Ludzie, narody, wydarzenia

Mary Richardson

Mary Richardson


Mary Richardson była sufrażystką, która znalazła największą sławę, gdy zdewastowała obraz Velasqueza w National Gallery w Londynie. Niewielu zaprzeczyłoby, że Richardson była jedną z trudniejszych Suffragettes, jak wskazywałaby na to jej przyjaźń z Emily Wilding Davison z 1913 roku, sławą Derby. Jednak sufrażystki, takie jak Mary Richardson, argumentowałyby, że ich działania wynikały jedynie z uporu osób sprawujących władzę, aby dać kobietom prawo do głosowania.

Mary Raleigh Richardson urodziła się w Kanadzie w 1889 roku. Jednak stała się bardzo aktywna w brytyjskim ruchu sufrażystek i bardzo spoglądała na założycielkę Emmeline Pankhurst. Kiedy później pisała o swoich doświadczeniach w sufrażystkach, zawsze mówiła o założycielce sufrażystki jako o pani Pankhurst.

Sfrustrowani, sfrustrowani brakiem akceptacji przez Parlament ich chęci posiadania równych praw głosu w stosunku do mężczyzn, zwracali się ku coraz bardziej destrukcyjnym działaniom. Kościoły zostały zaatakowane. To samo stało się z politykami znanymi z głosowania przeciw kobietom. W opactwie Westminster została podłożona bomba.

Mary Richardson była jedną z sufrażystek, która poparła taką akcję i była gotowa pójść do więzienia w wyniku udziału w nielegalnych działaniach. W rzeczywistości Richardson został aresztowany dziewięć razy, a gdy był w więzieniu, był karmiony siłą po strajku głodowym. Pewnego razu rzuciła petycję sufrażystek w ręce niczego niepodejrzewającego George'a V, kiedy wskoczyła na tablicę powozu, jadącą wzdłuż ulicy. Jej najbardziej znana akcja polegała na zabraniu siekiery do arcydzieła Velasqueza „Rokeby Venus” w londyńskiej National Gallery 10 marcath 1914. Obraz został pocięty siedem razy. Richardson później opowiedziała o swoim zdarzeniu tego dnia:

„Prawo i jego stosowanie odzwierciedlały opinię publiczną. Wartości były podkreślane z finansowego punktu widzenia, a nie człowieka. Dlatego czułem, że muszę złożyć protest z finansowego punktu widzenia, a także pozwolić, aby był postrzegany jako symboliczny akt. Musiałem zwrócić uwagę na obojętność społeczeństwa na powolne niszczenie pani Pankhurst i zniszczenie jakiegoś cennego finansowo obiektu. Przyszedł mi do głowy obraz. Tak, tak - Venus Velasquez namalował, wiszący w Galerii Narodowej. Był wysoko ceniony za swoją gotówkę. Rozumowałem, że gdybym mógł go uszkodzić, mógłbym narysować swoją równoległość. Fakt, że nie podobał mi się obraz, ułatwi mi robienie tego, co mam na myśli. Starannie opracowałem swoje plany i wysłałem ich kopię do Christabel, podając powody takiego działania. Dni, w których czekałem na jej odpowiedź, wydawały się nie mieć końca. Ale w końcu nadeszła wiadomość „Realizuj swój plan”.

Ale łatwiej było stworzyć plan niż go zrealizować. Kiedy zbliżał się dzień, w którym powinienem działać, zacząłem się denerwować. To było tak, jakby zadanie, które sobie wyznaczyłem, było większe, niż mogłem wykonać. Wahałem się, zabezpieczyłem ze sobą, próbowałem powiedzieć, że ktoś inny byłby w stanie wykonać taką pracę lepiej niż ja. Trudno będzie każdemu, kto nie zna służby w wielkiej sprawie, zrozumieć moje cierpienie.

