Dodatkowo

Najazd na Bruneval

Najazd na Bruneval

Atak na Bruneval, przeprowadzony w 1942 r., Był połączonym nalotem na niemieckie radio z siedzibą w Bruneval. Atak przeprowadzili spadochroniarze 1. Dywizji Powietrznodesantowej, wspierani przez Royal Navy. Pod koniec 1941 r. Odizolowany dom na klifach Bruneval, niedaleko Le Harve, przyciągnął uwagę brytyjskiego wywiadu i sfotografował go samoloty zwiadowcze RAF. Te zdjęcia pokazały, że Niemcy zbudowali tam odbiornik radiowy. Odbiorca ten został uznany za odpowiedzialny za utratę wielu brytyjskich bombowców, a także dał Niemcom wczesne ostrzeżenie o wszelkich sojuszniczych statkach i samolotach zbliżających się do wybrzeży Europy Zachodniej. Dlatego bardzo ważne stało się, aby odbiornik został zniszczony jak najszybciej.

Budynek był bardzo mocno broniony przed morzem, dlatego nalot na komandosów został uznany za zbyt ryzykowny. Priorytetem każdego nalotu było powrót do Wielkiej Brytanii jak największej liczby odbiorców - i wszystkich techników, którzy go przeprowadzili. Każdy nalot komandosowy dałby Niemcom zbyt wiele ostrzeżenia i jest bardzo prawdopodobne, że odbiorca zostałby zniszczony.

8 stycznia 1942 r. Lord Louis Mountbatten, szef operacji łączonych, zapytał 1. Dywizję Powietrzną, czy taki nalot byłby możliwy przy użyciu spadochroniarzy. W rzeczywistości 1. Dywizja Powietrznodesantowa, choć chętna do podjęcia misji, nie była szczególnie silna pod względem siły roboczej. Zamiast ryzykować utratę kompletnie wyszkolonego batalionu, wybrano Kompanię C 2. Batalionu pod dowództwem majora Johna Frosta. Sam Frost jeszcze nie ukończył szkolenia spadochronowego. To samo dotyczyło wielu jego ludzi. Również sposób dostarczenia ich do Bruneval, 38 Wing of the RAF, nie był jeszcze operacyjny. Dlatego 51 Eskadra, pod dowództwem Wing Commander P Pickard, otrzymała zadanie.

Wraz z Frostem i jego ludźmi, sierżant C W H Cox również skakał. Jego zadaniem jako eksperta radiowego było przywrócenie różnych elementów wyposażenia radiowego. Wycofanie Spółki C miało nastąpić łodzią. Dowódca F N Cook z Royal Australian Navy miał poprowadzić ewakuację za pomocą motorówek, podczas gdy 32 mężczyzn z Royal Fusiliers i South Wales Borderers miało wejść do samolotu desantowego, podnieść spadochroniarzy i w razie potrzeby udzielić ognia osłonowego.

Firma C dokonała ostatniego skoku treningowego 15 lutego 1942 roku. Wszystkie przygotowania były utrudnione przez doniesienia francuskiego ruchu oporu, że kompleks w Bruneval został wzmocniony przez Niemców. Obserwowano budowę trzech blokad, które znajdowały się zaledwie 200 metrów od samego odbiornika radiowego. Było to na szczycie istniejących już tam umocnień - gruba na sześć stóp kolczasta przeszkoda dla wejścia / wyjścia na plażę, stanowiska karabinów maszynowych i garnizon 30 ludzi. Opór poinformował również, że Niemcy trzymali żołnierzy w pobliskim domu wiejskim.

Sam nalot miał tylko jedno kryterium sukcesu - odzyskanie części odbiornika z powrotem do Wielkiej Brytanii w celu analizy. Plan zakładał, że Kompania C podzieli się na trzy odrębne siły. Jednym z nich było pilnowanie punktu ewakuacyjnego. Dwaj pozostali mieli zaatakować kompleks - jeden obrońca, drugi demontaż odbiornika podczas walki z Niemcami. Plan polegał na zrzuceniu spadochroniarzy nieco za dom w Bruneval, aby mogli zbliżyć się do odbiornika niezauważeni. Jak na ironię, chociaż odbiorca może podnieść zbliżające się bombowce Whitley, nie wiedziałby o ich „ładunku”.

Na papierze spadochroniarze mieli wszystkie zalety - zaskoczenie, umiejętności i świadomość, że porażka skończy się śmiercią lub latami jako jeniec wojenny.

Noc 27/28 lutego była dobra pod względem pogody. Siły morskie pod dowództwem Cooka popłynęły. Bombowce Whitley z 51 eskadry wystartowały z Thruxton na dwugodzinną podróż do Bruneval. Faktyczny skok z samolotów był spokojny i ludzie z Kompanii C zebrali się w wyznaczonym miejscu spotkania. Atak na ich cel był szybki i kliniczny. Mieszkańcy domu i radiostacja z odbiornikiem zostali zabici. Potem nastąpił atak Niemców przebywających w pobliskim domu wiejskim o nazwie Le Presbytère. Podczas gdy Cox pracował nad demontażem odbiornika, Frost wziął dwunastu swoich ludzi do ataku na Niemców w wiejskim domu.

Po poradzeniu sobie z tym atakiem Frost poprowadził swoich ludzi na plażę. O 02.15 spadochroniarze zebrali się na plaży, ale nie udało się nawiązać kontaktu z siłami morskimi Cooka. W tej chwili Cook miał własne problemy. Dwa niemieckie niszczyciele i dwie łodzie elektryczne minęły niespełna milę od jego łodzi. Po przejściu tego problemu Cook przywiózł motorówki - pod ostrzałem niemieckiego karabinu maszynowego z klifów. Frost, jego ludzie i ich cenny ładunek (w tym niemieccy jeńcy) zostali wyciągnięci na pokład ze statku desantowego. Motorówki popłynęły z powrotem do Portsmouth. Gdy nastało światło dzienne, samoloty myśliwskie z RAF chroniły się przed możliwym atakiem Luftwaffe.

Zaledwie dzień później przyszedł dowód, że atak był dużym sukcesem. Huragan zbliżył się do Bruneval niezauważony i przeleciał nad dawnym kanałem odbiorczym, zanim Niemcy mogli zareagować. Atak udowodnił także militarne znaczenie małej i dobrze wyszkolonej grupy mężczyzn oraz wpływ, jaki mogliby wywrzeć na konkretny cel, gdyby wykonali konkretne zadanie.

Obejrzyj wideo: Minecraft #366 - "Najazd na wioskę!" (Listopad 2020).