Rather than suppressing the diagnosis, she courageously shared her story and inspired countless women across the nation to get breast examinations. During her tenure as First Lady, Mrs. Ford continued to be an outspoken advocate of women’s rights, addressing public issues like the Equal Rights Amendment and increasing the number of women appointed to senior government posts.

The Fords left politics in 1976 and moved to Rancho Mirage, California. In 1978, following a family intervention, Mrs. Ford underwent successful treatment for addiction to alcohol and prescription drugs. She again used her personal story to raise public awareness of addiction, and in 1982, she co-founded the Betty Ford Center to treat victims of alcohol and chemical dependency.

Mrs. Ford was awarded the Presidential Medal of Freedom in 1991 and the Congressional Gold Medal, with President Gerald R. Ford, in 1999.

Year Honored: 2013

Birth: 1918 - 2011

Born In: Illinois

Achievements: Humanistyka

Educated In: Michigan, Vermont

Schools Attended: Central High School, Bennington School of the Dance


Betty Ford dies at 93 former first lady

Former First Lady Betty Ford, who captivated the nation with her unabashed candor and forthright discussion of her personal battles with breast cancer, prescription drug addiction and alcoholism, has died. She was 93.

Ford died Friday at the Eisenhower Medical Center in Rancho Mirage, according to Barbara Lewandrowski, a family representative. The cause was not given.

As wife of Gerald R. Ford, the 38th president of the United States and the only person to hold that office without first being elected vice president or president, she spent a brief, yet remarkable time as the nation’s first lady. But after he left office and even after his death in 2006 at 93, she had considerable influence as founder of the widely emulated Betty Ford Center in Rancho Mirage for the treatment of chemical dependencies.

“Throughout her long and active life, Elizabeth Anne Ford distinguished herself through her courage and compassion,” President Obama said Friday in a statement. “As our nation’s First Lady, she was a powerful advocate for women’s health and women’s rights. After leaving the White House, Mrs. Ford helped reduce the social stigma surrounding addiction and inspired thousands to seek much-needed treatment. While her death is a cause for sadness, we know that organizations such as the Betty Ford Center will honor her legacy by giving countless Americans a new lease on life.”

Former First Lady Nancy Reagan also offered a tribute in her statement: “She has been an inspiration to so many through her efforts to educate women about breast cancer and her wonderful work at the Betty Ford Center. She was Jerry Ford’s strength through some very difficult days in our country’s history, and I admired her courage in facing and sharing her personal struggles with all of us.”

Former President George H.W. Bush added, “No one confronted life’s struggles with more fortitude or honesty, and as a result, we all learned from the challenges she faced.”

Ford was an accidental first lady who had looked forward to her husband’s retirement from political life until Richard Nixon chose him to replace Vice President Spiro Agnew, who had resigned amid allegations of corruption. When turmoil engulfed Nixon during the Watergate scandal, she told anyone who asked that she did not want to be first lady, but the job became hers when the president resigned on Aug. 9, 1974.

The groundbreaking role she would play as first lady may have been foreshadowed in President Ford’s inaugural address.

“I am indebted to no man and only to one woman — my dear wife, Betty,” he told the nation. Over the next 800 days of his tenure, she would outshine him in the polls, and when he ran for election in 1976, one of the most popular campaign buttons read “Betty’s Husband for President.”

Her taboo-busting honesty — about abortion, sex, gay rights, marijuana and the Equal Rights Amendment — was a bracing antidote to the secrecy and deceptions of the Watergate era. Although her opinions may have cost him some votes, historians and other observers would argue later that Gerald Ford could not have ended “our long national nightmare” without Betty leading the way.

“I was terrified at first,” she once said about her sudden elevation to first lady. “I had worked before. I had raised a family — and I was ready to get back to work again. Then, just at that time, this thing happened. And I didn’t have the vaguest idea what being a first lady was and what was demanded of me.”

The solution? “I just decided to be myself,” she said.

Ford caught the attention of a scandal-weary America with her opinions on her children’s dating habits and their possible marijuana use, and on her and her husband’s decision not to follow the White House tradition of separate bedrooms.

She enthusiastically campaigned for feminist causes that she believed in — the Equal Rights Amendment, for example, and the nomination of a woman to the Supreme Court. Her vigorous support of the women’s movement inspired leading feminist Gloria Steinem to remark that she “felt better knowing that Betty Ford was sleeping with the president.”

Two months after Ford moved into the White House, a malignancy was discovered in her right breast. She underwent a radical mastectomy, followed by chemotherapy.