Godziny wahania niespodziewanie zakończyły się ogłoszeniem w wieczornej gazecie. "Pani. Pankhurst wzięty z platformy na spotkaniu w Kensington (Glasgow). ”To mnie zmusiło do działania. Niezależnie od bezpośredniego ryzyka wyszedłem, by spędzić ostatnie szylingi na toporze. Wspominam, że były to moje ostatnie szylingi, które pokazują, że ja, podobnie jak inni bojownicy, żyłem z własnych małych dochodów i nie byłem w stanie czerpać dużych sum pieniędzy z naszej kwatery głównej, jak to powszechnie informowano. Wszystko, co nam daliśmy, to opieka nad chorobą, gościnność podczas rekonwalescencji oraz ubrania zastępujące to, co zostało wyrwane z naszych pleców lub utracone.

Następnego ranka odmówiłem śniadania, ale usiadłem na chwilę i cieszyłem się, że pani Lyons czyta na głos gazety. Powiedziałem jej, że powinienem być na dwa tygodnie lub może dłużej. Wyglądała na zaniepokojoną. Nacisk jej dłoni na moją, kiedy pół godziny później się z nią pożegnałem, powiedział mi, że odgadła przyczynę mojej nieobecności.

Zaskoczyła mnie, mówiąc; „Twój mały pokój będzie na ciebie czekał, kiedy wrócisz. Nie pozwolę na to ponownie. ”

To była prawdziwa życzliwość, ponieważ pani Lyons nie mogła z łatwością zarabiać na swoich internatach, za które tygodniowo pobierała jeden funt za pełne wyżywienie i zakwaterowanie. I myślę, że zapłaciłem tylko piętnaście szylingów.

„Jesteś bardzo miła, pani Lyons” - powiedziałem; i chciałem ją pocałować, ale nie miałem odwagi.

„Uważaj na siebie, Polly Dick”, powiedziała.

To były dziwne dźwięki dla mojego ucha w tym momencie, gdy podejmowałem tak poważny protest. Nagle poczułem, że jestem obcy i poza wszystkim innym. Słowa pani Lyon zabrzmiały jak coś w obcym języku, którego nie rozumiałem.

Wyszedłem z domu bez pożegnania z innymi. Mój topór był przymocowany do lewego rękawa kurtki i utrzymywany w miejscu przez łańcuch agrafek, przy czym ostatni potrzebował tylko dotyku, aby go uwolnić.

Szedłem szybko i przeszedłem bocznymi uliczkami przez Soho i Leicester Square, a potem skręciłem na tył galerii i do jej wejścia.

To był „wolny” dzień i było tam wielu ludzi. Początkowo trzymałem się z tłumem. Na pierwszym podeście schodów, gdzie schody rozdzieliły się po lewej i prawej stronie, zatrzymałem się i z miejsca, w którym stałem, mogłem zobaczyć Wenus wiszącą na północnej ścianie pokoju po prawej stronie. Przed obrazem, który go strzegł, siedziało dwóch szeroko wykrytych detektywów. Siedzieli na czerwonym pluszowym siedzeniu pośrodku pokoju, plecami do mnie i wydawali się patrzeć prosto przed siebie.

Odwróciłem się i wszedłem do pokoju po lewej stronie. Tę i kilka innych przeszedłem, studiując niektóre obrazy, aż do pół godziny później znalazłem się w drzwiach pokoju, w którym znajdowała się Wenus. Aby opanować moje podniecenie, wyjąłem ze sobą szkicownik i spróbowałem zrobić rysunek. Wciąż z otwartym padem w dłoni weszłam do pokoju i postanowiłam stanąć w jego najdalszym rogu, aby kontynuować szkic. Zauważyłem, że gapię się na Madonnę o migdałowych oczach, której piękno nie było w stanie się rozmnażać. Jej uśmiech jednak wywarł wystarczające wrażenie na moich zmysłach, aby zapewnić mi spokój umysłu.

Dwaj detektywi wciąż byli między mną a Wenus. W końcu postanowiłem wyjść z pokoju i jeszcze chwilę poczekać.

Studiowałem krajobraz i obserwowałem przechodzących ludzi; i kiedy ich obserwowałem, czułem, że oddałbym wszystko, aby być jednym z nich. Spędziłem taką godzinę w całkowitej nędzy. Wiedziałem, że zbliża się południe. Obalając siebie za to, że straciłem dwie cenne godziny, wróciłem do pokoju Wenus. Wydawało się to szczególnie puste. Na jednej ze ścian leżała drabina pozostawiona przez robotników, którzy naprawiali świetlik. Musiałem przejść przed detektywami, którzy nadal siedzieli na siedzeniu, aby zbliżyć się do obrazu Velasqueza. Kiedy byłem już wystarczająco blisko, zobaczyłem, że zostało na nim nałożone grube i prawdopodobnie nietłukące się szkło, bez wątpienia jako ochrona. Kiedy się odwróciłem, zobaczyłem, że w odległych drzwiach stoi pracownik galerii. Teraz muszę unikać trzech.

Ponownie zacząłem szkicować - tym razem byłem trochę bliżej celu. Gdy wybiła dwunasta, jeden z detektywów wstał z fotela i wyszedł z pokoju. Drugi detektyw, zdając sobie sprawę, jak sądzę, że była pora lunchu i mógł się zrelaksować, usiadł, skrzyżował nogi i otworzył gazetę.

To dało mi szansę - którą szybko wykorzystałem. Gazeta trzymana przed oczami mężczyzny ukryłaby mnie na chwilę. Pobiegłem do obrazu. Mój pierwszy cios toporem tylko rozbił szybę ochronną. Ale oczywiście zrobiło to więcej, bo detektyw wstał z gazetą wciąż w dłoni i obszedł czerwone pluszowe siedzenie, wpatrując się w świetlik, który był naprawiany. Odgłos tłuczonego szkła również przyciągnął uwagę obsługującego przy drzwiach, który w swoich gorączkowych staraniach, aby do mnie dotrzeć, poślizgnął się na bardzo wypolerowanej podłodze i upadł twarzą w dół. I tak dano mi czas na wykonanie kolejnych czterech ciosów toporem, zanim z kolei zostałem zaatakowany.

To wszystko musiało się wydarzyć bardzo szybko; ale do dziś pamiętam wyraźnie każdy szczegół tego, co się wydarzyło.

Dwa przewodniki Baedekera, naprawdę celowane przez niemieckich turystów, uderzyły mi o szyję. Do tego czasu detektyw, uznawszy, że tłuczone szkło nie ma związku ze świetlikiem, rzucił się na mnie i wyciągnął topór z ręki. Jakby z samych ścian zdawali się pojawiać wokół mnie gniewni ludzie. Ciągnięto mnie w tę i tamtą stronę. Ale, podobnie jak przy innych okazjach, furia tłumu pomogła mi. W wyniku zamieszania wszyscy zostaliśmy zmieszani razem w ciasnej grupie. Nikt nie wiedział, kto powinien być lub nie powinien być atakowany. Więcej niż jedna niewinna kobieta musiała otrzymać cios przeznaczony dla mnie.

W końcu wszyscy wtoczyliśmy się z niewygodnej hałdy z pokoju na szerokie schody na zewnątrz. W potyczce, gdy potknęliśmy się razem po schodach, zostałem pochowany przez moich niedoszłych napastników. U stóp schodów czekali na nas policjanci, asystenci i detektywi. Odkryto mnie pośród walczącego tłumu, mniej więcej bez szwanku. Wyprowadzili mnie szybko korytarzem, po schodach do dużej piwnicy. Tam zostałem osadzony w kącie i pozostawiony do „ochłodzenia się”, jak to ujął jeden detektyw. Wydawało mi się, że jestem jedynym, który nie musiał się ochłodzić. Detektywi, policja, a nawet inspektor, który się pojawił, byli purpurowi na twarzy i ciężko oddychali, pędząc do tyłu i do przodu jak zaniepokojone mrówki.