At that time, breast cancer was a taboo subject, so it was remarkable news that she not only disclosed the illness but openly talked about it and her treatment. “It’s hard for anyone born perhaps after 1980 or even in 1970 to understand that these things were not talked about,” Dr. Patricia Ganz, director of cancer prevention and control research at UCLA’s Jonsson Comprehensive Cancer Center, told The Times in 2006.

“They were very stigmatizing. A woman didn’t dare mention to her friends, employer, extended family that she had breast cancer,” Ganz said. Ford’s belief that if it could happen to her, “it could happen to anyone,” heightened public awareness of the disease. The American Cancer Society reported a 400% increase in requests about breast cancer screenings, and tens of thousands of women sought mammograms. Among those helped by her frank attitude was Happy Rockefeller, the wife of Vice President Nelson Rockefeller, who discovered she had breast cancer and subsequently underwent a mastectomy.

The public outpouring led Ford to realize that when she spoke, people listened. For the rest of her White House days, she would use her position as a bully pulpit to advance the causes and issues she believed in.

She “made the personal political, creating new options for women and for political wives,” historian Mary Linehan wrote in an essay for the book “The Presidential Companion: Readings on the First Ladies.” In so doing, Ford redefined the role of the first lady for herself and those who followed.

During the ratification process for the Equal Rights Amendment, which ultimately failed to win approval, she wrote letters and telephoned state lawmakers in an attempt to enlist their support. Her outspoken advocacy alienated ERA foes, who at one point organized an angry picket line in front of the White House.

She startled a nationwide television audience one Sunday evening shortly after becoming first lady, telling CBS “60 Minutes” interviewer Morley Safer that she wouldn’t be surprised if her daughter Susan, then 18, decided to have an affair. Ford said that she would “certainly counsel her and advise her on the subject, and I’d want to know pretty much about the young man that she was planning to have the affair with.”

She went on to say that she assumed her children had tried marijuana and called the Supreme Court decision supporting a woman’s right to have an abortion “the best thing in the world … a great, great decision.”

The interview unleashed a torrent of negative mail to the White House. Some constituents said her comments reflected a breakdown of American morality and that they would not vote for her husband when he ran for election.

In 1976, President Ford lost to Jimmy Carter by fewer than 2 million votes but not because of his wife’s outspokenness analysts attributed his loss largely to his pardon of Nixon. National pre-election polls showed that almost three-quarters of Americans thought Betty Ford was an excellent first lady, and solid majorities agreed with her stands on controversial subjects, including whether she was right to talk about what she would do if Susan Ford was having an affair.

Although she was often counseled to temper her public remarks, Ford remained true to herself and held little back. The world found out that Gerald Ford was her second husband she divorced the first, a furniture company representative named William Warren, on grounds of incompatibility after five years of marriage.

She offered information, even when she wasn’t asked. Reporters “asked me everything but how often I sleep with my husband,” she once said. “If they’d asked me that I would have told them: ‘As often as possible.’ ”

Her husband had been minority leader of the House when he was selected by Nixon in 1973 to replace Agnew, who had resigned after pleading no contest to federal charges of income tax evasion. Ford served as vice president for only eight months, before Nixon himself resigned in the face of impeachment and certain conviction in the Senate for his role in the Watergate scandal.

At the start of her husband’s abbreviated White House term, Ford indicated that she would prefer that her husband not run for the presidency in 1976. She later changed her mind, and campaigned for him enthusiastically. When it was all over, because Ford’s voice had been reduced to a whisper by campaign speeches, he had his wife read to the press the telegram he had written conceding to Carter.

She was born Elizabeth Ann Bloomer in Chicago on April 8, 1918, and moved with her family to Grand Rapids, Mich., when she was 3. She was a vivacious child — her mother liked to say that Betty “popped out of a bottle of champagne.” Although her father, a traveling salesman, was often away from home, she had a sunny childhood with few clouds until she was 16, when her father died of carbon monoxide poisoning while working on the family car.

At the age of 8, she began studying dance, which developed into a lifelong interest. After graduating from Grand Rapids’ Central High School in 1936, she attended two summer sessions of the Bennington School of Dance in Vermont, where she met Martha Graham. She continued her dance career, studying with Graham for two years in New York, eventually as a member of the Martha Graham Concert Group. She also modeled part-time with the John Powers Agency.

She returned to Grand Rapids in 1941 and became a fashion coordinator for a department store. She also formed her own dance group and taught dance to disabled children. She decided to remain in Michigan. She continued to dance until she pinched a nerve in 1964 while trying to raise a window. The injury led her to begin taking prescription painkillers.

Not long after she divorced her first husband, she met Gerald Ford, who had recently returned to Grand Rapids after serving in the Navy in World War II. Their marriage was delayed for several months because Ford, a lawyer, was running for U.S. representative from Michigan’s 5th Congressional District.

Ford was immediately caught up in his new work, and Betty Ford was determined to keep up with him. But soon she had other things to do: the Fords had four children within seven years.

“That was perhaps more than I expected,” Mrs. Ford told Steinem in 1984.

In her 1973 interview with The Times, shortly after Ford was appointed vice president, she described the tensions and loneliness she suffered as a congressman’s wife, problems that she said were compounded by the constant discomfort of the pinched nerve. In 1972, she began to see a psychiatrist, who also asked to see her husband.

“He saw him a couple of times,” she said. “But it had nothing to do with Jerry. It was just his dumb wife.”

She added: “It was helpful talking over the problems of being here alone quite a bit of the time and having to make decisions about the children at a crucial stage in their growing up. I had been assuming the role of both mother and father.”

The pressures escalated in the White House, however, and Ford began to rely on tranquilizers and alcohol to cope. She later told Barbara Walters that she was taking 20 to 30 pills a day.

Her addictions, she said some years after leaving Washington, was “an escapism from all that living in a fishbowl to a certain extent and the pressure of always having to be ‘on’ when perhaps you feel very ‘un-on’ or very down inside.”

A year after her husband’s loss to Carter, Ford’s problems worsened. She was dependent on “sleeping pills, pain pills, relaxer pills and the pills to counteract the side effects of other pills,” she wrote in her 1987 book “Betty: A Glad Awakening.” She had a glass of vodka or bourbon before dinner and another after dinner. She canceled or missed dates, shuffled around the house in her bathrobe, forgot important conversations with her children and spoke in a slur she was groggy most of the time, walked unsteadily and cracked a rib in a fall. “I was dying,” she said, “and everybody knew it but me.”

Their daughter Susan was so alarmed by her mother’s condition that, one week before her mother’s 60th birthday — on April Fool’s Day, 1978 — she arranged an intervention. Family members, accompanied by a medical team, gathered unannounced at the house in California and one by one told her how her addictions were hurting them and destroying her.

Their remarks cut her to the core she was angry and resentful. “You hit the wall,” she told Life magazine years later, recalling that day. “When you hit the wall, you better find a way to either go around it or over it. The disease (of addiction) is the wall.”

When the emotionally grueling session was over, she decided to scale the wall. She publicly announced that she had an addiction problem and checked into the Long Beach Naval Hospital for a month of detox and therapy.

When she was well on the road to recovery, she had a facelift “to go with my beautiful new life.” Of course, she told everyone about that too.

Ford figured if addiction could happen to her, it could happen to anyone, and she turned her energies toward helping others. With her neighbor, tire magnate Leonard Firestone, she raised $5 million to build an 80-bed facility in Rancho Mirage. Since its opening in October 1982, it has treated more than 75,000 people, including such well-known personalities as Peter Lawford, Liza Minnelli, Johnny Cash and Mary Tyler Moore, and it remains the most prestigious name in the drug and alcohol rehabilitation field.

“Rarely does anyone’s name become a noun. Everyone knows what you’re talking about if you say, ‘I’m going to Betty Ford,’ ” John Robert Greene, a historian and Ford biographer, told the Baltimore Sun in 2006.

In her 80s, Betty Ford remained actively involved as chairwoman of the board and regularly welcomed new residents. Once a month, she started a meeting with patients by saying: “Hello, I’m Betty Ford, I’m an alcoholic and an addict.”

“She speaks as one recovering alcoholic to another,” the late actress Elizabeth Taylor, one of the facility’s most celebrated residents, told People magazine of Ford. “There are no airs about her being first lady.”

Ford, who lived in Rancho Mirage, is survived by her sons Michael Ford, John “Jack” Ford and Steven Ford daughter Susan Ford Bales grandchildren and great-grandchildren.

A service is planned in the Coachella Valley. The former first lady will be buried next to her husband at the presidential library in Grand Rapids.

Cimons is a former Los Angeles Times staff writer.

Los Angeles Times staff writer Elaine Woo and former staff writer Claudia Luther contributed to this report.


Obejrzyj wideo: Bezpodstawne wezwanie policji na interwencję (Styczeń 2022).