Minęło kilka minut, zanim się z tym skontaktowałem; wtedy podszedł do mnie inspektor policji. Powiedział bez tchu: „Czy jest już więcej twoich kobiet w galerii?” - zażądał.

„Och, spodziewam się tego”, odpowiedziałem, doskonale wiedząc, że ich nie ma.

„Mój Boże!” Krzyknął i rzucił czapkę na kamienną podłogę. Od razu odwrócił się i wybiegł z pokoju, odsuwając jednocześnie wszystkich innych, tak szybko, że wydał rozkaz „Wyczyść galerię”.

Nagle poczułem zmęczenie i słabo usiadłem na podłodze.

"Ty tam. Wstań! - krzyknął szorstki głos; ale udawałem, że nie słyszę, i pozostawałem tam, gdzie byłem, przez bardzo długi czas. W rzeczywistości nie mogło minąć więcej niż dwie godziny, zanim mnie odwieziono samochodem policyjnym. Widziałem, że ludzie wciąż stali na schodach i chodniku przed galerią, kłócąc się razem i przedstawiając swoje poglądy na temat incydentu.

Po raz kolejny zabrano mnie z powrotem do Holloway.

Tym razem wiedziałem, że będzie długi okres przymusowego karmienia w twarz. Byłem w stosunkowo dobrym zdrowiu. Miałem tylko dwa życzenia, dwie nadzieje. Jednym z nich był fakt, że pani Pankhurst może skorzystać na moim proteście, a drugim, że moje serce szybko się rozdzieli.

Emmeline Pankhurst wyraziła zgodę na takie działanie, ponieważ zwróciła jeszcze większą uwagę na przyczynę sufrażystek. Jednak takie działania z pewnością nie spodobały się wielu osobom. Richardson napisał później:

„Próbowałem zniszczyć obraz najpiękniejszej kobiety w mitologicznej historii jako protest przeciwko rządowi za zniszczenie pani Pankhurst, która jest najpiękniejszą postacią we współczesnej historii”.

Richardson został natychmiast aresztowany w galerii i wysłany do Holloway. Niedługo po ogłoszeniu pierwszej wojny światowej Emmeline Pankhurst poinstruowała swoich wyznawców, by pokazali patriotyzm, wspierając rząd w walce z Niemcami. W 1918 r. Wprowadzono ustawę o reprezentacji narodów. To poszło w pewien sposób na dostarczenie sufrażystkom tego, czego chcieli. Pełna równość głosów pojawiła się w 1928 r.

W 1919 r. Richardson dołączył do Partii Pracy i wystąpił w parlamencie cztery razy - 1922, 1926, 1931 i 1934. Nie wygrała żadnej z nich. Mary Richardson, prawdopodobnie sfrustrowana partiami głównego nurtu, zwróciła się następnie do wspierania Brytyjskiego Związku Faszystów kierowanego przez Oswalda Moseleya. Richardson dołączył w 1934 roku i został szefem sekcji kobiet. Jednak opuściła BUF w 1935 roku i odwróciła się od polityki. Richardson adoptował chłopca o imieniu Roger Robert, choć przybrał nazwisko Richardson.

Mary Richardson przeprowadziła się do Hastings, East Sussex, aw 1953 r. Napisała swoją autobiografię „Laugh at Defiance”. Zmarła 7 listopada 1961 r.

Powiązane posty

  • Suffragette Tactics

    Mary Richardson była sufrażystką, którą pociągała coraz bardziej ekstremalna taktyka (jak na dzisiejsze standardy) z powodu niepowodzenia Parlamentu w…


Obejrzyj wideo: Women's Suffrage. Mary Richardson and the Rokeby Venus (Grudzień 2020).